W sumie to mieszkam u mamy i kiedy w pokoju obok świętują i spędzają czas z całą rodziną ja siedzę na reddicie w samych gaciach i skarpetach takich góralskich i jem cipsy
slabo jest jezdzic elektrykiem, jak w tym gownokraju nie ma infrastruktury, za malo superladowarek i ogolnie bieda piszczy kuny wchodza mi do silnika nara
elektryki generalnie są fajne, niestety nie w każdym scenariuszu są równie wygodne jak spalinówki
Mieć zabytek spalający 15 l benzyny na 100 km – bez różnicy, a do strefy czystego powietrza wpuszczą.
Gdyby na rynku wtórnym był elektryk za 30k który nie jest szrotem – kupiłbym
Hahahha najblizsza ladowarke ma kilometr od mieszkania…
Przynajmniej czlowiek schudnie jak kupi eva 🙂
Ciekawe co bedzie jak 10 osob na jego klatce bedzie tez mialo eva?
I ile jest klatek w jego bloku…
> Wstępnie rozmawiałem już nawet z prezesem spółdzielni mieszkaniowej o warunkach dla takiej inwestycji. Chętnych na postawienie takich ładowarek na osiedlach jest wielu. Główną barierą pozostaje dostęp do terenu, a wiec dogadanie się ze spółdzielnią. Po roku moja motywacja, aby wrócić do tej rozmowy, spadła jednak do zera. Zwyczajnie nie czuję już takiej potrzeby. Wrócę do tego tematu najwyżej z zawodowej powinności. Chciałbym opisać Wam jak wyglądają takie rozmowy o ładowarkach ze spółdzielniami rodem z PRL…
Ze wszystkich powodów dla których transformacja na elektryki w Polsce nie może się powieść dogadanie się ze spółdzielnią będzie najpotężniejszym przeciwnikiem
Artykuł w dużej mierze niestety w stylu “warto kupić samochód bo paliwo potaniało z 8 na 6 zł”.
Bus pasy, darmowe parkowanie, dostęp do ładowarek (zwłaszcza darmowych) się skończy i to szybciej niż później – tym szybciej im więcej aut elektrycznych. I zostaną w dużej mierze same minusy – od zasięgu, zwłaszcza w zimę, po spółdzielnie (panu się nie chce już dzisiaj rozmawiać, bo sobie na mieście naładuje, może i za darmo – a jak się skończy to będzie płacz i dostosowywane infrastruktury najmniej samego budynku żeby gniazdko zamontować przy miejscu parkingowym).
Jak koleś od aut elektrycznych tego nie rozumie i odkłada to prezes Zbigniew z wiceprezes Grażyną ze spółdzielni też mają wywalone.
I jeszcze zgubił mnie tym, że wynajem analogicznego benzyniaka by go kosztował 2000 więcej. To elektryczne auta są droższe w produkcji i zakupie czy ten benzyniak nie taki analogiczny?
W Polsce jest jeszcze mało popularne optymalizowanie ładowania samochodu tylko podczas niższych stawek (w nocy), gdzie dodatkowa appa zarządza za nad kiedy auto najtaniej się naładuje. Dodatkowo używając paneli słonecznych (a jeszcze lepiej domowych baterii) możemy jeździć „do pracy” praktycznie przez kilka miesięcy w roku za darmo, korzystając z energii słonecznej.
O co w ogóle chodzi z wynajmem auta. To jest jakiś absurdalna usługa jak dla mnie (chyba że jesteś na wakacjach we Włoszech czy coś). Wytłumaczcie pls jak analfabecie ekonomicznemu, czy to się może opłacać. To nie to samo co leasing, że później można po taniości wykupić
Korzystając z okazji, w dyskusji publicznej czasami pada zdanie, że elektryki są niebezpieczne z tego względu, że w przypadku pożaru nie ma/ jest nieefektywne gaszenie ich ze względu na baterię elektryczne. Jak jest w rzeczywistości?
