Jakie są wasze historie Polskich deweloperów/produktów poniżej akceptowalnej jakości?

13 comments
  1. Świeżutkie mieszkanie. Gładź tak zajebiście położona że farba po 2 miesiącach odchodziła. Trzeba było całą zeskrobać i położyć nową.

  2. moje mieszkanie zostało zmierzone przez dewelopera przed odbiorem i musiałem dopłacić 2k bo metraż był trochę większy niż planowano. Po pomiarze wykonanym przez firmę zajmującą się odbiorami okazało się że metraż jest mniejszy niż miał być i deweloper zwrócił mi ponad chyba 7k jeśli dobrze pamiętam

  3. Kiedy byłem oglądać mieszkania w Warszawie, to trafiłem na pokój (kolega mieszka w jednym obok, więc zaproponował żebym też się tam wprowadził) na Bemowie (?).

    Podłoga w pokoju skrzypiala jak chuj. Dosłownie mogłeś siedzieć na łóżku i po prostu poprawić stopę, a cały blok to słyszał.

    Łazienka odzielnie od kibla – kiedy siadales i próbowałeś zamknąć drzwi, kolana blokowały próg, więc siedziałeś na kiblu “półbokiem”.

    Też w kiblu – spłuczka nie działała, chyba że zajebales kopa w rurę z dopływem wody.

    Pralka, która stała w kuchni pod zlewem, ponoć średnio raz/dwa na miesiąc się wylewała i trzeba było zapierdalać z mopem.

    Ciśnienie pod prysznicem specjalnie przykręcone, żebyś sobie nie myślał, żeby szybko się umyć i guess? Więc ostatecznie marnowałes i tak więcej ciepłej wody, bo dłużej siedziałeś, żeby się opłukać.

    Nie myśl o zrobieniu czegokolwiek ze ścianą, wystarczy że jej dotkniesz, a tynk się będzie sypał jak śnieg na Antarktydzie.

    Kosz bez segregacji – nie wiem czy to jakaś norma w Warszawie, bo jestem z domu jednorodzinnego i od kiedy pamiętam był podział na plastiki, “mokre”, papiery, metal czy popiół i szkło. Tam wszystko się wpierdalało do jednego kosza i tak zawiązywało i wyrzucało.

  4. Z żoną wzięliśmy segment w szeregowcu. Po odbiorze okazało się, że dach przecieka. Deweloper “próbował” naprawić go kilka krotnie, bez skutku. Po każdej “naprawie” słyszeliśmy “proszę czekać na deszcz i patrzeć czy cieknie”. Bawiliśmy się tak z 1.5 roku przy tym odkładając naszą ekipę wykończeniową na następne miesiące.

    W pewnym momencie wyglądało już ok, były deszcze i nic, więc daliśmy znać ekipie, że mogą zaczynać pracę. I w tym samym dniu co przyszli okazało się, że jednak dach dalej cieknie. W tym momencie deweloper po zgłoszeniu zaczął w sumie nas jeszcze bardziej olewać.

    Skończyło się tak, że wzięliśmy prawnika, dach musieliśmy naprawić na własną rękę za własne pieniądze, jesteśmy w trakcie pozywania dewelopera do sądu.

    Ogólnie dach mający niecałe dwa lata był w tragicznym stanie, pod dachówkami był dosłownie śmietnik, membrany źle założone, brak paroizolacja, wełny tyle co nic, woda dostała się pod elewacje (między cegłę a styropian), wiele tu pisać…

    https://preview.redd.it/icdb3047n2za1.png?width=1080&format=pjpg&auto=webp&v=enabled&s=e805c44060b758c45c9e083c35d9e96c8cdd88e9

  5. Pewna firma w Bielsku potrafi w pół roku postawić osiedle kilkunastu domków. Zadzwonił do mnie ich klient później bo chciał zmiany w kuchni i opowiedział co nieco o swoim nowym zakupie.

    Elewacja się sypała, kafle na tarasie nie trzymają, zaczęła przeciekać toaleta a na ścianach wewnątrz zaczęły pojawiać się czarne kropki (pleśń albo inny grzyb) bo nie wysuszyli dokładnie ścian. Deweloper umywa ręce a klient je załamuje bo dał kupę szmalu na dom który nie wytrzyma 10 lat.

  6. Firma od podłóg pomierzyła podłogi, policzyła ile im trzeba paneli, wystawiła rachunek, przywiozła, położyła i… zabrakło im pięć metrów kwadratowych paneli.

