>Mężczyźni szukając pomocy błądzą. Podczas gdy kobieta skupia się na emocjach, mężczyzna skupia się na działaniu. Dlatego dopiero gdy działanie zaczyna szwankować, próbuje coś z tym zrobić. A jest już bardzo późno – pisze Szymon Żyśko cytując prof. Krzysztofa Krajewskiego-Siudę w książce “Męska depresja. Jak rozbić pancerz”.
No i znowu wina facecików.
Takie pytanie diagnostyczne do mężczyzn przyszło mi do głowy. Czy potraficie rozpoznać i nazwać stan emocjonalny w jakim się znajdujecie? Czy w ogóle zadajecie sobie pytanie: “co właśnie czuję?”.
[deleted]
Mężczyzna jak nawet nie udaje, to nie otrzyma pomocy, póki właśnie nie będzie za późno. To nie tyle problem jest w mężczyznach, ile w świadomości całego społeczeństwa.
Miałem gorszy epizod depresji, nie ukrywałem tego i poinformowałem przełożonego.
Dyrektor kazał pozbyć się problemu, musiałem więc szukać nowej pracy. Tam już siedziałem cicho i udawałem że jest ok. Dużo mnie to kosztowało, ale finalnie wyszedłem z tego.
Dodam tylko, że korpo z którego kazali mi spierdalać to jedna z tych globalnie działających firm. Oczywiście tęczowe flagi w siedzibie i solidaryzowanie się z kobietami, ok imigrantami i chuj wie czym. Kiedy jednak facet przynosi zwolnienia od lekarza psychiatry, to każą mu spierdalać.
Ja to już dawno temu zaakceptowałem stan rzeczy i nauczyłem się żyć w wiecznym smutku. Zajmuję głowę pracą i w sumie czymkolwiek się da, żeby tylko nie mieć wolnego czasu
jakbyście mogli powiedzieć – co to według was ta depresja?
Mam wrażenie, że ostatnio ma każdy, jak to u siebie, bliskich wyłapać? Kiedy to depresja a kiedy smutek a kiedy na przykład lenistwo?
8 comments
>Mężczyźni szukając pomocy błądzą. Podczas gdy kobieta skupia się na emocjach, mężczyzna skupia się na działaniu. Dlatego dopiero gdy działanie zaczyna szwankować, próbuje coś z tym zrobić. A jest już bardzo późno – pisze Szymon Żyśko cytując prof. Krzysztofa Krajewskiego-Siudę w książce “Męska depresja. Jak rozbić pancerz”.
No i znowu wina facecików.
Takie pytanie diagnostyczne do mężczyzn przyszło mi do głowy. Czy potraficie rozpoznać i nazwać stan emocjonalny w jakim się znajdujecie? Czy w ogóle zadajecie sobie pytanie: “co właśnie czuję?”.
[deleted]
Mężczyzna jak nawet nie udaje, to nie otrzyma pomocy, póki właśnie nie będzie za późno. To nie tyle problem jest w mężczyznach, ile w świadomości całego społeczeństwa.
Miałem gorszy epizod depresji, nie ukrywałem tego i poinformowałem przełożonego.
Dyrektor kazał pozbyć się problemu, musiałem więc szukać nowej pracy. Tam już siedziałem cicho i udawałem że jest ok. Dużo mnie to kosztowało, ale finalnie wyszedłem z tego.
Dodam tylko, że korpo z którego kazali mi spierdalać to jedna z tych globalnie działających firm. Oczywiście tęczowe flagi w siedzibie i solidaryzowanie się z kobietami, ok imigrantami i chuj wie czym. Kiedy jednak facet przynosi zwolnienia od lekarza psychiatry, to każą mu spierdalać.
Ja to już dawno temu zaakceptowałem stan rzeczy i nauczyłem się żyć w wiecznym smutku. Zajmuję głowę pracą i w sumie czymkolwiek się da, żeby tylko nie mieć wolnego czasu
jakbyście mogli powiedzieć – co to według was ta depresja?
Mam wrażenie, że ostatnio ma każdy, jak to u siebie, bliskich wyłapać? Kiedy to depresja a kiedy smutek a kiedy na przykład lenistwo?