Ja zawsze trafiam: Ziele angielskie w zupach i bigosie, pestki wiśni w placku oraz włosy we wszystkim. Jak ja znajdę to reszta je spokojnie. Mam jakiś magnes na to co niejadalne w posiłkach.
może jestem dziwny, ale ja jak robię pomidorową to nie daję ani ziela, ani liścia laurowego
Nie masz durszlaka albo sitka?
I zawsze wszystko w Twojej misce, nie ważne ile misek zjesz, zawsze w Twojej będzie to wszystko.
Moje szczęście, zawsze trafiam wszystkie ziela, liście czy pestki xD
Dzięki temu nie szamasz jak pojebany, tylko skupiasz się na każdej łyżce. Kontemplacja, aha!
mam tak samo, zawsze jak jem coś to przegryzę to gówno, jak jem jabłka to zawsze są robaki i się w nie wgryzam i teraz boję się jeść jabłka na luzie
Czy to odchody pomidorow?
Nienawidzę tych kulek
Ja zawsze po zrobieniu rosołu wszystko wyciągam i odcedzam. Połowę warzyw zgniatam i wrzucam z powrotem, drugą normalnie wrzucam, mięso obieram i tez wrzucam i to są jedyne rzeczy które mi zostają. Potem przy pomidorowej to jest już z górki.
PS. Zacząłem tak robić od kiedy trafiałem właśnie na te pieprzone gowna i przegryzłem
Mam sposoby na takich cwaniaczków jak Ty Opie. Liść laurowy porwany na kilka kawałków a ziarna ziela angielskiego pogniecione na drobne kawałki, hahahah /s
pamiętam jak byłem gówniarzem i zjadłem te czerne gówno bo myślałem że to nesquik
Problem w tym ze bez tego nie bylalby taka dobra. Przez to gowno ta zupa smakuje jak w domu
Są takie sitkowate kule, w które wsadzam zawsze ten cały syf i po zrobieniu po prostu wyciągam i wywalam zawartość. Totalny game changer, bo nikt nic takiego nie dostaje do zupy, a smakuje tak samo!
Mam podobnie, tyle że z mięsem. Zawsze trafi mi się coś: a to chrząstka, a to jakieś ścięgno, które skutecznie obrzydza dalszy posiłek.
Pieprz czy ziele angielskie pół biedy. Ten liść laurowy potrafi nawet człowieka wyprawić na SOR. Połknięty przypadkiem oczywiście.
Złokulki i bleliście.
Edit: Ludzie, ja wiem że to smaku dodaje, sama tego używam. Po prostu nikt nie chce tego dostać na talerz, a tym bardziej nie wsadzić do ust, a pamiętam że tak mówiłam na to jako dziecko i w tym poście wydało mi się to odpowiednie.
Bo trzeba brać przykład z Francuzów i buquet garni zawijać w kawałek czystego muślinu i po ugotowaniu zupy wyciągasz całą taką “torebeczkę od herbaty” z ziołami i już.
Czemu nikt tego nie przelewa?
ojjjjjjjjjj tak byczq
Protip to wrzucić takie przyprawy do gotowania w woreczku do herbaty. Kupiłem ze dwa lata temu na allegro sto sztuk za jakieś śmieszne pieniądze, wrzucam taką jedną saszetę na gar zupy i się nie martwię już niczym. Polecam wszysktim.
U mnie w domu mówi się na to, że “dostałeś pozdrowienie od kucharza”
Liść laurowy w pomidorówce? Ślady wyraźnie wskazują na krupnik.
Ja wyciągam takie złoto z warzyw do ryby.
Albo jak blendujesz zupę i nie zauważysz że razem z warzywami wrzuciłeś do blendera liść laurowy. Zupa z pływającymi w niej kawałkami zmielonego liścia – najgorsza rzecz ever.
Taki tip na przyszłość: jak robisz zupę czy tam bigos to najlepiej wziąć taki woreczek z gazy czy czegoś, wrzucić tam do środka cały ten szajs, a po ugotowaniu pozbyć się woreczka ze wszystkimi zielami i cieszyć się czystym smakiem 😀
Jeśli bardzo niecierpisz ziela i liści to polecam taki metalowy [spice ball](https://imgur.com/a/9rUcvrA) do gotowania, aczkolwiek ciężko się z tym miesza cokolwiek i często te łańcuszki są krótkie – ale ja wydłużam sznurkiem i daje radę 🙂
*pomidorową
Eww ryż
Dlatego Polacy górale są tak dobrymi rybakami. Uczą się łowić od dziecka.
