“ludowcy nie dotrzymują słowa – stwierdził” – sprzedawczyk radzi.
Ot ratlerek zerwał się z prezesowskiej smyczy
Kurwa Mac! To kiedys Byl panczur! Ja pierdole!
Kukiz tak się zeszmacił, że nową formą witania się z nim powinno być plucie mu w morde.
Muzyk z niego żaden, aktorem nigdy nie zostanie a do polityki nie powinien startować. Najlepiej wychodzi mu bycie szmatą.
W zasadzie nie to jest kluczowe, że go PSL oszukał, ale to, że on się oszukać dał – nie wiadomo, czego się spodziewając. Tym wspólnym startem z PSL przekreślił wtedy ostatnie złudzenia, że buduje coś nowego, takiego rozsądnie antysystemowego. No bo jak niby chciał to robić z najbardziej systemową z polskich partii? Która go, zgodnie z oczekiwaniami, wykorzystała do uzyskania dodatkowego procentu głosów od tych średnio kumatych wyborców Kukiza, a potem kopnęła w zad.
To, co się działo potem, to już w zasadzie tylko konsekwencja stanu świadomości, którego dowiódł sojusz wyborczy Kukiza z PSL. Najkrócej mówiąc: można się już wszystkiego spodziewać, ale najmniej antysystemowości czy realnej szansy na budowanie alternatywnego ruchu politycznego.
Trochę szkoda – nie Kukiza, a tego pomysłu. Okazuje się, że w Polsce nie da się wejść do polityki z boku, a na pewno nie z liderem, który nie jest politykiem i któremu starzy wyjadacze bez mrugnięcia okiem po prostu łamią kręgosłup (mniejsza czy był ten kręgosłup realny, czy tylko w narracji).
Nadworny hipokryta. W polskiej Wikipedii moznaby dac go jako przyklad albo wzorzec.
6 comments
Szmata*
“ludowcy nie dotrzymują słowa – stwierdził” – sprzedawczyk radzi.
Ot ratlerek zerwał się z prezesowskiej smyczy
Kurwa Mac! To kiedys Byl panczur! Ja pierdole!
Kukiz tak się zeszmacił, że nową formą witania się z nim powinno być plucie mu w morde.
Muzyk z niego żaden, aktorem nigdy nie zostanie a do polityki nie powinien startować. Najlepiej wychodzi mu bycie szmatą.
W zasadzie nie to jest kluczowe, że go PSL oszukał, ale to, że on się oszukać dał – nie wiadomo, czego się spodziewając. Tym wspólnym startem z PSL przekreślił wtedy ostatnie złudzenia, że buduje coś nowego, takiego rozsądnie antysystemowego. No bo jak niby chciał to robić z najbardziej systemową z polskich partii? Która go, zgodnie z oczekiwaniami, wykorzystała do uzyskania dodatkowego procentu głosów od tych średnio kumatych wyborców Kukiza, a potem kopnęła w zad.
To, co się działo potem, to już w zasadzie tylko konsekwencja stanu świadomości, którego dowiódł sojusz wyborczy Kukiza z PSL. Najkrócej mówiąc: można się już wszystkiego spodziewać, ale najmniej antysystemowości czy realnej szansy na budowanie alternatywnego ruchu politycznego.
Trochę szkoda – nie Kukiza, a tego pomysłu. Okazuje się, że w Polsce nie da się wejść do polityki z boku, a na pewno nie z liderem, który nie jest politykiem i któremu starzy wyjadacze bez mrugnięcia okiem po prostu łamią kręgosłup (mniejsza czy był ten kręgosłup realny, czy tylko w narracji).
Nadworny hipokryta. W polskiej Wikipedii moznaby dac go jako przyklad albo wzorzec.