Mam wrażenie, że zawsze były imprezownią i nie jest to jedynie domena Ukraińców, a że jest ich teraz znacznie więcej (we Wrocławiu już co 4 osoba to Ukrainiec wg danych z 2022) to normalne, że wśród tych imprezowiczów, słychać coraz częściej język ukraiński właśnie. Sam nie mam dobrych wspomnień z najebanymi i śmiecącymi Ukraińcami we Wrocławiu, ale powściągnijmy emocje i nie zapominajmy, że Polacy też imprezują i śmiecą.
[removed]
Nie “Ukraińców”, tylko osób z obywatelstwem ukraińskim.
1/4 obywateli Ukrainy to Rosjanie, a w paszporcie nie ma wpisanej narodowości i nikt na polskiej granicy nie sprawdzał, jaka narodowość jest wpuszczana.
Bo oczywiście dwa lata temu to w lasach był porządek i każdy wchodził tylko, żeby w ciszy i spokoju słuchać śpiewu ptaków.
XD
Śmiechłem z nieporadnych prób szczucia na Ukraińców. Rzeczywiście, to wielka nowość, że ludzie imprezują w parkach i lasach, coś wcześniej we Wrocławiu niespotykanego xD
Bo Polacy się nie bawią, tylko robią syf.
Autorka artykułu chyba w życiu na Wyspie Słodowej nie była
No imprezujo, a powinni płakać, chodzić w pokutnych worach, posypywać głowy popiołem i umierać na suchoty.
Baj de łej, ostatnio w pracy sprzątaliśmy teren przy stanicy harcerskiej (Wrocław, nie pamiętam dokładnego adresu), góry śmieci ale uwaga, w miarę posegregowane i zgrupowane przy śmietnikach a nie rozpierdzielone po całym terenie. Nie wiem kto imprezował ale szacun dla tych ludzi, że po tylu piwkach mieli ochotę posprzątać po sobie
Czy to sugestia, że lepiej by było, gdyby pili i imprezowali w wynajętych mieszkaniach, nad, pod i obok sąsiadów?
O ile pamiętam z lat pracy na Ukrainie, to u nich miejskie przestrzenie publiczne częściej są wykorzystywane w taki sposób niż u nas, może to wynikać z różnicy w przepisach, ale też w przyzwyczajeniach.
Poza tym widziałem we Wrocławiu właśnie, że owszem, robią sobie takie imprezki, ale z reguły w miejscach, gdzie od dawna były miejsca na ogniska czy grille. Każdy, kto nie zostawia tam burdelu i nie powoduje pożaru, może z takiego miejsca korzystać. Jedyne do czego bym się przyczepił, to głośne słuchanie muzyki podczas takich imprezek. To też pamiętam jako różnicę kulturową: park, rzeka, plaża, fajne miejsce, ludzi sporo, przyroda i ta napierdzielająca z małego głośniczka muzyka. Może ktoś lubi, to mu nie przeszkadza, nie wiem.
9 comments
Mam wrażenie, że zawsze były imprezownią i nie jest to jedynie domena Ukraińców, a że jest ich teraz znacznie więcej (we Wrocławiu już co 4 osoba to Ukrainiec wg danych z 2022) to normalne, że wśród tych imprezowiczów, słychać coraz częściej język ukraiński właśnie. Sam nie mam dobrych wspomnień z najebanymi i śmiecącymi Ukraińcami we Wrocławiu, ale powściągnijmy emocje i nie zapominajmy, że Polacy też imprezują i śmiecą.
[removed]
Nie “Ukraińców”, tylko osób z obywatelstwem ukraińskim.
1/4 obywateli Ukrainy to Rosjanie, a w paszporcie nie ma wpisanej narodowości i nikt na polskiej granicy nie sprawdzał, jaka narodowość jest wpuszczana.
Bo oczywiście dwa lata temu to w lasach był porządek i każdy wchodził tylko, żeby w ciszy i spokoju słuchać śpiewu ptaków.
XD
Śmiechłem z nieporadnych prób szczucia na Ukraińców. Rzeczywiście, to wielka nowość, że ludzie imprezują w parkach i lasach, coś wcześniej we Wrocławiu niespotykanego xD
Bo Polacy się nie bawią, tylko robią syf.
Autorka artykułu chyba w życiu na Wyspie Słodowej nie była
No imprezujo, a powinni płakać, chodzić w pokutnych worach, posypywać głowy popiołem i umierać na suchoty.
Baj de łej, ostatnio w pracy sprzątaliśmy teren przy stanicy harcerskiej (Wrocław, nie pamiętam dokładnego adresu), góry śmieci ale uwaga, w miarę posegregowane i zgrupowane przy śmietnikach a nie rozpierdzielone po całym terenie. Nie wiem kto imprezował ale szacun dla tych ludzi, że po tylu piwkach mieli ochotę posprzątać po sobie
Czy to sugestia, że lepiej by było, gdyby pili i imprezowali w wynajętych mieszkaniach, nad, pod i obok sąsiadów?
O ile pamiętam z lat pracy na Ukrainie, to u nich miejskie przestrzenie publiczne częściej są wykorzystywane w taki sposób niż u nas, może to wynikać z różnicy w przepisach, ale też w przyzwyczajeniach.
Poza tym widziałem we Wrocławiu właśnie, że owszem, robią sobie takie imprezki, ale z reguły w miejscach, gdzie od dawna były miejsca na ogniska czy grille. Każdy, kto nie zostawia tam burdelu i nie powoduje pożaru, może z takiego miejsca korzystać. Jedyne do czego bym się przyczepił, to głośne słuchanie muzyki podczas takich imprezek. To też pamiętam jako różnicę kulturową: park, rzeka, plaża, fajne miejsce, ludzi sporo, przyroda i ta napierdzielająca z małego głośniczka muzyka. Może ktoś lubi, to mu nie przeszkadza, nie wiem.