Znam osobiście kobiety, które chciały i chcą mieć dzieci, ale żadnych nie planują, bo boją się wad płodu oraz zagrożenia życia i zdrowia, z którym nikt nic nie zrobi.
Tak trzymać. Nie wyobrażam sobie wejść w związek z kimś kto chce dziecko. Przecież to jest takie niepotrzebne. Jeszcze sam muszę dorosnąć tylko.
Ale jednak widać wzrost w grupie posiadających 3+ dzieci. Nie jestem pewien ale może chodzić o benefity dużej rodziny… Czyli jednak ten socjal działa 😀
Polacy wymierają hehe
I cyk, odpowiednik bykowego dla kobiet niemających dzieci po 30, pora na CSa.
I to jest dopiero prawdziwa troska o środowisko 😉
[removed]
mieszkam zagranico i mam trójkę dzieci, w polsce nigdy byśmy się nie zdecydowali nawet na jedno, pozdro
Kisnę z wielkiego sukcesu demograficznego CYWILIZACJI ŻYCIA
Co jest zrodlem tych tabelek?
My z dziewczyna tez w wieku produkcyjnym ale ani mi sie sni miec dziecko. Jednak to z powodu bardziej prozaicznego, nie lubimy dzieci 😉
A PiS jak zwykle skomentuje to “bo skutki naszych reform prorodzinnych będą dopiero w przyszłości”. Już ktoś im raz rzucił statystykami w twarz.
Mamy zamiar z moją narzeczoną pozwolić sobie na jedno dziecko. Na więcej nas niestety nie stać.
Wojna i kryzys na pewno nie mają żadnego związku, możecie być spokojni /s
I dobrze.
W dupie już jesteśmy. Teraz przychodzi czas, aby się w niej urządzać.
Mam dwójkę fajnych dzieciaków, ale jakby mi ktoś szczerze opowiedział te 20 lat temu jak to będzie wyglądać, to sam bym sobie wasektomie zrobil nożem do masła.
Jakby dobrze nie było, to jest dodatkowy etat i wydatki x4 przez kilka ładnych lat. A potem co? Wyfruną na swoje i tyle ich będę widział 🙂 Ew jak wnuki podrzucą do popilnowania (my nie mieliśmy komu podrzucać).
No i dobrze. planeta i tak przeludniona
Żeby mówić o trendzie na poważnie trzeba jeszcze porównać deklaracje i plany z “wykonaniem”, bo generalnie przy wszystkich deklaracjach jest tzw. say-do gap. Po prostu ludzie jedno mówią, a drugie później robią (sam w tym kontekście jestem tego przykładem).
Z drugiej strony nawet przy takich deklaracjach średnio widzę problem: będzie nas mniej i tyle. Pogodziłem się z takim trendem lata temu. A to że cały system – od emerytur i opieki zdrowotnej po mieszkalnictwo – jest skalibrowany pod stale zwiększająca się populację i żadna partia o tym na serio nie mówi to też chyba żadne zaskoczenie.
Edit: żeby nie było: nie bagatelizuję wpływu obecnej sytuacji ekonomicznej, zakazu aborcji, stosunkowo trudno dostępnych badań prenatalnych itd. na samą zmianę postaw – po prostu nie widzę problemu w sytuacji mniejszej dzietności.
Prawda jest taka że żadna polityka czy reforma ekonomiczna nie poprawi demografii w Polsce. Młodzi Polacy po prostu nie chcą mieć dzieci i kropka. Jest to efekt dekad zmian kulturowych których nie da się rozwiązać rzucając 500 zł
Z pierwszej ręki znam jedna osobe, która planuje więcej niż jedno dziecko, a tych które planują jest tylko kilka. I dobrze
No i pięknie: pis wygrywa wybory –> brak dzieci –> % wzrost elektoratu (emerytów) –> kryzys ekonomiczny –> brak emerytur –> pis traci władzę, a polska bankrutuje –> “politycy” z pisu odlatują, na prywatnym odrzutowcu w stronę wschodzącego słońca)
Ale ta druga tabela (mimo że ma nr 3) mogłaby też mieć N=900 żeby nie manipulować danymi
Moja matka prosiła mnie, żebym zadbała o jak najlepszą antykoncepcję, bo woli mieć pewność, że jestem żywa, zdrowa, i nic mi się nie stanie, niż mieć wnuki. Niech to posłuży za podsumowanie polityki “prorodzinnej” PiS.
Ewentualna ciąża to dla mnie konieczność wykonania wszystkich możliwych badań prenatalnych oraz wycieczka na Słowację, jeśli którekolwiek wyniki nie będą w normie.
