Moja historia cofnięcia zmiany płci. Tranzycja i detranzycja

19 comments
  1. Typ brał blokery bo anonim z internetu tak mu powiedział. Oczywiście jak już poszedł do lekarzy to się okazało że jest robiony w balona i żaden z niego transeksualista. Jak to mówią: głupich nie sieją…

  2. Co za brednie. Gość brał leki bez konsultacji z lekarzem i się dziwi, że ma problemy ze zdrowiem, ale to niby same blokery są niebezpieczne. Ilość dezinformacji i transfobii w tym wpisie jest porażająca. Najłatwiej zwalić swoją nieporadność na “ideologię”.

  3. Mnie najbardziej zainteresował o ten fragment:

    >W następnym kroku udałem się do lekarzy, do których odesłała mnie fabrykująca diagnozę psycholożka. Było to konieczne, ponieważ do Sądu oprócz diagnozy psychologicznej potrzebna była również psychiatryczna i seksuologiczna. U psychiatry wizyta trwała około 10 minut. Zapytała mnie, czy nie mam urojeń, zmian nastroju albo myśli samobójczych, po czym wypisała zaświadczenie z diagnozą transseksualizmu. Nie zrobiła żadnych badań ani rzeczywistego wywiadu klinicznego. Dziś kobieta ta nie żyje – zmarła kilka lat temu. Z kolei seksuolożka (a zarazem ginekolożka) – która także nie zrobiła mi żadnego rzetelnego wywiadu klinicznego w kierunku transpłciowości ani zaburzeń mogących dawać objawy dysforii płciowej, pomimo iż wystawiła mi zaświadczenie z diagnozą transseksualizmu oraz przepisywała leki hormonalne na receptę – przyjmuje pacjentów do dzisiaj. Pamiętam, że jej podejście było niezwykle lekkomyślne: jej główna uwaga dotyczyła tego, że „wyglądam super”, a moje obawy o wątrobę całkowicie zbyła stwierdzeniem, że „są ważniejsze sprawy, którymi trzeba się zająć”. Dla tych lekarzy i psychologów, działających w nurcie afirmacji zamiast realnej pomocy, ważniejsze było zrobienie ze mnie transseksualisty, niż moje zdrowie psychiczne i fizyczne, które w tamtych okresie były w coraz gorszym stanie.
    >
    >Podejrzewam, że działało to tak, że seksuolożka i psychiatra, mając „cynk” od tej konkretnej psycholożki, wystawiały bezrefleksyjnie zaświadczenia diagnostyczne. Krąg poleceń robił swoje i tak funkcjonował ten mały system „transowania” dorosłych i nieletnich – w tym mnie. Zamiast skierować mnie na psychoterapię, której potrzebowałem, popchnięto mnie do zmiany płci, która mi zaszkodziła. Miałem ogromny chaos w głowie, niepoukładane podstawowe aspekty osobowości i tożsamości, objawy depresji, zanik kontaktów społecznych i zaburzenia lękowe. Tranzycja była ostatnią rzeczą, której mogłem naprawdę chcieć i potrzebować.

    O podejściu “afirmacyjnym” już kilka razy słyszałem i szczerze powiedziawszy jest to dla mnie skandaliczne podejście niezgodne z etosem lekarskim. Jeżeli osoba faktycznie jest transseksualna to powinno to być potwierdzone przez specjalistów w rzetelny sposób i dalsze kroki dla takiej osoby powinny być równie rzetelnie wyznaczane. Nie ogarniam jak można przepisywać leki hormonalne bez porządnej diagnozy.

  4. Nie czytałem artykułu i nie będę się do niego odnosić, ale tego, co obecnie się wyrabia “w środowisku” nie da się określić inaczej, niż jako zgnilizna i spirala spierdolenia (której skutki odczują osoby rzeczywiście transseksualne i ci, którzy dali sobie wmówić, że są trans).

    Bywałem na grupach trans-coś tam różnych i 99% wątków dot. porad odnośnie lekarzy to szukanie takich “specjalistów”, którzy robią wszystko jak najszybciej, najlepiej na 1 wizycie. Ludzie kłamią, zachęcają do kłamania lekarzom i psychologom, polecają przyjmowanie hormonów na własną rękę, bez jakiejkolwiek diagnozy, badań i terapii. Dzbanarnia myśli, że to bułka z masłem.

