Więcej samobójstw niż ofiar wypadków. Problem dotyczy też Krosna

3 comments
  1. Nie wiem jak to jest, ale gdy bylem w zeszlym roku w Lizbonie, to czułem wśród miejscowych niesamowity spokój, relaks, generalnie chill.

    Mówię o zachowaniu lokalsów, bardzo rzuciło mi się to w oczy. Natomiast gdy jestem w jakimkolwiek polskim mieście, a w szczególności Warszawie, widzę pośpiech, obłęd w oczach i często zwykłe chamstwo i nieuprzejmość.

    Czy to kwestia pogody, trudnej przeszłości czy bycia na dorobku a przez to gigantycznej presji na zapieprz? Nie wiem, ale mamy problem.

Leave a Reply