Aspekt mieszkaniowy to kolejna ważna rzecz, znam mnóstwo kobiet, które byłyby gotowe zaryzykować ciążę, ale nie zrobią tego, bo nie mają ochoty robić Tetrisa z ludzi w dwupokojowym mieszkaniu o powierzchni 38 m.
Poprzednie rządy nie były pod tym względem super, ale PiS zjebał na każdym polu.
Nie wiem co jest gorsze dla kobiety: perspektywa wady płodu i konieczność aborcji, czy partner który głosował na Konfederację, i teraz każe to dziecko rodzić
A ja znam kobietę ze sporą wadą wzroku, która zdecydowała się na ciążę tylko pod warunkiem, ze porod zakończy się cesarką (wskazanie od okulisty) Niestety NFZ zmienił zasady gry w trakcie gry, tj odmówił finansowania cesarki. Bo przeciez potencjalne pogorszenie wzroku przy 8 dioptriach to nie problem. Zebrali kasę wśród rodziny, będzie cesarka w prywatnym szpitalu, ale powodzenia w namówieniu jej do kolejnej ciąży, a wiem że początkowo chcieli 2-3 dzieci. Dobro kobiet na ostatnim miejscu, po kasie, ideologii, wygodzie szpitali, pseudo-oszczednosciach – i jest jak jest.
No spoko ale próbka badawcza mała, w drugiej fazie próbka mniejsza o 25%? jakie źródło? Badanie było podłużne na tej samej próbie? Nie żebym nie wierzył że kobiety nie chcą mieć dzieci, mało który facet teraz chce, ale co to jest za badanie? Mogę sos?
ale ten PiS jest głupi xDD 500+ dawali żeby współczynnik wzrósł, a zakazali aborcji i uderzyło z podwójną siłą. Brawo, nie wiem jakim cudem podstawówkę skończyli jak tu nie ma wgl logicznego myślenia w ich działaniu
Nie to że narzekam, bo faktycznie dzieci jest coraz mniej i powodów oprócz kwestii aborcji jest wiele, ale zakres wieku 18-45 to trochę nie jest na wyrost?
Badanie byłoby milion razy bardziej miarodajne, gdyby podzielić je na dwie, może trzy grupy, 18-25, 26-35 i 36-45, to są grupy wiekowe mające tak skrajne plany życiowe i warunki, że z tego wynika zupełnie nic – osiemnastki są najczęściej w liceum i nie myślą o tym nawet, a kobiety po 40 albo już mają dzieci, albo jak nie mają to raczej już nie planują z miliona innych względów… Wiem, że podany jest też odsetek kobiet z dziećmi, ale to nadal wiele mi nie mówi w kwestii zmiany trendów pokoleniowych.
Te komentarze to jakaś patologia, ludzie, kiedyś przyjdzie czas że będziecie mogli liczyć tylko pawulon albo inną formę eutanazji. Nikt wam nie pomoże a i na opiekunkę z Pakistanu stać was nie będzie. Egoizm ma swoje granice i niestety konsekwencje w przyszłości. Gdyby wasi rodzice urodzeni w komunie tak podchodzili do życia, dzisiaj nie byłoby was ani waszych wydumanych problemów.
Na szczęście wazektomia JESZCZE jest legalna.
No chyba nikt nie zakłada, że jego dziecko będzie chore, to nie jest żaden argument do nie posiadania dzieci.
Istotną rzeczą jest to, że ludzie nie wiedzą co politycy jeszcze odpierdolą. Nieprzemyślane ustawy wchodzą z dnia na dzień, nic nie możesz zaplanować w dłuższym okresie.
Poza tym zaufanie do prawie wszystkich instytucji spadło do zera po pandemii.
Jezus maria ten reddit to mega chore miejsce. Widać to w takich dyskusjach ilu tu siedzi ludzi smutnych i negatywnie nastawionych do rzeczywistości. Znam ludzi którzy mają dzieci i ci którzy nie chcą ich mieć i jakoś z wiekiem zauważam że ci którzy rodziny maja są po prostu na ogół zdrowsi psychicznie a za bezdzietnymi z wyboru najczęściej stoi jakąś mocna nierozwiązana trauma z dzieciństwa która rzutuje na całe życie i światopogląd.
A ja dalej nie rozumiem czemu wszyscy na r/polska tak płaczą, że nie rodzi się więcej dzieci. Ludzie na prawdę mają jeszcze nadzieję na odwrócenie trendu demograficznego w Polsce? Tzn. Wszystkie kraje rozwinięte maja ujemny przyrost ale gdyby nie PiS to w Polsce byłoby inaczej? Trochę naiwne. A nawet jeśli to po co? Żeby było mniej imigrantów? Bo wszelkie niedobory w sile roboczej zapelnimy bez problemu imigracją. No ale tutaj ludzie nie mają nic przeciwko imigracji. Więc gdzie jest problem? Strasznie dziwna ta fiksacja na punkcie dzietności.