    Projektantka łazienki po naszym potwierdzeniu że chcemy zgodnie z projektem usunęła z łazienki połowę sprzętu przed wysłaniem danych do zamówienia. Gdy wszystko do nas przyszło okazało się że jej zdaniem w łazience niepotrzebny jest sedes, wystarczy sama dziura w ścianie i wystające rury.

    Projektantka łazienki zapewniała nas że blat na projekcie jest biały a nie w kolorze drewna bo “aplikacja przekłamuje kolory”. Blat który przyszedł z montażystą był w kolorze marmuru i złej grubości.

  7. Osiedle bliźniaków.
    Grunt podmokły, 1,5m w dół sama glina.
    Deweloper stwierdził że nie potrzeba opaski drenażowej i wystarczy izolacja “średniego stopnia”

    Kilku sąsiadów regularnie zalewa.

  8. Nie deweloper, ale mieszkanie w starym budownictwie kupione od fińskiego flipera (sytuacja zmusiła do takiego działania, już następnym razem sam dwiema lewymi rencami remont bym wolał robić, niż kupować w ten sposób), po generalnym remoncie, Warszawa.

    1. Drzwi wejściowe. a) drzwi były zamontowane na tylko 2 zawiasach, górnym i dolnym, trzeci, środkowy zawias był w drzwiach, we framudze tylko dziury. Drzwi zaczęły opadać, myślałem, że chodzi o brak zawiasu, że źle się trzymają. Otóż nie. Drzwi były zamocowane NA PIANKE I TYNK. Tylko. Żadnych tych magicznych śrub mocujących drzwi, zero betonu. Pianka. I tynk. Jak przyjechała ekipa, żeby wymienić drzwi na porządne, złapali się za głowę jak tak w ogóle można.
    2. Drzwi do pokojów. W każdych drzwiach brakowało jednego zawiasu, vide drzwi wejściowe, z nimi nie ma problemu opadania (na razie). Ale klamki w drzwiach wewnętrznych? Powinny one być zamocowane tak, że klamka z jednej i drugiej strony łączą się w środku i trzymają się wzajemnie, opcjonalnie do 3 śrub z każdej strony w drzwi. Zamocowane były na 2 śrubeczki, półcentymetrowe, na każdą klamkę. No po pół roku wszystkie klamki były zamocowane przeze mnie zgodnie ze sztuką, mimo, że kompletnie się na tym nie znam, bo wszystkie były urwane…
    3. Wanna. Wiem, że została zamocowana niezgodnie ze sztuką, ponieważ silikon ciągle się odkleja przy krawędziach. Coś, że jest wanna na płytki a powinny być płytki na wanne. A poza tym, źle osadzona itp. Czekam na lepsze czasy, żeby mnie było stać na zrobienie tego.

    Jest jeszcze kilka tego typu rzeczy, ale już mnie zdenerwowało na tyle, że nie chce mi się dalej pisać. Może kiedy indziej…

  9. Jest taka grupa zrzeszająca mieszkańców osiedla, gdzie stoi mój blok. Z jednym blokiem są ewidentnie cały czas problemy, przeciekający dach, odpadająca elewacja i tak dalej. Kiedyś słyszałem żarty od pracowników, którzy przy nim pracowali, że to rusztowanie to już na stałe tu zostanie. Ciągle coś. Szczerze to współczuję mieszkańcom tego bloku.

  10. W zeszłym roku robiliśmy generalny remont mieszkania w starym budownictwie. Niestety mieszkaliśmy w tym czasie w innym miescie i nie mieliśmy jak czuwać nad budową każdego dnia. Teraz wiemy, że to był błąd. Dużo rzeczy nie wyszło jak trzeba (odpadające gniazdka, nieszczelna kanaliza i różne inne), ale najgorsza jest podłoga. Nie chcieliśmy zostawiać zniszczonego parkietu tylko położyć panele. Pan majster sam podjął decyzję, że nie będzie wylewał samopoziomującej się wylewki, “bo jest droga”. W efekcie podłoga nie dość, że skrzypi w każdym pokoju jakby miała 10 lat, a nie 10 miesięcy, to jeszcze ciężkie meble typu szafa, kanapa, regał, lodówka zwyczajnie tę panele wbijają w dół i nie przylegają do ściany tworząc nieestetyczne szczeliny.

Leave a Reply