Pożywka dla głupich mas, którzy działają pod emocjami. Wystarczy spojrzeć co się dzieje pod jakimiś artykułami na FB o gwałcie, pobiciu itd. Każdy już chce krzesła elektrycznego dla każdego.
Niemniej system więziennictwa należy zreformować. Stary był klawiszem i kiedy ktoś wspomina o czymś takim jak resocjalizacja, to wybucha śmiechem.
Nie, ofiarowanie komuś władzy decydowania o ewentualnym zabiciu kogoś w majestacie prawa to słaby pomysł.
Tak, ale tylko stosowana na politykach nie dalej niż 2 lata po ich kadencji na wyższym stanowisku
Zacznijmy od tego, że kara śmierci to wogóle nie jest dobry pomysł
Tomasz Komenda lubi to.
Pierw warto sobie odpowiedzieć na pytanie:
– co wprowadzenie takiej kary miało by zmienić w stosunku do przestępstw, których popełnienie może skończyć się kara śmierci
– czy nie da się usprawnić struktur, procedur lub wprowadzić bardziej prewencyjnych opcji by do pewnych sytuacji nie doszło
Bo jak dla mnie tworzenie większego kija jako straszaka nie jest żadnym rozwiązaniem kiedy zawodzi wszystko inne, co mogło by zapobiec podobnym tragediom. Twórzmy rozwiązania, które powstrzymają oprawców i pomogą ofiarom.
W innym przypadku możemy sobie tylko podbijać stawkę – aż cofniemy się do średniowiecza po ichniejszych mistrzów ceremonii ku przestrodze dla ludu.
Tak tylko najpierw trzeba zaczac od polityków
Ok, lecą dolnogłosy, spieszę z informacją, że ja też nie jestem za karą śmierci. Ona nie odstrasza nikogo działającego w afekcie, serio serio.
Natomiast chciałem zrobić eksperyment myśliwy, czy (gdyby była wprowadzona kara śmierci) warto tak karać za działania które powodują złą sytuację/drobne cierpienie szerszej grupy ludzi np. przewał 70 milionów na wybory które się nie odbyły (wczoraj była 3 rocznica), blokowanie KPO, czy inne polityczne inby.
Śmierć dziecka (od której zaczęła się cała rozmowa) to tragedia, ale tragedia jednej rodziny. Społeczeństwo przeżyje to, a za miesiąc-dwa będzie inna “tragedia”.
Natomiast działania np polityków mają znacznie szersze działanie i większe skutki, nawet jeśli pojedynczy obywatel traci relatywnie niewiele (w stosunku do śmierci członka rodziny).
Tak. Dla sprawców najbardziej okropnych przestępstw i recydywistów.
Jestem przeciwko karze śmierci, mimo że jak najbardziej zgadzam się z tym, że niektórzy są tak zdeprawowani, że na taką karę zasługują.
Po prostu mam znaczne wątpliwości co do poziomu rzetelności, obiektywizmu i profesjonalizmu osób zatrudnionych w policji, prokuraturze, sądach. Nie twierdzę że pracują tam same głąby i konformiści, ale każdy człowiek popełnia błędy, zwłaszcza pod presją (szefa, opinii publicznej, polityków), ma jakieś tam uprzedzenia (podświadome albo i nie), czasem im się po prostu nie chce, chcą odklepać swoje i pójść do domu, i dlatego idą po najmnieszej linii oporu.
I teraz wyobraź sobie, że jesteś po drugiej stronie, bo znalazłeś się w niewłaściwym miejscu i czasie, albo jesteś “z twarzy podobny do nikogo” i swoje alibi przesiedziałeś w kiblu jadąc pociągiem na gapę (aluzja do piosenki którą pamiętam z gimnazjum).
W dodatku za PRL-u kara śmierci była jak najbardziej stosowana w celach politycznych, żeby pozbyć się “wrogów systemu”, albo po prostu uciszyć osoby, które zostały kozłami ofiarnymi różnych przekrętów, tu przykład ojca Pawła Wawrzeckiego:
No po prostu nie chę, żeby żadna władza miała tak daleko idące uprawneinia, żeby mogła stosować karę śmierci.
Brak kary śmierci to jest dla mnie swego rodzaju kontrola organów władzy i ostateczna ochrona obywatela przed całą tą machiną państwa, w której jesteśmy małym trybikiem.
Inb4 ktoś powie: “jak nie robisz nic złego, to nic ci nie grozi” – lol, gratuluje optymizmu.
Każdy może stać się takim Józefem K.
KAŻDY.
Tym, którzy nie czytali, polecam tutaj “Proces” Kafki.
Nie. Mimo, że czasami faktycznie jestem w stanie przyznać, że ktoś na taką karę zasługuje, to jednak nie popieram jej wprowadzenia. Przede wszystkim po pierwsze to jest dość niebezpieczne narzędzie dla władzy, która może ją wykorzystywać przeciwko politycznym przeciwnikom. Zwłaszcza, jeżeli mówimy o państwie w którym demokracja kuleje, bądź jest wręcz totalitarne czy autorytarne. A po drugie wymiar sprawiedliwości nie jest nieomylny. Są przypadki, że po latach udowadnia się, że człowiek jednak był skazany niesłusznie. W przypadku kary śmierci dla takiego niesłusznie skazanego już nie ma żadnej nadziei, że jednak prawda wyjdzie na jaw i będzie mógł dalej żyć na wolności.