Myślę że niewspółmiernie ważniejszym czynnikiem jest cena metra kwadratowego a kolejnym koszt i dostępność kredytu hipotecznego. Dalej będzie w kolejności dostępność żłobków i przedszkoli publicznych. Jakbyśmy “tylko” załatwili te kwestie to by nam dzietność poszybowała co najmniej 2x niż to co jest obecnie. Ale tu jest bańka informacyjna i trzeba się poklepywać po pleckach w kwestiach światopoglądowych.
[deleted]
bo wiadomo, że dostępność aborcji jest czynnikiem DECYDUJĄCYM przy posiadaniu dzieci.
​
ale wy nie macie RIGCzu
Jestem świeżo po wazektomii i mega się z tego cieszę. A że nie chcę mieć dzieci wiem od kilku lat.
Bardzo wyzwalające uczucie – nie chcieć i mówić otwarcie o tym. Z początku wydawało mi się to “nienaturalne”, ale przecież dorastając nie widzimy innych wzorców niż rodziny z dziećmi.
Ta presja na posiadanie dzieci w rodzinie i społeczeństwie potrafi zmęczyć, na bezdzietnych patrzy się jak na kosmitów. Czasem słyszę jeszcze, że mi się “zmieni” albo że “własne to inaczej”, ale po tym co słyszę z relacji młodych rodziców, to wychowywanie dzieci to niewdzięczna mordęga. Im też często jest wstyd mówić, że żałują takich decyzji.
Ludzie wolą sami lepiej żyć niż obniżyć poziom życia i żyć z dzieckiem
No i dobrze. Nie każdy powinien mieć dziecko.
Zrobić dziecko i nie płacić alimentów. To by było coś. Żartuję. Jednak cały czas się zastanawiam jakie geny odziedziczyło by po mnie dziecko. Jak by wyglądało. Póki co żadna Polka urodzeniem mojego dziecka nie jest. Może to i dobrze?
43 comments
Znam osobiście kobiety, które chciały i chcą mieć dzieci, ale żadnych nie planują, bo boją się wad płodu oraz zagrożenia życia i zdrowia, z którym nikt nic nie zrobi.
Módlmy się…. i zamknijmy lasy….
źródło[2017](https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2017/K_117_17.PDF) [2023](https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2023/K_003_23.PDF)
Tak trzymać. Nie wyobrażam sobie wejść w związek z kimś kto chce dziecko. Przecież to jest takie niepotrzebne. Jeszcze sam muszę dorosnąć tylko.
Ale jednak widać wzrost w grupie posiadających 3+ dzieci. Nie jestem pewien ale może chodzić o benefity dużej rodziny… Czyli jednak ten socjal działa 😀
Polacy wymierają hehe
I cyk, odpowiednik bykowego dla kobiet niemających dzieci po 30, pora na CSa.
I to jest dopiero prawdziwa troska o środowisko 😉
[removed]
mieszkam zagranico i mam trójkę dzieci, w polsce nigdy byśmy się nie zdecydowali nawet na jedno, pozdro
Kisnę z wielkiego sukcesu demograficznego CYWILIZACJI ŻYCIA
Co jest zrodlem tych tabelek?
My z dziewczyna tez w wieku produkcyjnym ale ani mi sie sni miec dziecko. Jednak to z powodu bardziej prozaicznego, nie lubimy dzieci 😉
A PiS jak zwykle skomentuje to “bo skutki naszych reform prorodzinnych będą dopiero w przyszłości”. Już ktoś im raz rzucił statystykami w twarz.
Mamy zamiar z moją narzeczoną pozwolić sobie na jedno dziecko. Na więcej nas niestety nie stać.
Wojna i kryzys na pewno nie mają żadnego związku, możecie być spokojni /s
I dobrze.
W dupie już jesteśmy. Teraz przychodzi czas, aby się w niej urządzać.
Mam dwójkę fajnych dzieciaków, ale jakby mi ktoś szczerze opowiedział te 20 lat temu jak to będzie wyglądać, to sam bym sobie wasektomie zrobil nożem do masła.
Jakby dobrze nie było, to jest dodatkowy etat i wydatki x4 przez kilka ładnych lat. A potem co? Wyfruną na swoje i tyle ich będę widział 🙂 Ew jak wnuki podrzucą do popilnowania (my nie mieliśmy komu podrzucać).