Spoko analiza. Porusza chyba wszystkie aspekty związane z elektrykami a to ważne bo każdy ma inną sytuację jeśli chodzi o dostęp do ładowarek, ilość km które robi, to gdzie jeździ, jak bardzo się śpieszy itp. itd. Przed kupnem trzeba po prostu zapoznać się z tematem i zrobić konkretną analizę. Dla jednych jest to dobra opcja, dla innych nie.
Chciałbym móc mieć elektryka. Audi Q4 e-tron albo Porsche Taycan to cud maszyny.
Ale po 1. mnie nie stać.
Nawet jakbym wybrał najtańszego elektryka (Dacia Spring po ~80 tys. zł) to po 2. PRL-owskie osiedla nie mają przewidzianych ładowarek ani garaży podziemnych z ładowarkami.
A z balkonu przedłużacza nie będę ciągnął przecież (już pomijam, że na mieszkaniowym zabezpieczeniu 16A to się będzie ładować ponad dobę).
Dla leniwych z artykułu (roczny przebieg 25k):
>Podsumowując, przez 12 miesięcy od wymiany auta benzynowego na elektryczne na samym paliwie oszczędziliśmy 7000 zł (pomimo podwyżek cen prądu i stawek za ładowanie od stycznia 2023 roku). Na parkowaniu zaoszczędziliśmy dodatkowe 1800 zł. Na wynajmie, w stosunku do analogicznego auta benzynowego, zaoszczędziliśmy niewiele ponad 2000 zł, a na opłacanym abonamencie za usługi ładowania (aby korzystać z niższych stawek za ładowanie na stacjach ogólnodostępnych) straciliśmy ok. 400 zł.
>
>W sumie użytkowanie samochodu elektrycznego – w naszym konkretnym przypadku – oznaczało roczny wydatek o ponad 10 tysięcy złotych mniejszy niż przy użytkowaniu auta benzynowego.
14 comments
A ja nie mam elektryka i nie żałuję
Spalinowego też nie mam
W sumie to nawet prawa jazdy nie mam
W sumie to mieszkam u mamy i kiedy w pokoju obok świętują i spędzają czas z całą rodziną ja siedzę na reddicie w samych gaciach i skarpetach takich góralskich i jem cipsy
slabo jest jezdzic elektrykiem, jak w tym gownokraju nie ma infrastruktury, za malo superladowarek i ogolnie bieda piszczy kuny wchodza mi do silnika nara
elektryki generalnie są fajne, niestety nie w każdym scenariuszu są równie wygodne jak spalinówki
Mieć zabytek spalający 15 l benzyny na 100 km – bez różnicy, a do strefy czystego powietrza wpuszczą.
Gdyby na rynku wtórnym był elektryk za 30k który nie jest szrotem – kupiłbym
Hahahha najblizsza ladowarke ma kilometr od mieszkania…
Przynajmniej czlowiek schudnie jak kupi eva 🙂
Ciekawe co bedzie jak 10 osob na jego klatce bedzie tez mialo eva?
I ile jest klatek w jego bloku…
> Wstępnie rozmawiałem już nawet z prezesem spółdzielni mieszkaniowej o warunkach dla takiej inwestycji. Chętnych na postawienie takich ładowarek na osiedlach jest wielu. Główną barierą pozostaje dostęp do terenu, a wiec dogadanie się ze spółdzielnią. Po roku moja motywacja, aby wrócić do tej rozmowy, spadła jednak do zera. Zwyczajnie nie czuję już takiej potrzeby. Wrócę do tego tematu najwyżej z zawodowej powinności. Chciałbym opisać Wam jak wyglądają takie rozmowy o ładowarkach ze spółdzielniami rodem z PRL…
Ze wszystkich powodów dla których transformacja na elektryki w Polsce nie może się powieść dogadanie się ze spółdzielnią będzie najpotężniejszym przeciwnikiem
Artykuł w dużej mierze niestety w stylu “warto kupić samochód bo paliwo potaniało z 8 na 6 zł”.
