Rzodkiewka przecieta na pół, posmarowana masłem, posypana solą od serca.

35 comments
  1. Ty chory poje… ej no spróbowałem i mój świat już nie jest taki jak dawniej:)
    Całkiem dobre, masz więcej takich patentów?

  2. W dzieciństwie mama robiła mi takie “samochodziki” – tylko połówki rzodkiewek były porozkładane luźno na talerzu masełkem do góry 🙂

  3. Ja nie robię kanapek, tylko nakładam masło od góry i odgryzam kawałki, ale koncepcja ta sama. I jem też liście, liście są super, tylko supermarketowe często mają rozjebane – ogólnie taka sałata, tylko bardziej wypasiona. Babcia mnie nauczyła, jak uprawiała kiedyś na ogródki działkowym te takie zajebiste podłużne rzodkiewki.

  4. Co za amatorszczyzna, rzodkiewkę nacina się w dwa prostopadłe kliny (powstaje coś w rodzaju łebka śruby z krzyżykiem) i dopiero tam dodaje się odrobinę masła. Od zawsze u mnie w domu jadło się rzodkiewki z masłem.

  5. Nie.

    CZY KTOŚ OPRÓCZ MNIE NIGDY NIE WIDZIAŁ BIAŁEJ RZODKIEWKI? (nie liczy się czerwona rzodkiewka bez skórki)

Leave a Reply