No i dobrze. planeta i tak przeludniona
Żeby mówić o trendzie na poważnie trzeba jeszcze porównać deklaracje i plany z “wykonaniem”, bo generalnie przy wszystkich deklaracjach jest tzw. say-do gap. Po prostu ludzie jedno mówią, a drugie później robią (sam w tym kontekście jestem tego przykładem).
Z drugiej strony nawet przy takich deklaracjach średnio widzę problem: będzie nas mniej i tyle. Pogodziłem się z takim trendem lata temu. A to że cały system – od emerytur i opieki zdrowotnej po mieszkalnictwo – jest skalibrowany pod stale zwiększająca się populację i żadna partia o tym na serio nie mówi to też chyba żadne zaskoczenie.
Edit: żeby nie było: nie bagatelizuję wpływu obecnej sytuacji ekonomicznej, zakazu aborcji, stosunkowo trudno dostępnych badań prenatalnych itd. na samą zmianę postaw – po prostu nie widzę problemu w sytuacji mniejszej dzietności.
Prawda jest taka że żadna polityka czy reforma ekonomiczna nie poprawi demografii w Polsce. Młodzi Polacy po prostu nie chcą mieć dzieci i kropka. Jest to efekt dekad zmian kulturowych których nie da się rozwiązać rzucając 500 zł
Z pierwszej ręki znam jedna osobe, która planuje więcej niż jedno dziecko, a tych które planują jest tylko kilka. I dobrze
No i pięknie: pis wygrywa wybory –> brak dzieci –> % wzrost elektoratu (emerytów) –> kryzys ekonomiczny –> brak emerytur –> pis traci władzę, a polska bankrutuje –> “politycy” z pisu odlatują, na prywatnym odrzutowcu w stronę wschodzącego słońca)
Ale ta druga tabela (mimo że ma nr 3) mogłaby też mieć N=900 żeby nie manipulować danymi
Moja matka prosiła mnie, żebym zadbała o jak najlepszą antykoncepcję, bo woli mieć pewność, że jestem żywa, zdrowa, i nic mi się nie stanie, niż mieć wnuki. Niech to posłuży za podsumowanie polityki “prorodzinnej” PiS.
Ewentualna ciąża to dla mnie konieczność wykonania wszystkich możliwych badań prenatalnych oraz wycieczka na Słowację, jeśli którekolwiek wyniki nie będą w normie.
Aspekt mieszkaniowy to kolejna ważna rzecz, znam mnóstwo kobiet, które byłyby gotowe zaryzykować ciążę, ale nie zrobią tego, bo nie mają ochoty robić Tetrisa z ludzi w dwupokojowym mieszkaniu o powierzchni 38 m.
Poprzednie rządy nie były pod tym względem super, ale PiS zjebał na każdym polu.
Nie wiem co jest gorsze dla kobiety: perspektywa wady płodu i konieczność aborcji, czy partner który głosował na Konfederację, i teraz każe to dziecko rodzić
A ja znam kobietę ze sporą wadą wzroku, która zdecydowała się na ciążę tylko pod warunkiem, ze porod zakończy się cesarką (wskazanie od okulisty) Niestety NFZ zmienił zasady gry w trakcie gry, tj odmówił finansowania cesarki. Bo przeciez potencjalne pogorszenie wzroku przy 8 dioptriach to nie problem. Zebrali kasę wśród rodziny, będzie cesarka w prywatnym szpitalu, ale powodzenia w namówieniu jej do kolejnej ciąży, a wiem że początkowo chcieli 2-3 dzieci. Dobro kobiet na ostatnim miejscu, po kasie, ideologii, wygodzie szpitali, pseudo-oszczednosciach – i jest jak jest.
No spoko ale próbka badawcza mała, w drugiej fazie próbka mniejsza o 25%? jakie źródło? Badanie było podłużne na tej samej próbie? Nie żebym nie wierzył że kobiety nie chcą mieć dzieci, mało który facet teraz chce, ale co to jest za badanie? Mogę sos?
ale ten PiS jest głupi xDD 500+ dawali żeby współczynnik wzrósł, a zakazali aborcji i uderzyło z podwójną siłą. Brawo, nie wiem jakim cudem podstawówkę skończyli jak tu nie ma wgl logicznego myślenia w ich działaniu
Nie to że narzekam, bo faktycznie dzieci jest coraz mniej i powodów oprócz kwestii aborcji jest wiele, ale zakres wieku 18-45 to trochę nie jest na wyrost?
