Czy ktoś może w końcu pomóc tym biednym deweloperom??!!
Ja się dziwie że jeszcze na ulice nie wyszli… pewno dzieci w domu głodne do tego, strach pomyśleć co jeszcze…
“dochody z moich stu mieszkan ledwo starczaja na zatankowanie mojego jachtu”
Kpina i plucie w twarz
>”Jako branża od roku ledwo żyjemy. To nie jest tak, że wszyscy deweloperzy mają zgromadzone wielkie pieniądze. Te 30 proc. marży to przede wszystkim marża brutto, a nie netto i pojawia się po trzech, czterech albo nawet po sześciu latach realizowania inwestycji”
​
>„Jeśli dziś kupuję za milion złotych działkę, na której chcę zbudować dwadzieścia mieszkań, zakładając, że sprzedam je po 7 tys. zł za metr, to po siedmiu latach muszę podnieść cenę do 15 tys.”
“Ledwo zyjemy”, czyli musze siedziec na dupie 7 lat, czekajac az wroci popyt na moja dzialke na 20 mieszkan. xD
Dla nich ledwo zyc oznacza ze przychod z najmu zaczyna sie nieprzyjemnie blisko ocierac o sytuacje, w ktorej passive income moze nie wystarczyc na utrzymanie stylu zycia i mozliwe ze trzeba bedzie myslec o, tfu, sprzedawaniu czesci majatku, albo jeszcze gorzej ale to juz nie wariujmy, powrotu do, tfu, pracy jak jakis plebs.
Nie jest źle. Ostatnio miałem w skrzynce DWIE ulotki “kupię mieszkanie w TYM bloku”.
Czuję wstręt.
Pełno banialuków.
> Problem rynku mieszkaniowego w Polsce, to kwestie strony popytowej. Jest potrzeba odblokowania możliwości wejścia na rynek nowych klientów
Czyli co, polaków nie stać na polskie mieszkania, więc powinniśmy zacząć je sprzedawać zagranicy? Niewiele lepszy pomysł niż “niech głodni zjedzą bezrobotnych”. Może od razu zróbmy projekt, że państwo kupuje mieszkania od developerów, po czym je niszczy, w ten sposób utrzymamy stosunek popytu do podaży idealny dla gości odpowiedzialnych za podaż. A całą resztę pal licho.
> W Polsce potrzebujemy stałych i niskich stóp procentowych, by finansować nieruchomości. Co ciekawe, obecnie1/5 umów kredytowych dzisiaj to są Ukraińcy – często o lepszej zdolności kredytowej niż średnia krajowa – dodał Półtorak, powołując się na dane jednego z największych banków w Polsce.
Mniej konkretnie o źródle wspomnieć się nie dało. Te 1/5 umów kredytowych to kredyty mieszkaniowe czy wszystkie kredyty? Bo jeśli wszystkie, to przywoływanie tych danych tylko zamazuje obraz sytuacji.
> „Jeśli dziś kupuję za milion złotych działkę, na której chcę zbudować dwadzieścia mieszkań, zakładając, że sprzedam je po 7 tys. zł za metr, to po siedmiu latach muszę podnieść cenę do 15 tys.” – przekonywał Sapota.
Ale będzie musiał podnieść czemu? Nie wie jak zmieni się rynek przez kolejne 7 lat, a już wie że musi podnieść o ponad 100% względem tego co jest dzisiaj? To zdanie nie ma najmniejszego sensu.
> Zalecam kupowanie mieszkań, bo to jest inwestycja. W warunkach wysokiej inflacji nie ma nic lepszego niż dług.
To… bierzcie kredyty i budujcie ogromną ilość mieszkań? Nie ma nic lepszego!
> Największą wartością mieszkania na wynajem jest to, że jeśli dziś kosztuje ono pół miliona, to za dziesięć lat można je sprzedać za milion. To jest największa korzyść z najmu
Skoro wynajem to taka kura znosząca złote jajka, a z budowania domów “ledwo żyjecie”, to czemu dalej budujecie domy, a nie przerzuciliście się na wynajmowanie mieszkań?
a narzekanie to nie jest część naszego DNA?
Yup. Sute dywidendy za 2022 na to wskazują.
Wszyscy razem! Pier – do – le – nie! Pier – do – le – nie!
14 comments
Czy ktoś może w końcu pomóc tym biednym deweloperom??!!
