Byłem wczoraj w aptece i zauważyłem plakat reklamujący Oscillococcinum (czyli kuleczki z cukru).

Była duża kolejka i nie chciałem podnosić tego tematu, ale wydaje mi się to obrazą dla nauki i farmakologii, żeby reklamować placebo jako leki na grypę. To, że jest to nazywane lekami, to kolejna kwestia której nie jestem w stanie zrozumieć. Mam zamiar przejść się znów do tej apteki i powiedzieć im co o tym myślę.

“Z czego składa się ten lek? Na opakowaniu czytamy: „Anas barbariae, hepatis et cordis extractum 200 K”. Czyli ekstrakt z wątroby i serca Anas barbariae w rozcieńczeniu 200 K. Tylko, że taki gatunek nie istnieje. To miała być jakaś kaczka, ale takiej akurat nie ma 🙁

Ale idźmy dalej. Owo 200 K oznacza, że ów ekstrakt rozcieńczono tak, że jeden atom kaczki przypada na 10 do potęgi 400 atomów rozpuszczalnika. Tymczasem we Wszechświecie jest około 10 do potęgi 80 atomów. Ups! Co więc kupujemy za spore pieniądze i łykamy? 85% sacharozy i 15% laktozy.”

[źródło](https://www.crazynauka.pl/w-a-nie-rozkr-ca-si-nam-sezon-grypowy-a-w-raz-z/)

(EDIT: dodatkowe źródło obliczeń: Robert L. Park (2008). *Superstition: Belief in the Age of Science*. Princeton University Press. pp. 145–146. [ISBN](https://en.wikipedia.org/wiki/ISBN_(identifier)) [978-0-691-13355-3](https://en.wikipedia.org/wiki/Special:BookSources/978-0-691-13355-3). [https://en.wikipedia.org/wiki/Homeopathic\_dilutions](https://en.wikipedia.org/wiki/Homeopathic_dilutions))

Spotkaliście się z reklamami takiego szarlataństwa w aptekach?

45 comments
  1. Lekarka mi to przepisywala jak bylem maly, do dzisiaj chodze wkurwiony przez to. Jesli potrzebne bylo placebo zamiast antybiotyku to rownie dobrze mogla dac najtansza wit C.

  2. Pracuję w aptece, u nas takich reklam nigdy nie było. Homeopatii mamy bardzo mało, raczej takie rzeczy, po które ludzie przychodzą, czyli to, co się sprzedaje.

    Jeśli ktoś chce homeopatię lub ma wypisane na recepcie coś takiego, to sprzedaję. Mam to gdzieś, pacjent i lekarz wiedzą lepiej, więc się nie wtrącam. Dla mnie w takiej sytuacji liczy się to, że zarabiamy na tym mniej lub więcej.

    Ale sam bym homeopatii nie polecił, bo w to nie wierzę. W skuteczność i jakość suplementów diety średnio wierzę, ale sprzedaję to, bo muszę.

  3. proponowali mi kiedys homeopatie w aptece. powiedzialem ze nie, mam zle doswiadczenia bo kiedys przedawkowalem. nie skumali dowcipu

  4. Klauzula sumienia ma się w aptekach bardzo dobrze. A że pacjent nie uzyska pomocy – no cóż, ważne że handel odbywa się zgodnie z zasadami wiary aptekarzy.

  5. Środki homeopatyczne to oficjalnie

    LEKI HOMEOPATYCZNE.

    To jest polska, legalna klasyfikacja, która 99% aptekarzy nie przeszkadza. Izbie aptekarskiej też nie.

    Lekarze są przeciw.

  6. Branża produktów homeopatycznych to gigantyczny biznes, podobnie jak wszystkie bezużyteczne albo aktywnie szkodliwe suplementy diety.

    Powinien być zakaz reklamy leków i produktów udających leki, bo to jest żerowanie na podatności chorych ludzi na oferowanie im rozwiązań, które wprawdzie nie działają ale dają im poczucie że coś robią. No ale pekab się sam nie wyfedruje, panie Areczku.

  7. Hmm w aptekach wiszą wszelkiej maści reklamy widziałam nawet preparaty na odchudzanie, na koncentracje i nawet kremy ,,przeciwzmarszczkowe,, . Wiec nie jestem tym specjalnie zaskoczona . Osobiście uważam ze osciloccocinum to pic na wodę, ale jeśli ktoś uważa ze mu to pomaga to super. Placebo faktycznie może mieć jakiś ,,efekt,, . To nawet nie jest aż tak dziwne bo ostatnio kolega oznajmił mi ze noszenie jakichś kamieni w kieszeni kurtki pomaga ma na bóle pleców, nie spodziewałam się tego po nim ale jeśli dla niego to działa to co mi do tego .

  8. Źródło które podałeś nie jest żadnym źródłem i odnosi się do artykułu z czyjąś opinią. Po prostu jest kiepskiej jakości.