Bus pasy, darmowe parkowanie, dostęp do ładowarek (zwłaszcza darmowych) się skończy i to szybciej niż później – tym szybciej im więcej aut elektrycznych. I zostaną w dużej mierze same minusy – od zasięgu, zwłaszcza w zimę, po spółdzielnie (panu się nie chce już dzisiaj rozmawiać, bo sobie na mieście naładuje, może i za darmo – a jak się skończy to będzie płacz i dostosowywane infrastruktury najmniej samego budynku żeby gniazdko zamontować przy miejscu parkingowym).
Jak koleś od aut elektrycznych tego nie rozumie i odkłada to prezes Zbigniew z wiceprezes Grażyną ze spółdzielni też mają wywalone.
I jeszcze zgubił mnie tym, że wynajem analogicznego benzyniaka by go kosztował 2000 więcej. To elektryczne auta są droższe w produkcji i zakupie czy ten benzyniak nie taki analogiczny?
W Polsce jest jeszcze mało popularne optymalizowanie ładowania samochodu tylko podczas niższych stawek (w nocy), gdzie dodatkowa appa zarządza za nad kiedy auto najtaniej się naładuje. Dodatkowo używając paneli słonecznych (a jeszcze lepiej domowych baterii) możemy jeździć „do pracy” praktycznie przez kilka miesięcy w roku za darmo, korzystając z energii słonecznej.
O co w ogóle chodzi z wynajmem auta. To jest jakiś absurdalna usługa jak dla mnie (chyba że jesteś na wakacjach we Włoszech czy coś). Wytłumaczcie pls jak analfabecie ekonomicznemu, czy to się może opłacać. To nie to samo co leasing, że później można po taniości wykupić
Korzystając z okazji, w dyskusji publicznej czasami pada zdanie, że elektryki są niebezpieczne z tego względu, że w przypadku pożaru nie ma/ jest nieefektywne gaszenie ich ze względu na baterię elektryczne. Jak jest w rzeczywistości?
Spoko analiza. Porusza chyba wszystkie aspekty związane z elektrykami a to ważne bo każdy ma inną sytuację jeśli chodzi o dostęp do ładowarek, ilość km które robi, to gdzie jeździ, jak bardzo się śpieszy itp. itd. Przed kupnem trzeba po prostu zapoznać się z tematem i zrobić konkretną analizę. Dla jednych jest to dobra opcja, dla innych nie.
Chciałbym móc mieć elektryka. Audi Q4 e-tron albo Porsche Taycan to cud maszyny.
Ale po 1. mnie nie stać.
Nawet jakbym wybrał najtańszego elektryka (Dacia Spring po ~80 tys. zł) to po 2. PRL-owskie osiedla nie mają przewidzianych ładowarek ani garaży podziemnych z ładowarkami.
A z balkonu przedłużacza nie będę ciągnął przecież (już pomijam, że na mieszkaniowym zabezpieczeniu 16A to się będzie ładować ponad dobę).
Dla leniwych z artykułu (roczny przebieg 25k):
>Podsumowując, przez 12 miesięcy od wymiany auta benzynowego na elektryczne na samym paliwie oszczędziliśmy 7000 zł (pomimo podwyżek cen prądu i stawek za ładowanie od stycznia 2023 roku). Na parkowaniu zaoszczędziliśmy dodatkowe 1800 zł. Na wynajmie, w stosunku do analogicznego auta benzynowego, zaoszczędziliśmy niewiele ponad 2000 zł, a na opłacanym abonamencie za usługi ładowania (aby korzystać z niższych stawek za ładowanie na stacjach ogólnodostępnych) straciliśmy ok. 400 zł.
>
>W sumie użytkowanie samochodu elektrycznego – w naszym konkretnym przypadku – oznaczało roczny wydatek o ponad 10 tysięcy złotych mniejszy niż przy użytkowaniu auta benzynowego.
Pozdrawiam i miłego dzionka.