Polska służba zdrowia

18 comments
  1. Od 1999 roku nie istnieje w Polsce „służba zdrowia” tylko „ochrona zdrowia”. Nie piszę tego, żeby się za przeproszeniem cipić, ale to zawody jak każde inne i nikomu nikt nie służy.

  2. No i elegancko, zwłaszcza że podczas wizyty prywatnej nie dostaniecie skierowania w ramach NFZ na jakiekolwiek dodatkowe badania. Mój kumpel w jednym z publicznych przybytków napomknął, że do tej pory leczył się prywatnie, to baba (czyt. lekarka) wyskoczyła do niego z pretensjami, że “jak się leczył prywatnie, to niech się dalej leczy prywatnie” 🙂

    Lifehack dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę ze “służbą zdrowia” – jeżeli zdecydujecie się już na taką wizytę, to koniecznie szukajcie lekarzy, którzy pracują również w publicznych placówkach. Ten system… taki piękny 🙂

  3. Mam 31 lat. Przez wiele lat zmagałem się z arytmią serca, mama już jako nastolatka woziła mnie do różnych kardiologów (na NFZ) i jedyne co słyszałem, to że z tego wyrosnę, lub nie ma co dramatyzować. W grudniu ubiegłego roku zabrało mnie z domu pogotowie, bo napad arytmii (puls 220+) nie ustępował przez 20min.
    Wybrałem się więc prywatnie do kardiologa. Zapłaciłem 500zł za 4 minuty wizyty. Wyszedłem ze skierowaniem na zabieg na NFZ z dwumiesięcznym terminem. Dziś po arytmii nie ma śladu, wystarczyło się wykosztować…

  4. Może przestańmy się oszukiwać, nie okradajmy ludzi na poczet jakichś ubezpieczeń zdrowotnych i niech ubezpieczą się sami? Ja wiem, że niektórym urwałoby się koryto, ale cóż… Nie pamiętam, kiedy korzystałem z państwowej służby zdrowia…

  5. To nie do końca jest tak, że lekarze są jakoś wyjątkowo chciwi i nie chcą przyjmować na NFZ. Po prostu fundusz płaci za powiedzmy 100 pacjentów miesięcznie i ani jednego więcej. Więc jak lekarz chce popracować i zarobić więcej, to przyjmowanie prywatnie jest jedyną opcją.

    System jest zjebany całkowicie, ale żaden rząd nie chce go naprawić, więc co jakiś czas naklejają plastry, żeby się katastrofalnie nie rozpadł.

  6. Wczoraj pisałem odnośnie ortezy. Córka ma szpotawa jedną nogę. Dwóch ortopedów stwierdziło że to fizjologia, jeden ze faktycznie coś jest nie tak ale nie jest w stanie stwierdzić konkretnie co bo z tak małymi dziećmi (15mc) nie ma do czynienia w swojej praktyce. Dał nam namiar do konkretnego gościa w szpitalu na Śląsku mówiąc że jego diagnozę już by wziął za pewnik. Termin na NFZ 21.12.2023 ( z czego pierwszej wizyty u wskazanego lekarza nie dostanę bo on się nie zajmuje nowymi pacjentami) – prywatnie za dwa tygodnie (wizyta 300 PLN). Po prywatnej wizycie dwa tygodnie przyjął nas w szpitalu gdzie przebadano córkę i otrzymała skierowanie na wykonanie ortezy. Termin kontroli już w szpitalu we wrześniu – na szczęście na NFZ.

    Sądzę że taka praktyka nie wynika zawsze z tego że lekarze są chciwi, tylko system nie pozwala im na przyjęcie wszystkich pacjentów na NFZ, więc biorą część prywatnie i jak sprawa jest poważna to kierują szybciej do szpitala (jak faktycznie są ok w stosunku do pacjenta). Sądzę że gdyby lekarz u którego bylem był na kasę cięty to by mnie wysłał prywatnie na badania i dalej prywatnie przyjmował, a tak jak już przyjął mnie w publicznym szpitalu to automatycznie zostałem jego pacjentem i mogę już korzystać z usług na kasę chorych. Taka trochę korupcja w białych rękawiczkach.

  7. Ja: śmieje się z USA, że nie mają publicznej służby zdrowia.

    Publiczna słóżba zdrowia w Polsce: śmieje się ze mnie.

Leave a Reply