  9. To tylko przejaw problemu braku wiedzy i chęci jej nabycia w temacie zdrowia. Tu nie są winni tylko aptekarze, ale też lekarze, którzy to zalecają i pacjenci, którzy nie sprawdzają, co biorą.

    Warto wyróżnić tu fanatyków witaminy C, wapnia i ostatnio modnego aloesu.

    Co do regulacji reklamowania tego typu produktów – jestem za

  10. Mam niedaleko rodziców APTEKE HOMEOPATYCZNĄ xD, nie wiem co tam jest ale chyba też są zwykłe leki idk

    Kiedyś pracowałem w sklepie z suplementami diety i o ile same witaminki sprzedawane w takiej postaci jeszcze są w miarę spoks to mieli tam inne dziwactwa typu SPROSZKOWANE MLEKO KLACZY XD oczywiście na opakowaniu napisane, że MOŻE pomóc na prawie wszystko i jakies inne dziwne specyfiki

  11. Ja to jestem ciekaw, czy producenci tych specyfików gdzieś na etapie produkcji w ogóle mają ten składnik aktywny i go tak rozcieńczają i potrząsają tą wodą, żeby miała pamięć i jakie tam magiczne inkantacje niby są potrzebne – czy po prostu od razu robią pastylki z cukru bo sami wiedzą, że to i tak to samo.

  12. Ok. To się nudne robi.

    To nie jest widzi misie polskiego systemu, a konsekwencja monografii Europejskiej Farmakopei (monografia 1038 – Praeparationes homoeopathicae) i niechęci WSZYSTKICH organów na poziomie lokalnym (krajowym) i EMA do usunięcia tego w cholerę, mimo braku dowodów na skuteczność terapeutyczną. FDA wcale nie robi niczego lepszego, bo generalnie ignoruje problem, chyba, że akurat ktoś wrzucił tam trutkę na szczury.

    W (chyba) prawie każdym wydziale Farmacji w Europie uczą homeopatii na Technologii postaci leków (lub ekwiwalentnym przedmiocie) właśnie z tego powodu.

    Shit. Ich niedziałanie jest wymogiem ich rejestracji zgodnie z Dyrektywą leków stosowanych u ludzi.

    Państwa członkowskie są zobowiązane do zapewnienia możliwości rejestracji produktów homeopatycznych **bez dowodu skuteczności terapeutycznej**, pod warunkiem, że istnieje wystarczający stopień rozcieńczenia – produkt nie może zawierać nie więcej niż jedną część na 10 000 substancji w nalewce. I nie więcej niż 1/100 najmniejszej dawki stosowanej w farmakoterapii.

    I to nie chodzi o KlAuZuLe SuMiEnIa albo z brak wiedzy u farmaceutów. – continued below….

    >Serio mamy każdy rodzaj chemii jaki istnieje na studiach. Jeśli ktoś po roku Biochemii i chemii fizycznej dalej wierzy w homeopatie (która pojawia się na roku 3 i poświęca się na nią 4-8 godzin) to powinien zrobić tomografie.

    ….tylko czyste finanse. Czemu sprzedają homeopatię? Bo ludzie ją kupują. Proste.

  13. Gorzej. W II trym ciąży miałam tragiczny kaszel. Babka w aptece sprzedała mi syrop ziołowy, ale nie pomagał, wiec umówiłam teleporadę, na której internistka przepisała mi „syrop który pomoże, nie to co te zioła”. Mąż poleciał z kodem do apteki i przyniósł Stodal. Myślałam,ze mnie szlag trafi.