    Do tego dochodzi głoszenie gówna, że żeby być trans nie trzeba odczuwać dysforii płciowej. Co jest bzdurne i sprzeczne z jakąkolwiek logiką czy doktryną medyczną. Prawda jest taka, że jeśli ktoś nie odczuwa dysforii to nie powinien być w ogóle rozważany do dalszego leczenia.

    Uważam, że współczesny aktywizm trans jest do wyjebania i powinien zostać zakazany. Odsetek osób transseksualnych w społeczeństwie jest minimalny, a niestety dzieciaki wszystko łapią i obecnie bycie trans/niebinarnym to zwykły trend.

    Taki napływ osób, którym wydaje się, że są trans, to droga do zakazania jakiejkolwiek tranzycji (w Polsce możliwe) i rzucenie pod pociąg osób, które rzeczywiście potrzebują pomocy w związku ze swoją transseksualiścią.

    Zaczynałem tranzycję 12 lat temu, diagnostykę miałem 2-letnią, wiele spotkań z psychologami, psychiatrą i seksuologiem. Gdyby w trakcie tego wszystkiego wyszło, że nie jestem trans i mogę to wyleczyć, to byłbym kurfa najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Dałbym wszystko, żeby być cis.

  5. W artykule obok osobistej historii jest mowa o formalnościach, etapach prawnych, podejściu medycznym (w tym dynamicznej zmianie oficjalnych stanowisk krajów), zwrócono uwagę na statystki i nieścisłości związane z metodologią – ale ludzie i tak pomijają to wszystko i sprowadzają do IKSDE DEBIL BRAŁ LEKI BEZ RECEPTY TO TERAZ MA.

  6. Znany transfob, promujący antynaukowe podejście do tematu i denializm płci, przyznał, że nie robił tego wyłącznie z pobudek ideologicznych, ale i z powodu prywatnych doświadczeń i rozczarowań.

    Jeśli po tym wyznaniu ktoś będzie brał go poważnie, to chyba wyłącznie ze złej woli.

    EDIT:
    > Nie bez znaczenia jest, że na mój negatywny stosunek do gejów, ważny dla dalszych wydarzeń, wpłynął też wizerunek osób homoseksualnych w mediach. Przedstawiały one często zdjęcia z parad równości, na których widnieli dziwnie ubrani i niepokojąco zachowujący się geje, fetyszyści, ekshibicjoniści. A ja, podobnie jak bardzo wielu innych homoseksualnych mężczyzn, kompletnie się z takimi wzorcami i zachowaniami nie utożsamiałem. Nie utożsamiam się z nimi do dzisiaj.

    Koleś wyoutował się jako kolejny Myślozjeb xD Pomijam już używanie określeń typu “transseksualny mężczyzna” na transkobietę czy ogólnie “transseksualiści” na osoby transpłaciowe. Wydawałoby się, że ktoś, kto kreował się na popularyzatora nauki, nie będzie używał zdezaktualizowanego i wykluczającego nazewnictwa, jak tępy konserwatysta.

    Koleś ma ewidentnie problem, który rzutuje na jego działalność.

  7. Mam wrażenie, że autor przez swoje doświadczenia przeszedł z pozycji “jestem transpłciowy” do “transpłciowość nie jest dla mnie, więc nie jest dla nikogo”.

    Rozumiem, że trafił na złych specjalistów i dał się zmanipulować ale to nie oznacza, że całe środowisko osób transpłciowych jest toksyczne. Autor przenosi swoje własne urazy na całe środowisko LGBTQ. W polsce nie ma praktycznie systemowych rozwiązań w tej dziedzinie, więc nic dziwnego, że można trafić na osoby, które wykorzystują ludzkie problemy.

    Do tego zarówno medycyna jak i psychologia nie stoją w miejscu, więc dzisiaj podchodzi się do tematu transpłciowości w zupełnie inny sposób.

    Już nawet nie wspominam o dziwacznej wrzutce o tym, że “środowisko LGB dało się zdominować przez T i Q” bo to po prostu bzdura.

  8. Przypominam, że zależnie od badania, około 2% osób decydujacych sie na procedury ustalenia płci odczuwa potem niezadowolenie.

