Paranoja w męskiej szatni, czyli pięć rzeczy, które zatruwają polską politykę

4 comments
  1. Dam się wkręcić twitterowym maczystom i podam dalej – [zabolało](https://twitter.com/SlawomirNitras/status/1647993672472879106):

    https://preview.redd.it/94tzbirorjua1.png?width=879&format=png&auto=webp&v=enabled&s=02858ef1a2d78774dd24ddcf3c5394397a61809c

    A redaktor Sroczyński jest, mam wrażenie, coraz bliżej wyjazdu w Bieszczady, który nareszcie pozwoli wszystkim silniczkom żyjącym w komentarzach jednej i drugiej Wyborczej ~~żyć~~ walczyć z Kaczorem Dyktatorem bez dysonansu poznawczego.

  2. Sroczyński jak zwykle nic ciekawego tylko symetrystyczne narzekanko. Tak to każdy potrafi. Bo nie trzeba pisać felietonów żeby wiedzieć że rodzima(i nie tylko) polityka to rynsztok.

    Tylko za ten rodzimy rynsztok odpowiadają też i media, a więc i dziennikarze. Bo to nie tak że nie ma sensownych polityków, debat czy pomysłów. Ale one zwyczajnie są nudne, nie grzejo, nie dają klików. I dlatego kuriozalnie Sroczyński robi dokładnie to co reszta – czyli wali tekst który wzbudzi kontrowersje, oparty na negatywach, który można krótko podsumować NIECH KTOŚ.

    Ja już nie wspomnę że to mocne spłycenie tematu, choćby tego, że opozycja nie ma możliwości rywalizacji medialnej z PiS. Więc coż z sensownych i odważnych idei, pomysłów czy debat jak to wszystko nie trafi do mejnstrimu. I to nawet nie dlatego, że nie ma własnych mediów na tej zasadzie co ma je PiS. Tylko bo państwo nie finansuje onetu, newsweeka, TVNu, oko, krytyki, itd. I te muszą pisać pod czytelnika, a nie mielić przekaz partyjny za kasę z reklam SSP jak u Karnowskich. Bo PiS w magiczny sposób się nie przebija z takimi robakami, tylko właśnie wałkując 24/7 jeden temat we wszystkich swych mediach, czy ktoś to czyta czy nie.

Leave a Reply