Nie jestem jakoś wybitnie wojującym ateistą, raczej nie mam ku temu potrzeb. Moje pokolenie i młodsze to jest mocno już zlaicyzowane, a dyskusja z pokoleniem starszym nie ma po prostu sensu.
Ale jak już na jaw wyjdzie, że “nie wierzę” na serio, a nie tylko (co, jest – o dziwo – akceptowane) “nie praktykuję”, to praktycznie natychmiast dostaję serię pytań z gatunku “a co powstrzymuje cię przed zabijaniem, hęęę?”.
Jeżeli więc taka postawa to “tylko” 29% społeczeństwa, to nie jest z nami jeszcze tak tragicznie.
1. Problem w tym, że ludzie, którzy przestają wierzyć w Boga wymyślają sobie własną moralność. Jest to moralność, która im odpowiada, nagięta do ich stylu życia. Do tego niewierzące osoby często definiują swoje zasady moralne w różny sposób.
2. W wielu badaniach wychodzą poważne różnice pomiędzy tym co ludzie deklarują, a tym co robią. Moim zdaniem w kwestiach, których dotyczy to badanie ten problem również występuje.
3. Można zauważyć, że generalnie w krajach, w których mniej osób chodzi do kościoła (procentowo) demoralizacja społeczeństwa jest większa niż w krajach, w których więcej osób chodzi do kościoła. Przez większą demoralizację mam na myśli łamanie zasad moralnych zdefiniowanych przez oficjalną naukę Kościoła Katolickiego. Ma to również często odzwierciedlenie w przepisach prawa obowiązujących w danym kraju.
nie rozumiem połączenia, jak wierzenie w coś ma wpływać na moralność? Jak kotś wierzy we wróznki i duchy to co to zmienia?
w ogóle głupia teza, przecież zwierzęta mają empatię (i to nie tylko do swojego gatunku, jak to często się powtarza)
Przyczyną dla której potrafimy się postawić na miejscu innej istoty są prawdopodobnie neurony lustrzane (są one też podstawą uczenia się noworodków)
>byń niemcami
>pół kraju instytucjonalnie komunistyczna
>berlin to światowa stolicja gejostwa
>połowa parlamentu to ateusze
>miej gorsze wyniki w sondażu od USA gdzie nienawiść do ateisty przebił dopiero muzułmanin po 9/11 xd
Jeśli to legitne badanie, to wyniki są bardzo zaskakujące.
Wręcz przeszkadza.
Czyli jest nadzieja dla tego kraju
Pozytywnie zaskakujący wynik.
Słyszałam kiedyś fajny cytat
“Jeżeli potrzebujesz groźby wiecznych tortur aby być dobrym człowiekiem, nie jesteś dobrym człowiekiem”
Najbardziej jestem zaskoczony, że z całego świata wybrali 17 krajów i jednym z nich jest Polska ;).
Bo nie jest , można posiadać zaawansowany kręgosłup moralny wierząc np. Że wszystkie religie są właściwe i to co się dzieje z nami po śmierci zależy od naszych wyobrażeń za życia
Izrael: jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie.
Raz w pracy mi powiedziała koleżanka (młoda dziewczyna), kiedy się dowiedziała, że jestem ateistką: “Nigdy bym się nie domyśliła, jesteś przecież taką dobrą i ciepłą osobą..”
No tak, na to mają wyłączność w końcu tylko chrześcijanie 😉
Jestem ateistą i to wiara w ludzkość czyni mnie moralnym. No i pewnie też przyziemne konsekwencje jakie poniose “czyniąc zło”. Bóg to taki tani sposób na wymuszenie moralności. Uważajcie dzieci, bo jak będziecie przeklinać to przyleci Baba Jaga.
No bo nie jest. Każdy może się zachowywać moralnie, nawet nie wiedząc dlaczego to robi.
Niby pozytywnie ale…. I tak niepokojąco mało. Nosz kurde to w skrócie oznacza że 33% osób które brali udział w tym sondażu nie mają czegoś takiego jak “common sense”
Nie wiem czemu ludzie są zdzwieni tym wynikiem. U nas chrześcijaństwo ma prawie całkowicie charakter ludowo-obrządkowy. Większość nie wie podstawowych informacji o swojej wierze, a co dopiero potrafiłoby wchodzić w dyskusje teologiczne.
​
Czemu dziadek jest pochowany na cmentarzu? Bo prababcia była i babcia też i dziadek tak chciał.
Czemu księdza zapraszamy po kolędzie? Bo co by sąsiedzi powiedzieli i tak trzeba.
Czemu mam iść na bierzmowanie? Bo wszyscy w szkole idą, to ty też.
