Julia Przyłębska w pismach do „buntowników” posługuje się nieuprawnionym skrótem TK.
Prawnik: Nie ma czegoś takiego jak TK.

2 comments
  1. No cóż Pani Julia jak zawsze z chujem. Tym razem złapana na nieznajomosci ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Niczego więcej nie spodziewałbym się po tej zakale sądownictwa

  2. Przy całej niechęci i braku poszanowania dla p. Przyłębskiej, to ten tekścik jest typową przypierdolką. I nie mam problemu w tym, że jest nieprawdziwy (bo raczej prawdę mówi). I też nie o to, że reprezentujący powagę urzędu sędzia powinien używać słów z możliwie najwyższą precyzją i poszanowaniem (tu było coś o pani Pawłowicz ale się powstrzymałem).

    Problem w tym, że zjada cenne tokeny uwagi czytelnika niezaznajomionego ze sprawą. I wywołuje wrażenie że nie ma poważniejszych problemów, skoro trzeba się uciekać do czepiania o potoczną wymowę. Miejmy standardy :v

Leave a Reply