30 comments
pieprz pieprz pieprz pieprz pieprz PiS
Ja zawsze trafiam: Ziele angielskie w zupach i bigosie, pestki wiśni w placku oraz włosy we wszystkim. Jak ja znajdę to reszta je spokojnie. Mam jakiś magnes na to co niejadalne w posiłkach.
może jestem dziwny, ale ja jak robię pomidorową to nie daję ani ziela, ani liścia laurowego
Nie masz durszlaka albo sitka?
I zawsze wszystko w Twojej misce, nie ważne ile misek zjesz, zawsze w Twojej będzie to wszystko.
Moje szczęście, zawsze trafiam wszystkie ziela, liście czy pestki xD
Dzięki temu nie szamasz jak pojebany, tylko skupiasz się na każdej łyżce. Kontemplacja, aha!
mam tak samo, zawsze jak jem coś to przegryzę to gówno, jak jem jabłka to zawsze są robaki i się w nie wgryzam i teraz boję się jeść jabłka na luzie
Czy to odchody pomidorow?
Nienawidzę tych kulek
Ja zawsze po zrobieniu rosołu wszystko wyciągam i odcedzam. Połowę warzyw zgniatam i wrzucam z powrotem, drugą normalnie wrzucam, mięso obieram i tez wrzucam i to są jedyne rzeczy które mi zostają. Potem przy pomidorowej to jest już z górki.
PS. Zacząłem tak robić od kiedy trafiałem właśnie na te pieprzone gowna i przegryzłem
Mam sposoby na takich cwaniaczków jak Ty Opie. Liść laurowy porwany na kilka kawałków a ziarna ziela angielskiego pogniecione na drobne kawałki, hahahah /s
pamiętam jak byłem gówniarzem i zjadłem te czerne gówno bo myślałem że to nesquik
Problem w tym ze bez tego nie bylalby taka dobra. Przez to gowno ta zupa smakuje jak w domu
Są takie sitkowate kule, w które wsadzam zawsze ten cały syf i po zrobieniu po prostu wyciągam i wywalam zawartość. Totalny game changer, bo nikt nic takiego nie dostaje do zupy, a smakuje tak samo!
Mam podobnie, tyle że z mięsem. Zawsze trafi mi się coś: a to chrząstka, a to jakieś ścięgno, które skutecznie obrzydza dalszy posiłek.
Pieprz czy ziele angielskie pół biedy. Ten liść laurowy potrafi nawet człowieka wyprawić na SOR. Połknięty przypadkiem oczywiście.
Złokulki i bleliście.
Edit: Ludzie, ja wiem że to smaku dodaje, sama tego używam. Po prostu nikt nie chce tego dostać na talerz, a tym bardziej nie wsadzić do ust, a pamiętam że tak mówiłam na to jako dziecko i w tym poście wydało mi się to odpowiednie.
Bo trzeba brać przykład z Francuzów i buquet garni zawijać w kawałek czystego muślinu i po ugotowaniu zupy wyciągasz całą taką “torebeczkę od herbaty” z ziołami i już.
Czemu nikt tego nie przelewa?
ojjjjjjjjjj tak byczq
Protip to wrzucić takie przyprawy do gotowania w woreczku do herbaty. Kupiłem ze dwa lata temu na allegro sto sztuk za jakieś śmieszne pieniądze, wrzucam taką jedną saszetę na gar zupy i się nie martwię już niczym. Polecam wszysktim.
U mnie w domu mówi się na to, że “dostałeś pozdrowienie od kucharza”
Liść laurowy w pomidorówce? Ślady wyraźnie wskazują na krupnik.
Ja wyciągam takie złoto z warzyw do ryby.
Albo jak blendujesz zupę i nie zauważysz że razem z warzywami wrzuciłeś do blendera liść laurowy. Zupa z pływającymi w niej kawałkami zmielonego liścia – najgorsza rzecz ever.
Taki tip na przyszłość: jak robisz zupę czy tam bigos to najlepiej wziąć taki woreczek z gazy czy czegoś, wrzucić tam do środka cały ten szajs, a po ugotowaniu pozbyć się woreczka ze wszystkimi zielami i cieszyć się czystym smakiem 😀
Jeśli bardzo niecierpisz ziela i liści to polecam taki metalowy [spice ball](https://imgur.com/a/9rUcvrA) do gotowania, aczkolwiek ciężko się z tym miesza cokolwiek i często te łańcuszki są krótkie – ale ja wydłużam sznurkiem i daje radę 🙂
*pomidorową
Eww ryż
Dlatego Polacy górale są tak dobrymi rybakami. Uczą się łowić od dziecka.