​
Pół życia odkąd zostałem ateistą, czekałem na moment w którym, ktoś zacznie mnie moralizować. Mimo moich głośnych poglądów w młodości, nikt tego nie robił. Większość populacji nie ma zdania na ten temat. Bobka co chodzi 5 razy w tygodniu do kościoła nie mogłaby wymienić (domniemanych) autorów Nowego Testamentu z nożem na gardle.
​
Wiara w Polsce jest płytka i bezmyślna. I dlatego ma się dobrze.
Wierzę w Boga ale kościół katolicki i inne kościoły to rak
Wiara nie czyni z osoby wierzącej kompasu moralności. Owszem, daje pewne wskazówki których uczciwe przestrzeganie faktycznie będzie podstawą do bycia “dobrym człowiekiem”, ale fakt jest taki, że strasznie dużo jest osób które są zbyt leniwe, zakochane w swoim stylu życia lub po prostu siebie oszukują i deklarują wiarę, nawet praktykują, ale tylko powierzchownie i naprawdę wygląda to tak, że do Kościoła chodzą jak do jakiegoś muzeum, po czym wracają do życia w którym oszukują, świadczą źle o bliźnim i kochają tylko tego, który też głosuje na tą samą partię polityczną.
Znam też kilka osób nie myślących wcale nad religią, lub wręcz otwartych ateistów czy agnostyków, którzy są najporządniejszymi ludźmi z moich znajomych.
Nikt z tych ludzi nie zachowuje się tak czy siak, bo wierzy lub nie wierzy w Boga – po prostu ma dobre poczucie moralności.
Żydowski dank
Wiara? Jest taka jedna potężna istota, trzeba wyjrzeć przez okno, duża jasna kula, nie da się przeoczyc. To najbliższe co można przyrównać to boskiej mocy
22 comments
Przerazajace jest to, co uważa 29% 😱
To bardzo… zaskakujący wynik.
Nie jestem jakoś wybitnie wojującym ateistą, raczej nie mam ku temu potrzeb. Moje pokolenie i młodsze to jest mocno już zlaicyzowane, a dyskusja z pokoleniem starszym nie ma po prostu sensu.
Ale jak już na jaw wyjdzie, że “nie wierzę” na serio, a nie tylko (co, jest – o dziwo – akceptowane) “nie praktykuję”, to praktycznie natychmiast dostaję serię pytań z gatunku “a co powstrzymuje cię przed zabijaniem, hęęę?”.
Jeżeli więc taka postawa to “tylko” 29% społeczeństwa, to nie jest z nami jeszcze tak tragicznie.
1. Problem w tym, że ludzie, którzy przestają wierzyć w Boga wymyślają sobie własną moralność. Jest to moralność, która im odpowiada, nagięta do ich stylu życia. Do tego niewierzące osoby często definiują swoje zasady moralne w różny sposób.
2. W wielu badaniach wychodzą poważne różnice pomiędzy tym co ludzie deklarują, a tym co robią. Moim zdaniem w kwestiach, których dotyczy to badanie ten problem również występuje.
3. Można zauważyć, że generalnie w krajach, w których mniej osób chodzi do kościoła (procentowo) demoralizacja społeczeństwa jest większa niż w krajach, w których więcej osób chodzi do kościoła. Przez większą demoralizację mam na myśli łamanie zasad moralnych zdefiniowanych przez oficjalną naukę Kościoła Katolickiego. Ma to również często odzwierciedlenie w przepisach prawa obowiązujących w danym kraju.
nie rozumiem połączenia, jak wierzenie w coś ma wpływać na moralność? Jak kotś wierzy we wróznki i duchy to co to zmienia?
w ogóle głupia teza, przecież zwierzęta mają empatię (i to nie tylko do swojego gatunku, jak to często się powtarza)
Przyczyną dla której potrafimy się postawić na miejscu innej istoty są prawdopodobnie neurony lustrzane (są one też podstawą uczenia się noworodków)
>byń niemcami
>pół kraju instytucjonalnie komunistyczna
>berlin to światowa stolicja gejostwa
>połowa parlamentu to ateusze
>miej gorsze wyniki w sondażu od USA gdzie nienawiść do ateisty przebił dopiero muzułmanin po 9/11 xd
Jeśli to legitne badanie, to wyniki są bardzo zaskakujące.
Wręcz przeszkadza.
Czyli jest nadzieja dla tego kraju
Pozytywnie zaskakujący wynik.
