bo u nas nie ma czegoś takiego jak L4 na depresje i dlatego
nic to nie mówi, za dużo możliwych korelacji. Eg dostęp do psychologów, gotowość do proszenia o pomoc, różne prawa które mogą motywować do otrzymania diagnozy (np jakieś dodatkowe wolne), różny level ostracyzmu społecznego
To jest procent populacji ze **zdiagnozowaną** depresją, w rzeczywistości wyniki byłyby dużo gorsze na całej mapie.
Radzę to skorelować z ilością samobójstw czy uzależnieniem od alkoholu. Nie wydaje się zbytnio odzwierciedlać rzeczywistości.
idk, w Syrii chyba za bardzo się diagnozowaniem depresji nie przejmują
Finlandia? Najszczęśliwszy kraj świata?
Procent raczej oddaje fakt, że świadomość depresji w naszym społeczeństwie jest strasznie niska.
Sam jako nastolatek zmagałem się z depresją przez prawie 4 lata, aż nie wyprowadziłem się od rodziców do większego miasta, bo wmawiałem sobie, że po prostu muszę się wziąć za siebie, a jak pójdę do psychologa to wszyscy będą mnie mieli za świra (co akurat byłoby prawdopodobnie prawdą)
Znaczy się Europa Środkowa i Bałkany mają tragiczny poziom diagnozowania i leczenia depresji, nieźle.
Widzicie jak ekstra działa likwidacja szpitali psychiatrycznych. Problem sam się rozwiązał
Niemcy są dziwnym krajem, gdzie masa ludzi ma depresję ale naród wręcz panicznie boi się leków (i kocha homeopatię itp). Dostać się do psychiatry też nie jest łatwo (jeszcze przed koroną) także trochę się poczeka na tę pierwszą receptę.
Z tego powodu też jest cały ogromny szemrany biznes prywatnych terapeutów, którzy masowo strzygą naród z kasy.
Dobre wyniki dla Polski- Reddit mówi, że to manipulacja, brak danych. Wyniki złe to oczywiście prawda. Hipokryzja jak zawsze
W Polsce depresja jest już chyba częścią naszej kultury i dlatego nikt nie chodzi do psychiatry potwierdzać oczywistość /s
Trzeba to zestawić ze “skłonnościami samobójczymi” i zobaczyć co wyjdzie 🥳
13 comments
bo u nas nie ma czegoś takiego jak L4 na depresje i dlatego
nic to nie mówi, za dużo możliwych korelacji. Eg dostęp do psychologów, gotowość do proszenia o pomoc, różne prawa które mogą motywować do otrzymania diagnozy (np jakieś dodatkowe wolne), różny level ostracyzmu społecznego
To jest procent populacji ze **zdiagnozowaną** depresją, w rzeczywistości wyniki byłyby dużo gorsze na całej mapie.
Radzę to skorelować z ilością samobójstw czy uzależnieniem od alkoholu. Nie wydaje się zbytnio odzwierciedlać rzeczywistości.
idk, w Syrii chyba za bardzo się diagnozowaniem depresji nie przejmują
Finlandia? Najszczęśliwszy kraj świata?
Procent raczej oddaje fakt, że świadomość depresji w naszym społeczeństwie jest strasznie niska.
Sam jako nastolatek zmagałem się z depresją przez prawie 4 lata, aż nie wyprowadziłem się od rodziców do większego miasta, bo wmawiałem sobie, że po prostu muszę się wziąć za siebie, a jak pójdę do psychologa to wszyscy będą mnie mieli za świra (co akurat byłoby prawdopodobnie prawdą)
Znaczy się Europa Środkowa i Bałkany mają tragiczny poziom diagnozowania i leczenia depresji, nieźle.
Widzicie jak ekstra działa likwidacja szpitali psychiatrycznych. Problem sam się rozwiązał
Niemcy są dziwnym krajem, gdzie masa ludzi ma depresję ale naród wręcz panicznie boi się leków (i kocha homeopatię itp). Dostać się do psychiatry też nie jest łatwo (jeszcze przed koroną) także trochę się poczeka na tę pierwszą receptę.
Z tego powodu też jest cały ogromny szemrany biznes prywatnych terapeutów, którzy masowo strzygą naród z kasy.
Dobre wyniki dla Polski- Reddit mówi, że to manipulacja, brak danych. Wyniki złe to oczywiście prawda. Hipokryzja jak zawsze
W Polsce depresja jest już chyba częścią naszej kultury i dlatego nikt nie chodzi do psychiatry potwierdzać oczywistość /s
Trzeba to zestawić ze “skłonnościami samobójczymi” i zobaczyć co wyjdzie 🥳