Może gdyby ci parlamentarzyści, którzy tak chętnie wsiadają do swoich aut, zmienili podejście i zaczęli podróżować komunikacją zbiorową.
Imo to w ogóle pojebaną sytuacja, że zarabiasz tyle, ile większość Polaków może ci tylko pozazdrościć, a jeszcze dostajesz ulgi, bony czy immunitety xD
Też poproszę zniżkę, bo popierdalam codziennie 40~ minut do pracy.
Przy okazji można odebrać darmowe przewozy komunikacja zbiorową. Ciekawe czy Pani Matysiak chętnie zrezygnuje z przywileju z którego tak często korzysta.
Nie będzie bonów to PIS zorganizuje im latające taksówki, tak jak maja ci z rzadu
Boże co za populistyczne pierdolenie. Jasne, można wywalić deklaracje tylko że dalej będzie im trzeba za dojazdy jakos płacić bo tak funkcjonuje świat. Wykonujesz służbowa robotę to masz zwrot za paliwo. Czyli po prostu zamiast deklaracji będą musieli rozliczać kilometrówkę czy coś w tym stylu. Ekstra, zmiana taka jakby zamiast z prawej kieszeni płacić z lewej. Przy specyfice pracy posła jest to bez sensu. To taka robota jak u handlowca który ma służbowe auto. Ma auto, ma limit i jeździ ile musi. Może trzeba zrewidować te limity czy robić jakaś weryfikację ale na moje oko to więcej zachodu niż to wszystko warte.
Parlamentarzystom to w ogóle trzeba by bylo ukrócić mnóstwo rzeczy no ale przecież sami na siebie bata nie ukręcą, nie?
Np: jak który chce zmienić partię w czasie gdy zasiada w parlamencie to automatycznie przestaje być posłem czy senatorem. Jak szedł do wyborów to zawarł umowę z pracodawcą – społeczeństwem – ze będzie pracował dla naszych korzyści.
To my jesteśmy pracodawcami tych uprzywilejowanych drani i dajemy im robotę po to, żeby zrobili dobrze nam a nie sobie. Gdyby polskie społeczeństwem miało większe kompetencje obywatelskie to sprawne mechanizmy odpowiedzialności parlamentarnej można byłoby wprowadzić ale cóż, koń jaki jest…
W 2021 roku aż 83 posłów wyczerpało maksymalny limit „kilometrówki” – 42 000 km rocznie.
Co ciekawe – aż 14 z 44 posłów Lewicy (31,82%).
Per klub (w udziale procentowym):
🥇 Lewica: 14 na 44 (31,82%) 🥈 KP: 5 na 24 (20,83%) 🥉 KO: 23 na 126 (18,25%)
4️⃣ PiS: 33 na 228 (14,47%) 5️⃣ Konfederacja: 1 na 9 (11,11%)
Źródło Twitter Radka Karbowskiego.
Na pewno jej znajomi z Lewicy się z nią zgodzą.
Bon na komunikacje miejska powinni dostac.
> Żaden Polak takiego nie dostaje
Pierwsze słyszę. “Każdy” kto pracuje z samochodem dostaje kilometrówkę, w przypadku braku samochodu służbowego.
Posłom trzeba odebrać wiele rzeczy. Ale nic z tego nie wyjdzie, ponieważ posłowie nigdy nie pozwolą, aby odebrano im jakiekolwiek przywileje, zwłaszcza te materialne.
I tak, i nie.
​
Przede wszystkim jeśli chcemy, aby do sejmu kandydowali luzie wykształceni i kompetentni, to czymś trzeba ich zachęcić. Inaczej mogą sobie znaleźć lepszą i mniej “odpowiedzialną” pracę. Dlatego mają tyle benefitów i immunitet. A to, że obecnie z 3/3 tam to stado skorumpowanych baranów zmieniających stołki/barwy którzy za to, jak wykonują swoją pracę powinni zapierdalać w najgorszych kamieniołomach, odpowiada inna para kaloszy.
Bon paliwowy wydaje się logicznym benefitem skoro większość posłów żyje z dala od Warszawy, a pracuje w Warszawie. Trzeba za to lepiej kontrolować czy napewno bon jest wydawany na dojazd do pracy. Naprawdę w tym kraju pali się miliardy na totalne głupoty i skupianie się na zabieraniu jakiegoś bonu malej grupie osob to tylko i wyłącznie gra pod publiczkę.
A ja popieram bony i wysokie pensje posłów. Dzięki nim nie tylko milioner może być posłem zawodowym i prowadzić aktywna działalność poselska. Jest też mniejsza zależność od władzy, która mogłaby wszystko pokasować a potem zwracać koszty podróży i inne w jakiś szemrany sposób.
14 comments
Może gdyby ci parlamentarzyści, którzy tak chętnie wsiadają do swoich aut, zmienili podejście i zaczęli podróżować komunikacją zbiorową.
