Brakuje informacji o długości dróg lub przeliczenia ilości wypadków na km drogi. Bez tego dane są trochę bezwartościowe.
2167 wydaje się dziwnie niskim numerem kiedy codziennie 600 osób umiera na covida…
Szczerze mówiąc byłem przekonany, że tych zabitych będzie o jedno zero więcej. To chyba nie jest aż tak tragicznie na drogach. Pomijam ze jak ktoś wspomniał, to jest 1% zgonów na covid dziennie
Przydałoby sie przeliczenie na przejechane kilometry. Ale patrząc na te dane nasuwa sie myśl że to nie prędkość zabija tylko brawura na gówno-drogach. Podejrzewam ze za połowę wypadków na autostradzie odpowiada dolnośląski odcinek A4 z obwodnicą Wrocławia.
Pamietam, że w latach dziewięcdziesiątych ginęlo dziennie tyle ludzi co teraz w długi weekend. Jednak autostrady zrobiły swoje. Najwięcej wypadków to było wyprzedzanie na drogach krajowych->czołowe zderzenie.
Dzisiaj mnie kurwica wzięła bo mało mnie pizda nie zabiła na przejściu dla pieszych. Ograniczenie do 40, gość jedzie zgodnie z przepisami, a jakiś chuj zzaniego wyprzedza na przejściu dla pieszych.
Muszę sobie jakiegoś bodycama kupić, bo to się non stop dzieje na mojej wiejskiej drodze.
Dzięki, przyda się na tych, co szydzą z informacji, że infrastruktura nie ma wpływu na sytuacje na naszych drogach.
7 comments
Brakuje informacji o długości dróg lub przeliczenia ilości wypadków na km drogi. Bez tego dane są trochę bezwartościowe.
2167 wydaje się dziwnie niskim numerem kiedy codziennie 600 osób umiera na covida…
Szczerze mówiąc byłem przekonany, że tych zabitych będzie o jedno zero więcej. To chyba nie jest aż tak tragicznie na drogach. Pomijam ze jak ktoś wspomniał, to jest 1% zgonów na covid dziennie
Przydałoby sie przeliczenie na przejechane kilometry. Ale patrząc na te dane nasuwa sie myśl że to nie prędkość zabija tylko brawura na gówno-drogach. Podejrzewam ze za połowę wypadków na autostradzie odpowiada dolnośląski odcinek A4 z obwodnicą Wrocławia.
Pamietam, że w latach dziewięcdziesiątych ginęlo dziennie tyle ludzi co teraz w długi weekend. Jednak autostrady zrobiły swoje. Najwięcej wypadków to było wyprzedzanie na drogach krajowych->czołowe zderzenie.
Dzisiaj mnie kurwica wzięła bo mało mnie pizda nie zabiła na przejściu dla pieszych. Ograniczenie do 40, gość jedzie zgodnie z przepisami, a jakiś chuj zzaniego wyprzedza na przejściu dla pieszych.
Muszę sobie jakiegoś bodycama kupić, bo to się non stop dzieje na mojej wiejskiej drodze.
Dzięki, przyda się na tych, co szydzą z informacji, że infrastruktura nie ma wpływu na sytuacje na naszych drogach.