Badanie byłoby milion razy bardziej miarodajne, gdyby podzielić je na dwie, może trzy grupy, 18-25, 26-35 i 36-45, to są grupy wiekowe mające tak skrajne plany życiowe i warunki, że z tego wynika zupełnie nic – osiemnastki są najczęściej w liceum i nie myślą o tym nawet, a kobiety po 40 albo już mają dzieci, albo jak nie mają to raczej już nie planują z miliona innych względów… Wiem, że podany jest też odsetek kobiet z dziećmi, ale to nadal wiele mi nie mówi w kwestii zmiany trendów pokoleniowych.
Te komentarze to jakaś patologia, ludzie, kiedyś przyjdzie czas że będziecie mogli liczyć tylko pawulon albo inną formę eutanazji. Nikt wam nie pomoże a i na opiekunkę z Pakistanu stać was nie będzie. Egoizm ma swoje granice i niestety konsekwencje w przyszłości. Gdyby wasi rodzice urodzeni w komunie tak podchodzili do życia, dzisiaj nie byłoby was ani waszych wydumanych problemów.
Na szczęście wazektomia JESZCZE jest legalna.
No chyba nikt nie zakłada, że jego dziecko będzie chore, to nie jest żaden argument do nie posiadania dzieci.
Istotną rzeczą jest to, że ludzie nie wiedzą co politycy jeszcze odpierdolą. Nieprzemyślane ustawy wchodzą z dnia na dzień, nic nie możesz zaplanować w dłuższym okresie.
Poza tym zaufanie do prawie wszystkich instytucji spadło do zera po pandemii.
Jezus maria ten reddit to mega chore miejsce. Widać to w takich dyskusjach ilu tu siedzi ludzi smutnych i negatywnie nastawionych do rzeczywistości. Znam ludzi którzy mają dzieci i ci którzy nie chcą ich mieć i jakoś z wiekiem zauważam że ci którzy rodziny maja są po prostu na ogół zdrowsi psychicznie a za bezdzietnymi z wyboru najczęściej stoi jakąś mocna nierozwiązana trauma z dzieciństwa która rzutuje na całe życie i światopogląd.
A ja dalej nie rozumiem czemu wszyscy na r/polska tak płaczą, że nie rodzi się więcej dzieci. Ludzie na prawdę mają jeszcze nadzieję na odwrócenie trendu demograficznego w Polsce? Tzn. Wszystkie kraje rozwinięte maja ujemny przyrost ale gdyby nie PiS to w Polsce byłoby inaczej? Trochę naiwne. A nawet jeśli to po co? Żeby było mniej imigrantów? Bo wszelkie niedobory w sile roboczej zapelnimy bez problemu imigracją. No ale tutaj ludzie nie mają nic przeciwko imigracji. Więc gdzie jest problem? Strasznie dziwna ta fiksacja na punkcie dzietności.
Myślę że niewspółmiernie ważniejszym czynnikiem jest cena metra kwadratowego a kolejnym koszt i dostępność kredytu hipotecznego. Dalej będzie w kolejności dostępność żłobków i przedszkoli publicznych. Jakbyśmy “tylko” załatwili te kwestie to by nam dzietność poszybowała co najmniej 2x niż to co jest obecnie. Ale tu jest bańka informacyjna i trzeba się poklepywać po pleckach w kwestiach światopoglądowych.
[deleted]
bo wiadomo, że dostępność aborcji jest czynnikiem DECYDUJĄCYM przy posiadaniu dzieci.
​
ale wy nie macie RIGCzu
Jestem świeżo po wazektomii i mega się z tego cieszę. A że nie chcę mieć dzieci wiem od kilku lat.
Bardzo wyzwalające uczucie – nie chcieć i mówić otwarcie o tym. Z początku wydawało mi się to “nienaturalne”, ale przecież dorastając nie widzimy innych wzorców niż rodziny z dziećmi.
Ta presja na posiadanie dzieci w rodzinie i społeczeństwie potrafi zmęczyć, na bezdzietnych patrzy się jak na kosmitów. Czasem słyszę jeszcze, że mi się “zmieni” albo że “własne to inaczej”, ale po tym co słyszę z relacji młodych rodziców, to wychowywanie dzieci to niewdzięczna mordęga. Im też często jest wstyd mówić, że żałują takich decyzji.
Ludzie wolą sami lepiej żyć niż obniżyć poziom życia i żyć z dzieckiem
No i dobrze. Nie każdy powinien mieć dziecko.
Zrobić dziecko i nie płacić alimentów. To by było coś. Żartuję. Jednak cały czas się zastanawiam jakie geny odziedziczyło by po mnie dziecko. Jak by wyglądało. Póki co żadna Polka urodzeniem mojego dziecka nie jest. Może to i dobrze?
test