  14. Lepsza reklama homeopatii w aptece niż alkoholu w TV.

    Wracając do aptek to mam pewną historię, która może wzbudzić większe emocje. Ogólnie z wykształcenia jestem dietetykiem, nie praktykuję zawodu, lecz raz odezwała się do mnie znajoma z prośbą, abym odwiedził pewną rodzinę, bo okazało się, że jakiś czas temu u 6-letniego synka rozpoznano cukrzycę i rodzice nie są w stanie kompletnie zapanować nad glikemią. Nie pamiętam już dokładnie jakie to były wartości, ale jak poprosiłem o raport z sensora to się za głowę złapałem jak analizowałem te wykresy. Postanowiłem ich odwiedzić, zobaczyć jak żyją, dopytać o szczegóły, tryb życia itp.. Im więcej informacji tym łatwiej zauważyć podstawowe błędy, od czego zacząć edukację itp.. Okazało się, że matka była bardzo ogarnięta w temacie, doskonale wiedziała co robić w każdej sytuacji, nie dałem rady jej zagiąć żadnym pytaniem, no po prostu wzór do naśladowania. Po 2 godzinach wywiadu w formie luźnej rozmowy sam zacząłem kminić co jest nie tak, no gdzie mogę ich przyłapać żeby cokolwiek wskazywałoby na te giga problemy z glikemią. Zauważyli, że jestem lekko bezradny w tej sytuacji i matka się w końcu otworzyła, że ciężko jest im się pogodzić z tą diagnozą, nie chcą go traktować inaczej niż jego siostrę blablabla i wreszcie padło zdanie “no i od prawie roku jeździmy na wizyty do takiego doktora co mówi, że to wyleczy”. Bardzo się starałem, aby pozostać “profesjonalistą” i powstrzymywałem się z całych sił przed facepalmem. Okazało się, że od roku chodzą z synem do jakiegoś szarlatana (znany pod pseudonimem pewnego nowotworu skóry, 500 zł za wizytę, kolejka na 3 miesiące do przodu), który zajmuje się totalnym wyleczeniem cukrzycy typu I, oczywiście w swój jedyny, niepowtarzalny sposób “musisz jeść rzeczy X i suplementy Y, ale tylko te kupione pod adresem Z”. Autentycznie dostałem do rąk kartkę gdzie było wypisane gdzie należy kupić pestki moreli, gdzie brokuła, gdzie pietruszkę itd.. Oczywiście pełno rad dotyczących (nie)podawania insuliny i życia z cukrzykiem. No dobra, ale co to ma wspólnego z tematem OPa? Okazało się, że kilka aptek w okolicy jest zamieszana w tę mafię i nagabują klientów, którzy przychodzą kupić sensory czy inne akcesoria związane z cukrzycą. Jak dla mnie to jest sku***”wysyntwo takie samo jak alternatywne leczenie nowotworów. Wyobraźcie sobie, że Wasze dziecko lata jak zombie z glikemią 50-400, bo ktoś tak bezczelnie żeruje na Waszej trosce. Ktoś powie “no dobra, ale gdzie rozum matki?”, spieszę z odpowiedzią: w dupie, jeśli chodzi o zdrowie bombelka.

  15. >Spotkaliście się z reklamami takiego szarlataństwa w aptekach?

    *Tam nawet to można kupić. Stoi obok lizaków na próchnicę. A ja sie nacieram Amolkiem i nic nie czuję, tylko tyle że mnie w autobusie od menela wyzwali. Znieczulica totalna. Jakby nie wiedzieli że Amolek można pić. Policjant też nie był wyrozumiały jak mu mówiłem że nie jestem pijany tylko brałem leki… i teraz muszę autobusem jeździć bo w Aptece mi powiedzieli że ma status leku a nie prawda bo lekarka nie chciała mi przepisać zniżki dla przewlekle chorych*

  16. #Mało tego to tam sprzedają
    I wiele innych!

    Opis: *Boiron* jego wskazania terapeutyczne są bardzo szerokie, dlatego też do leku nie dołącza się ulotki informacyjnej

    Czyli “APAP nic mi nie jest” też znalazłby wielu odbiorców

  17. >Tymczasem we Wszechświecie jest około 10 do potęgi 80 atomów

    Brzmi trochę za mało :S. W sensie… Nie podoba mi się że teoretycznie nie potrzeba by większych liczb naturalnych. Nie trybi mi to.

  18. Chyba nawet nie mogą prawnie “dyskryminować” homeopatii. Mają silne lobby i jakiś czas temu chyba nawet sprawili że jeden z lekarzy został ukarany przez izbę lekarską za jej krytykę

  19. W sumie to ja nie wiem, czy nie ma czegoś takiego, jak „homeopatia marketingowa” i… nazwijmy to roboczo „homeopatia właściwa”. Przytoczę po to twierdzenie opowieść ze swojego otoczenia.

    Mama ma znajomą lekarkę, która w pewnym momencie oprócz swojego zajęcia właściwego też się wkręciła w homeopatię. I kiedyś mama miała jakiś srogi ból, i ta lekarka powiedziała, że te całe leki homeopatyczne mogą jej pomoc, i niech spróbuje. Przeszło rzeczywiście. Czy zadziałał ten środek, czy placebo – nie wiem. Ale co było dziwnego w tym wszystkim…

    To, co zaleciła ta lekarka, to nie był żaden „sproszkowany korzeń jednorożca rozpuszczony w spermie niedźwiedzia 1:100000000” tylko jakiś specyfik w fiolce opisany jakimiś dziwnymi literkami i cyferkami, który można było zamówić tylko w jednej konkretnej aptece internetowej.

    Także nie wiem, czy to działa ani jak konkretnie. Ale mam wrażenie, że te specyfiki, na które można się natknąć w aptekach, tak jak OP, to marketingowy pic na wodę względem jakichś środków… powiedzmy „bardziej true”.