Ja się dziwie że jeszcze na ulice nie wyszli… pewno dzieci w domu głodne do tego, strach pomyśleć co jeszcze…
“dochody z moich stu mieszkan ledwo starczaja na zatankowanie mojego jachtu”
Kpina i plucie w twarz
>”Jako branża od roku ledwo żyjemy. To nie jest tak, że wszyscy deweloperzy mają zgromadzone wielkie pieniądze. Te 30 proc. marży to przede wszystkim marża brutto, a nie netto i pojawia się po trzech, czterech albo nawet po sześciu latach realizowania inwestycji”
​
>„Jeśli dziś kupuję za milion złotych działkę, na której chcę zbudować dwadzieścia mieszkań, zakładając, że sprzedam je po 7 tys. zł za metr, to po siedmiu latach muszę podnieść cenę do 15 tys.”
“Ledwo zyjemy”, czyli musze siedziec na dupie 7 lat, czekajac az wroci popyt na moja dzialke na 20 mieszkan. xD
Dla nich ledwo zyc oznacza ze przychod z najmu zaczyna sie nieprzyjemnie blisko ocierac o sytuacje, w ktorej passive income moze nie wystarczyc na utrzymanie stylu zycia i mozliwe ze trzeba bedzie myslec o, tfu, sprzedawaniu czesci majatku, albo jeszcze gorzej ale to juz nie wariujmy, powrotu do, tfu, pracy jak jakis plebs.
Nie jest źle. Ostatnio miałem w skrzynce DWIE ulotki “kupię mieszkanie w TYM bloku”.
Czuję wstręt.
Pełno banialuków.
> Problem rynku mieszkaniowego w Polsce, to kwestie strony popytowej. Jest potrzeba odblokowania możliwości wejścia na rynek nowych klientów
Czyli co, polaków nie stać na polskie mieszkania, więc powinniśmy zacząć je sprzedawać zagranicy? Niewiele lepszy pomysł niż “niech głodni zjedzą bezrobotnych”. Może od razu zróbmy projekt, że państwo kupuje mieszkania od developerów, po czym je niszczy, w ten sposób utrzymamy stosunek popytu do podaży idealny dla gości odpowiedzialnych za podaż. A całą resztę pal licho.
> W Polsce potrzebujemy stałych i niskich stóp procentowych, by finansować nieruchomości. Co ciekawe, obecnie1/5 umów kredytowych dzisiaj to są Ukraińcy – często o lepszej zdolności kredytowej niż średnia krajowa – dodał Półtorak, powołując się na dane jednego z największych banków w Polsce.
Mniej konkretnie o źródle wspomnieć się nie dało. Te 1/5 umów kredytowych to kredyty mieszkaniowe czy wszystkie kredyty? Bo jeśli wszystkie, to przywoływanie tych danych tylko zamazuje obraz sytuacji.
> „Jeśli dziś kupuję za milion złotych działkę, na której chcę zbudować dwadzieścia mieszkań, zakładając, że sprzedam je po 7 tys. zł za metr, to po siedmiu latach muszę podnieść cenę do 15 tys.” – przekonywał Sapota.
Ale będzie musiał podnieść czemu? Nie wie jak zmieni się rynek przez kolejne 7 lat, a już wie że musi podnieść o ponad 100% względem tego co jest dzisiaj? To zdanie nie ma najmniejszego sensu.
> Zalecam kupowanie mieszkań, bo to jest inwestycja. W warunkach wysokiej inflacji nie ma nic lepszego niż dług.
To… bierzcie kredyty i budujcie ogromną ilość mieszkań? Nie ma nic lepszego!
> Największą wartością mieszkania na wynajem jest to, że jeśli dziś kosztuje ono pół miliona, to za dziesięć lat można je sprzedać za milion. To jest największa korzyść z najmu
Skoro wynajem to taka kura znosząca złote jajka, a z budowania domów “ledwo żyjecie”, to czemu dalej budujecie domy, a nie przerzuciliście się na wynajmowanie mieszkań?
a narzekanie to nie jest część naszego DNA?
Yup. Sute dywidendy za 2022 na to wskazują.
Wszyscy razem! Pier – do – le – nie! Pier – do – le – nie!
Przykro mi strasznie.
Oh no…. anyway.
Niech założą biedaki zbiórkę na pomagam.