Imo to w ogóle pojebaną sytuacja, że zarabiasz tyle, ile większość Polaków może ci tylko pozazdrościć, a jeszcze dostajesz ulgi, bony czy immunitety xD
Też poproszę zniżkę, bo popierdalam codziennie 40~ minut do pracy.
Przy okazji można odebrać darmowe przewozy komunikacja zbiorową. Ciekawe czy Pani Matysiak chętnie zrezygnuje z przywileju z którego tak często korzysta.
Nie będzie bonów to PIS zorganizuje im latające taksówki, tak jak maja ci z rzadu
Boże co za populistyczne pierdolenie. Jasne, można wywalić deklaracje tylko że dalej będzie im trzeba za dojazdy jakos płacić bo tak funkcjonuje świat. Wykonujesz służbowa robotę to masz zwrot za paliwo. Czyli po prostu zamiast deklaracji będą musieli rozliczać kilometrówkę czy coś w tym stylu. Ekstra, zmiana taka jakby zamiast z prawej kieszeni płacić z lewej. Przy specyfice pracy posła jest to bez sensu. To taka robota jak u handlowca który ma służbowe auto. Ma auto, ma limit i jeździ ile musi. Może trzeba zrewidować te limity czy robić jakaś weryfikację ale na moje oko to więcej zachodu niż to wszystko warte.
Parlamentarzystom to w ogóle trzeba by bylo ukrócić mnóstwo rzeczy no ale przecież sami na siebie bata nie ukręcą, nie?
Np: jak który chce zmienić partię w czasie gdy zasiada w parlamencie to automatycznie przestaje być posłem czy senatorem. Jak szedł do wyborów to zawarł umowę z pracodawcą – społeczeństwem – ze będzie pracował dla naszych korzyści.
To my jesteśmy pracodawcami tych uprzywilejowanych drani i dajemy im robotę po to, żeby zrobili dobrze nam a nie sobie. Gdyby polskie społeczeństwem miało większe kompetencje obywatelskie to sprawne mechanizmy odpowiedzialności parlamentarnej można byłoby wprowadzić ale cóż, koń jaki jest…
W 2021 roku aż 83 posłów wyczerpało maksymalny limit „kilometrówki” – 42 000 km rocznie.
Co ciekawe – aż 14 z 44 posłów Lewicy (31,82%).
Per klub (w udziale procentowym):
🥇 Lewica: 14 na 44 (31,82%) 🥈 KP: 5 na 24 (20,83%) 🥉 KO: 23 na 126 (18,25%)
4️⃣ PiS: 33 na 228 (14,47%) 5️⃣ Konfederacja: 1 na 9 (11,11%)
Źródło Twitter Radka Karbowskiego.
Na pewno jej znajomi z Lewicy się z nią zgodzą.
Bon na komunikacje miejska powinni dostac.
> Żaden Polak takiego nie dostaje
Pierwsze słyszę. “Każdy” kto pracuje z samochodem dostaje kilometrówkę, w przypadku braku samochodu służbowego.
Posłom trzeba odebrać wiele rzeczy. Ale nic z tego nie wyjdzie, ponieważ posłowie nigdy nie pozwolą, aby odebrano im jakiekolwiek przywileje, zwłaszcza te materialne.
I tak, i nie.
​
Przede wszystkim jeśli chcemy, aby do sejmu kandydowali luzie wykształceni i kompetentni, to czymś trzeba ich zachęcić. Inaczej mogą sobie znaleźć lepszą i mniej “odpowiedzialną” pracę. Dlatego mają tyle benefitów i immunitet. A to, że obecnie z 3/3 tam to stado skorumpowanych baranów zmieniających stołki/barwy którzy za to, jak wykonują swoją pracę powinni zapierdalać w najgorszych kamieniołomach, odpowiada inna para kaloszy.
Bon paliwowy wydaje się logicznym benefitem skoro większość posłów żyje z dala od Warszawy, a pracuje w Warszawie. Trzeba za to lepiej kontrolować czy napewno bon jest wydawany na dojazd do pracy. Naprawdę w tym kraju pali się miliardy na totalne głupoty i skupianie się na zabieraniu jakiegoś bonu malej grupie osob to tylko i wyłącznie gra pod publiczkę.
A ja popieram bony i wysokie pensje posłów. Dzięki nim nie tylko milioner może być posłem zawodowym i prowadzić aktywna działalność poselska. Jest też mniejsza zależność od władzy, która mogłaby wszystko pokasować a potem zwracać koszty podróży i inne w jakiś szemrany sposób.
W skali budżetu państwa takie wydatki to kropla.
Do tego zlikwidować [parkowanie na terenach sejmowych](https://i.imgur.com/mHzdBnf.jpg).
^Nie ^mówiąc ^już ^o ^przywróceniu ^dostępu ^zwykłym ^ludziom.