    *EDIT* Statystyki bo mam wreszcie czas: *In the UK a survey of 3398 attendees of a gender identity clinic found that just sixteen – about 0.47% – experienced transition-related regret. Of these, even fewer went on to actually detransition and become detransitioners.*

    *In the US, a survey of nearly 28,000 people found that 8% of respondents reported some kind of detransition. Of this 8%, 62% per cent only did so temporarily due to societal, financial, or family pressures.* W stanach z tych 8%: *Respondents who had de-transitioned cited a range of reasons, though only 5% of those who had de-transitioned reported that they had done so because they realized that gender transition was not for them, representing 0.4% of the overall sample.*

    *In Sweden, a fifty-year longitudinal study on a cohort of 767 transgender people found that around 2% of participants expressed regret following gender-affirming surgery, although it is unclear how many of these participants were detransitioning as a consequence.*

    *In the Netherlands, a study of transgender young people found that only 1.9% of young people on puberty blockers did not want to continue with the medical transition.*

  9. O to jest to o czym kiedyś pisaliśmy u/hermiona52, nie spodziewałem się, że historia tego kalibru miała miejsce w Polsce.

  10. To może być niepopularna opinia, ale myślę, że potrzebna.

    Według mnie lepiej dla środowisk trans i im podobnych, gdyby nie byli tak medialni i było o nich ciszej. Z kilku powodów.

    1) Obecnie temat jest tak upolityczniony, że osoby zamieszane jakkolwiek w temat są spolaryzowane bardziej niż magnes. Wytworzyło się bardzo silne myślenie “jesteś z nami lub przeciwko nam”. A to powoduje pogłębienie się nienawiści wobec osób trans.

    2) Nie ma jak pozbyć się szarlatanów i kłamców. Sprawdzenie, czy osoba naprawdę jest trans czy tylko udaje i chce zdobyć sławę jest niemożliwy. Przez to tacy głodni sławy czy trolle mogą sobie żyć w grupie i robić jej złą sławę.

    3) Wynikający z tego hype. Jak w punkcie drugim, poprzez rozgłos grupy bycie za trans jest cenione w tych grupach. Przez co ktoś, w tym też młodzież i dzieci, mogą zostać zmanipulowani w zrobienie sobie krzywdy i zmiany na całe życie, pomimo że mogą tego wcale nie potrzebować.

    4) Olbrzymi bullshit. Wewnątrz bardziej radykalnych grup, takich jak Twitter, powstają okropne bzdury takie jak jakieś xenogenders czy nienawiść do cisów. Nawet dla nieradykalnych osób to jest przesada, nie mówiąc jakim pośmiewiskiem to jest dla opozycji.

    A na tym wszystkich cierpią ludzie, dla których to jest sprawa życia lub śmierci. O samobójstwo nie jest tu ciężko…

    Większość dyskusji jakie widziałem dotyczące trans wyglądają jak walka dzikich psów z wścieklizną. A kolejnym problemem jest to, że osób z dysmorfią stanowią bardzo mały procent społeczeństwa i cała dyskusja społeczna jest zdecydowanie zbyt wielka i zbyt dzika. Porównałbym to do zmienienia porządku świata, bo są ludzie z sześcioma palcami. Różnica jest taka że dodatkowy palec nie prowadzi do takiej skali samobójstw, w czym zajadłość dyskursu nie pomaga.
    Sprawy życia ludzkiego należy rozważać bez emocji, tym bardziej bez wściekłości.

    A przez to wszystko cierpią ludzie. Mordeczki, jeśli czujecie że coś jest nie tak, idźcie do specjalistów. Nie pytajcie się szaleńców w internecie, oni nie pomogą.

  11. Sakowski od lat prowadzi krucjatę przeciwko osobom transplciowym, został też z powodu bzdur które wypisuje upomniany przez PAN. Teraz w sumie widać co go do tego popchnęło i dobrze, że znamy już jego motywy.

  12. Czekam teraz aż Łukaszek będzie się szwedal po wszystkich TVP info i podobnych na wywiady i stanie się na chwilę gwiazda prawicowych mediów.

    Jak zwykle winy zjebanego systemu ponoszą osoby trans a nie system. Ale to norma,nie pierwszy raz kiedy na osoby trans zrzuca się wszystkie nieszczęścia świata. Dzieje się to w USA, dzieje w UK, przyszło i do nas. Osoby detrans zamiast skupić się na zjebanym systemie szukają wroga w osobach trans.

  13. Wyjątkowy wstręt budzi we mnie to, jak środowiska, które normalnie mają na ustach hasła o ‘wierzeniu ofiarom’ teraz szczują na Sakowskiego, który padł ofiarą przemocy seksualnej i terapii konwersyjnej.

    Nie jestem fanką Sakowskiego, bo IMO argumenty, które prezentuje są z reguły prymitywne, ale w tym wypadku zdecydowanie staję po jego stronie.

Leave a Reply