Nie ma pieniędzy nawet na minimalne wypłaty. Finansowy dramat w Polskiej Akademii Nauk

22 comments
  1. A po co nam ta akademia? Jeszcze coś mądrego wymyślą. Ludzie mają być głupi i nie podważać linii partii.

  2. słowem pan Prezes PAN panicznie potrzebuje ćwierć miliarda żeby załatać dziurę i w domyśle pewnie drugie tyle, żeby jakoś ustabilizować sytuację.

    Jedna dotacja na TVP pokrywa potrzeby PANu na 8 takich “zastrzyków”, szkoda, że nie napisali czy to rocznie czy w innej skali, ale szybka i byle jaka matematyka sugeruje, że rocznie. Czy to znaczy, że zamiast Studia Yayo mogliśmy mieć dosłownie 2 kadencje stabilnej nauki? Być może.

  3. Dodam też, że prąd pożerany w laboratoriach w Instytutach to jedno, drugie to utrzymanie obserwatoriów “zamiejscowych”, często położonych z dala od miast albo ogółem w filiach poza głównym ośrodkiem. To one są najbardziej zagrożone, bo oprócz kosztu działania samej aparatury generują też koszty utrzymania budynku, administracji związanych z “decentralizacją” badań.

    A jeżeli ktoś kiedyś (często “kiedyś dawno”) podjął decyzję, że warto postawić sprzęt na wygwizdajewie to znaczy, że było to naprawdę potrzebne i nie wystarczy tylko zwinąć maszyny i przenieść na trawnik koło siedziby w Wawie czy Krakowie.

  4. No i dobrze, ludzie maja robic, jesc miske ryzu, i nie marudzic, a myslenie to niech elytom zostawia. Jeszcze im sie zacznie wydawac ze wszystko nie jest zajebiscie…

  5. podnoszenie minimalnej nie ma wpływu na inflacje i przedsiębiorcy muszą się pogodzić z płaceniem więcej.

    Chyba, że chodzi o pracowników państwowych wtedy „nie ma pieniędzy aby godnie płacić”

    Ten kraj to XD

    Mogliby ustanowić, że minimalna jest taka jak najgorzej zarabiający pracownik państwowy, ciekawe co by się stało z minimalną

  6. ” dodatkowe obciążenia związane ze wzrostem wynagrodzeń minimalnych”

    To już wiadomo ile się zarabia w polskiej nauce.

  7. Ale przynajmniej mamy HiT, brak agitacji podejrzanych NGOsów w szkołach i obowiązkową religię. Jakaś tam PAN to niewygórowana cena za takie osiągnięcia polskiej edukacji.

  8. Na studiach moi wykładowcy narzekali że spopto osób robiło 3 * to samo badanie np odnośnie chodowlii grzybów mikoryzowych na drzewach z upraw leśnych. Polska nauka jest skansenem, ale ma to też swoje zalety bo jako jedyni na świecie rozwijaliśmy przez lata chodowle konopi przemysłowych, które dziś są perspektywiczną branżą.

    Musimy pomyśleć jak ja rozwinąć tak aby iść w stronę wysokich technologii i nie zniszczyć tego co może wydawać się nie perspektywiczne ale chroni cenną wiedzę.

  9. niestety dramat bo wiekszosc utalentowanych osob wyjezdza za granice gdzie jest wynagradzana jak powinno byc.

    zarobki doktoranta – ponizej minimalnej krajowej bo to grant
    postdoktorant z tytulami – kaple wyzej minimalnej

  10. Praca naukowa w Polsce to pasja, na którą mogą pozwolić sobie tylko nieliczni. Wymogiem jest posiadanie sponsora – czy to małżonka, czy partnera, czy rodziców – bez znaczenia, ważne, żeby karmili. Na resztę przyjemności życia i tak nie ma czasu.

  11. Jeżeli w pisowskiej Polsce brakuje pieniędzy na naukę to tym gorzej dla nauki. Państwo ma poważniejsze wydatki jak np. telewizja, działki, pałace itd. niż jakaś tam nauka.

  12. Pieniądze na „naukę” są, ruszyła przecież Akademia Kopernikańska. Sami się przyznali, że będą robili to co Kopernik, czyli chyba poziom średniowiecza/renesansu.

  13. Ja tu tylko zostawię informację, że dofinansownie instytutu w którym pracuję jest na stałym poziomie od 2016 roku… funkcjonujemy tylko dzięki temu że zdobywamy dużo środków zagranicznych. Są jednak PANy które prostu nie mogą zdobyć takich środków. Głównie to te które zajmują się lokalnymi, dla nas ważnymi tematami.

Leave a Reply