W ubiegłym tygodniu zainteresowanie wywołał artykuł “Łamanie praw uczniów przez szkoły w Polsce”.
A jak sprawa wygląda z prawami studentów w Polsce?
Student nie ma za bardzo praw, w praktyce to wychodzi jak ktoś podpadnie jakiemuś wykładowcy. Najlepiej siedzieć cicho, nie wychylać się, bo i tak uczelnia nic nie zrobi, o ile ktoś skrajnie nie przegina. Wykładowca nie przyszedł? Grzecznie się podpisać, zrobić zdjęcie kartki i przez starostę wysłać tylko do wykładowcy. Wykładowca nie przyszedł na egzamin? To samo i grzecznie zapytać wykładowcę w jakim terminie możecie pisać, pod żadnym pozorem tego nie eskalować wyżej.
Walczyć dopiero ma sens najwidoczniej z takimi przypadkami, jak już wykładowca bezpośrednio wszystkim ubliża na lewo i prawo, chociaż nie jestem dalej przekonany kto koniec końców tu wygra.
OPie, czuje sie oszukany
Myslałem, że to o mojej alma mater, a tu sie okazuje, ze to trójmiasto ;c
4 comments
W ubiegłym tygodniu zainteresowanie wywołał artykuł “Łamanie praw uczniów przez szkoły w Polsce”.
A jak sprawa wygląda z prawami studentów w Polsce?
Student nie ma za bardzo praw, w praktyce to wychodzi jak ktoś podpadnie jakiemuś wykładowcy. Najlepiej siedzieć cicho, nie wychylać się, bo i tak uczelnia nic nie zrobi, o ile ktoś skrajnie nie przegina. Wykładowca nie przyszedł? Grzecznie się podpisać, zrobić zdjęcie kartki i przez starostę wysłać tylko do wykładowcy. Wykładowca nie przyszedł na egzamin? To samo i grzecznie zapytać wykładowcę w jakim terminie możecie pisać, pod żadnym pozorem tego nie eskalować wyżej.
Walczyć dopiero ma sens najwidoczniej z takimi przypadkami, jak już wykładowca bezpośrednio wszystkim ubliża na lewo i prawo, chociaż nie jestem dalej przekonany kto koniec końców tu wygra.
OPie, czuje sie oszukany
Myslałem, że to o mojej alma mater, a tu sie okazuje, ze to trójmiasto ;c
Na każdej uczelni są takie pojebańce