Słyszałam kiedyś fajny cytat
“Jeżeli potrzebujesz groźby wiecznych tortur aby być dobrym człowiekiem, nie jesteś dobrym człowiekiem”
Najbardziej jestem zaskoczony, że z całego świata wybrali 17 krajów i jednym z nich jest Polska ;).
Bo nie jest , można posiadać zaawansowany kręgosłup moralny wierząc np. Że wszystkie religie są właściwe i to co się dzieje z nami po śmierci zależy od naszych wyobrażeń za życia
Izrael: jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie.
Raz w pracy mi powiedziała koleżanka (młoda dziewczyna), kiedy się dowiedziała, że jestem ateistką: “Nigdy bym się nie domyśliła, jesteś przecież taką dobrą i ciepłą osobą..”
No tak, na to mają wyłączność w końcu tylko chrześcijanie 😉
Jestem ateistą i to wiara w ludzkość czyni mnie moralnym. No i pewnie też przyziemne konsekwencje jakie poniose “czyniąc zło”. Bóg to taki tani sposób na wymuszenie moralności. Uważajcie dzieci, bo jak będziecie przeklinać to przyleci Baba Jaga.
No bo nie jest. Każdy może się zachowywać moralnie, nawet nie wiedząc dlaczego to robi.
Niby pozytywnie ale…. I tak niepokojąco mało. Nosz kurde to w skrócie oznacza że 33% osób które brali udział w tym sondażu nie mają czegoś takiego jak “common sense”
Nie wiem czemu ludzie są zdzwieni tym wynikiem. U nas chrześcijaństwo ma prawie całkowicie charakter ludowo-obrządkowy. Większość nie wie podstawowych informacji o swojej wierze, a co dopiero potrafiłoby wchodzić w dyskusje teologiczne.
​
Czemu dziadek jest pochowany na cmentarzu? Bo prababcia była i babcia też i dziadek tak chciał.
Czemu księdza zapraszamy po kolędzie? Bo co by sąsiedzi powiedzieli i tak trzeba.
Czemu mam iść na bierzmowanie? Bo wszyscy w szkole idą, to ty też.
​
Pół życia odkąd zostałem ateistą, czekałem na moment w którym, ktoś zacznie mnie moralizować. Mimo moich głośnych poglądów w młodości, nikt tego nie robił. Większość populacji nie ma zdania na ten temat. Bobka co chodzi 5 razy w tygodniu do kościoła nie mogłaby wymienić (domniemanych) autorów Nowego Testamentu z nożem na gardle.
​
Wiara w Polsce jest płytka i bezmyślna. I dlatego ma się dobrze.
Wierzę w Boga ale kościół katolicki i inne kościoły to rak
Debilne pytanie, to i odpowiedzi “zaskakujące”.
Wiara w Boga to wiara w Boga.
Jest wewnętrzną, osobistą potrzebą człowieka, by dostąpić zbawienia. Ktoś kto układał tą ankietę najwyraźniej nie wie że wartości takie jak te niesione z przykazaniami bożymi, kompletnie nie są jakąś wypunktowaną instrukcją “Jak być dobrym człowiekiem” ©Bóg. Stąd często mylne stawianie się niektórych na zasadzie “przecież powinno wystarczyć że będę dobrym człowiekiem”. No nie miśku, Bóg chce żebyś żył według przykazań i w niego wierzył. Plus do Zbawienia jest potrzeba łaska boża i choćbyś tysiąc lat robił dobre uczynki, to sobie na nie nie zapracujesz, nie masz takiej mocy sprawczej.
Wiara nie czyni z osoby wierzącej kompasu moralności. Owszem, daje pewne wskazówki których uczciwe przestrzeganie faktycznie będzie podstawą do bycia “dobrym człowiekiem”, ale fakt jest taki, że strasznie dużo jest osób które są zbyt leniwe, zakochane w swoim stylu życia lub po prostu siebie oszukują i deklarują wiarę, nawet praktykują, ale tylko powierzchownie i naprawdę wygląda to tak, że do Kościoła chodzą jak do jakiegoś muzeum, po czym wracają do życia w którym oszukują, świadczą źle o bliźnim i kochają tylko tego, który też głosuje na tą samą partię polityczną.
Znam też kilka osób nie myślących wcale nad religią, lub wręcz otwartych ateistów czy agnostyków, którzy są najporządniejszymi ludźmi z moich znajomych.
Nikt z tych ludzi nie zachowuje się tak czy siak, bo wierzy lub nie wierzy w Boga – po prostu ma dobre poczucie moralności.
Żydowski dank
Wiara? Jest taka jedna potężna istota, trzeba wyjrzeć przez okno, duża jasna kula, nie da się przeoczyc. To najbliższe co można przyrównać to boskiej mocy