  20. Kurfaa, jak moje dziecko miało kilka miesięcy, to bodajże na bolesne ząbkowanie pediatra polecała nam… czopki homeopatyczne. Nie przeciwbólowe, ale ‘uspokajające’. Co tam, niech dziecko bolą dziąsła, ważne żeby pyska nie darło…

    Zmieniliśmy pediatrę. Kolejny wypisał nam kiedyś syropek homeopatyczny, obok normalnych lekarstw. Zapytany, powiedział coś w stylu: “A, to Wam nie trzeba pewnie?” i wyjaśnił, że gros przychodzących do niego mamusiek oczekuje jak najdłuższej recepty, więc dopisuje często taki syropek, bo on przynajmniej nie zaszkodzi. Zakatarzone dziecko potrzebuje spokoju, kropli do nosa, ciepłej herbaty i ewentualnie kontroli za tydzień…

  21. Pisałem tekst o tym na uczelni. Chodziłem po aptekach i pytałem “farmaceutów” czy mają i czy polecają. Odpowiedzi tragiczne. W tym magiczne typu, jeśli ktoś używał antybiotyków to już homeopatia na niego nie działa. Ogólnie tragizm.

  22. najbardziej w tym wszystkim zabawne jest to, że wg twórcy homeopatii nie może być czegoś takiego jak gotowy lek homeopatyczny. każdy musi być indywidualnie przygotowany pod konkretnego pacjenta.

  23. Jezu, niedawno dowiedziałam się, że niektóre z tych “leków” są produkowane z wydzielin i zmienionych chorobowo tkanek, jak na przykład: ślina psa chorego na wściekliznę (Lyssinum), gruźlicze płuco (Tuberculinum Bovinum), płyn z pęcherzyków wywołanych świerzbem (Psorinum) i wydzielina z dróg moczowo-płciowych chorego na rzeżączkę (Medorrhinum). Ten ostatni jest podobno “wszechstronny”, “ogólnie wzmacniający” i “idealny dla dzieci”, madki go sobie często na forach polecają. Dobrze, że tak naprawdę w tych lekach jest tylko cukier, bo oprócz nieskutecznych byłyby jeszcze obrzydliwe, lol.

  24. >Mam zamiar przejść się znów do tej apteki i powiedzieć im co o tym myślę.

    Powodzenia, dostarczysz chociaż rozrywki na część dnia. Przy okazji idź opierdolić stacje telewizyjne które kiedyś emitowały reklamy tego badziewia.

    Serio uważasz że to jest widzimisię apteki żeby takie coś wisiało? Albo sieciówka dostała kontrakt i po prostu musi wisieć bo im za to płacą (małe szanse, firma już sie tak nie reklamuje), albo wisi stary plakat sprzed stu lat, albo ‘Zosia powieś to, ciasto dał niech powisi z tydzień’. Często połączenie dwóch z trzech.

    A jeżeli myślisz że dzięki temu że wisi plakacik ludzie to kupują to się grubo mylisz.

    Kwestia rejestracji tego badziewia jako leku to problem archaicznych przepisów, których nikomu nie chce się zmieniać. Ot po prostu. Wyobraź sobie, że ten badziew jest na rynku już jakieś 20 lat albo więcej. Znowu, nie widzimisię apteki.

  25. Ja też dostawałem czasem (rzadko) oscillococcinum. Dlaczego rzadko? Pewnie bo drogie. Niedawno podałem też dzieciom i muszę przyznać że jednak jest jakaś skuteczność.
    W sumie efekt placebo to jest znany efekt psychologiczny ale żeby zadziałało różne parametry wchodzą w grę. Fakt, że kupujesz w aptece, że kosztuje dość drogo, że połykasz za jednym razem cała tubkę i że poleca się rozpuścić pod językiem: to wszystko daje Ci wrażenie że zażyłeś prawdziwy lek, jesteś zaspokojony, masz lepsze samopoczucie i w konsekwencji lepszą odporność! Ciało lepiej walczy z wirusem i szybciej wracasz do zdrowia.
    Czy nie ma w tym nic racjonalnego?
    Jeśli zabronić oscilococcinum to czemu nie zabronić też psychoterapeutów?

  26. Dziewczyna mnie kiedyś poprosiła żebym kupił jej homeopatyczny “lek” w jednej nie mieli w drugiej aptekarz kazał mi kupić jej tic taci i zaczął kręcić ze mnie bekę. Wyszedłem z opuszczoną głową, dziewczynie powiedziałem że nie ma opcji żebym kiedykolwiek poszedł znowu po coś takiego.

  27. Kiedyś miałam silne zapalenie oskrzeli i dostałam od rodziców syrop ktory dostali w aptece. Byłam zła na siebie samą, że biorę syrop już 3 tydzień i nic się nie poprawia. Pewnego dnia sprawdziłam ten syrop – homeopatyczny. Trzy tygodnie wypluwania oskrzeli bo piłam cholerny cukier.

Leave a Reply