System więziennictwa potrzebuje reform, ale kara śmierci nic nie poprawi.
Nie, nie za bardzo.W sensie, tak niektórzy ludzie na to-i może gorsze-by zasługiwali, ale szczerze, myślę że przez fakt że ludzie są..no ludźmi przyniosłoby to zbyt wiele problemów.
Ja osobiście popieram, żebyśmy skupiali się bardziej na resocjalizacji-a jeszcze nawet bardziej na zapobieganiu przestępstw
Well. Słyszałem kiedyś historię o miejscu tortur, gdzie bym lekarz, który kontrolował tortury tak, żeby zadać jak największy cierpienie jednocześnie nie zabijając osoby. W takim przypadku tak, jak najbardziej. Podobnie jak ktoś oszczędzając na BHP doprowadzi do śmierci dużą ilość ludzi (Glenfel na przykład)
Jednocześnie… a co jeśli to nie będzie ta osoba? Zdarzają się błędy i co wtedy?
> “Mogę się zgodzić z tymi, którzy twierdzą, że długi pobyt w celi śmierci jest okrutną karą. Opóźnianie wymierzania kary śmierci jest za to okrutne dla Smithów i Helmicków (rodziny ofiar seryjnego mordercy), […] oraz nas wszystkich, którzy, chcą, aby sprawiedliwości stało się zadość.”
Fragment książki non-fiction – *Mindhunter*, autorstwa Johna Douglas’a, profilera FBI
Kara śmierci to tylko emocjonalny wysryw ludzi którzy nie myślą racjonalnie.
Nie, bo nie jest odwracalna, a *errare humanum est*.
Tylko za niebrutalne! Takiego mordercy kara śmierci nie przestraszy, ale jak zastrzelisz jednego kierowcę za nieprawidłowe parkowania to wszyscy będą z linijką chodzić.
Zapytaj Tomasza Komendę, albo Czesława Kowalczyka.
Nie z ziobrystyczną prokuraturą, to na pewno. Natomiast ogólnie mogłaby być, jako bardzo rzadka kara za wyjątkowo brutalne przestępstwa.
A można nie za karę?
Nie, pomijając potencjał na katastrofalne błędy, kara śmierci nie jest karą.
Nie
Ogółem jestem przeciw:
1) Przy obecnym stanie naszego sądownictwa naprawdę nie ufałbym sądom w kwestii decydowania o czyimś życiu lub śmierci.
2) Ryzyko pomyłki jest naprawdę duże (każdy słyszał o Tadeuszu Komendzie – ten człowiek byłby martwy, gdyby w Polsce nadal była kara śmierci), ale często te ,,pomyłki” są całkowicie świadome i spowodowane interesem politycznym lub innym subiektywnym. Dobrym przykładem jest np. _Proces szesnastu_ w 1945 roku.
3) Kara śmierci jest zbyt łagodna – najcięższą stosowaną do dzisiaj karą śmierci jest tzw. długie wieszanie, powodujące zerwanie kręgów szyjnych i śmierć w przeciągu 20-30 sekund. Nawet przy założeniu bardziej brutalnych metod (jak np. krótkie wieszanie lub spalenie żywcem), jest to cierpienie przez tylko parę minut. Ja wolałbym, by np. zdrajca stanu lub szpieg cierpiał latami w ciemnej klatce, rozmyślając cały czas o tym, co zrobił.
3) Jak na ironię kara śmierci w USA kosztuje podatnika więcej, niż trzymanie przestępcy na dożywocie bez możliwości wyjścia za dobrym sprawowaniem. Jest to spowodowane m.in. koniecznością budowy i utrzymania oddzielnej infrastruktury (więzień) dla skazanych, utrzymywanie leków w odpowiednich warunkach i ich silne marnotrawienie (wiele z nich po prostu się przeterminowuje), a także koszty dalszych procesów w przypadku ostatecznej zmiany wyroku tuż przed egzekucją. W zależności od praw w poszczególnych stanach, do tego wszystkiego trzeba dodać koszty ,,życzeń” odnośnie ostatniego posiłku skazanych lub opłacenie odpowiedniego personelu w przypadku wykonania wyroku przez np. powieszenie. To nie średniowiecze, gdzie do kary śmierci wystarczy jakieś drzewo przy drodze i dwa metry sznurka – to bardzo złożony i kosztowny proces administracyjny.
Przy tym wszystkim jednak ja **nie wierzę** w resocjalizację dla niektórych więźniów – jeśli ktoś był gotowy dokonać okropnej zbrodni, to się nigdy nie zmieni, a na wolności stanowi tylko zagrożenie dla reszty społeczeństwa.
Kara śmierci nie, ale ciężka długa praca dająca doświadczenie i perspektywy jak najbardziej! Tylko wtedy korupcja zarządcy więzienia bo w sumie ma najtańszą siłę roboczą na rynku. Nic się nie da zrobić w tym kraju żeby działało jak trzeba więc lepiej nic nie robić…
Tak. W ogóle proponuję od razu uczyć się od najlepszych, a egzekucje nadawać w telewizji państwowej:
Kara śmierci osobno nie, ale dożywocie powinno się wiązać z możliwością wyboru przez skazanego kary śmierci zamiast więzienia
Odpowiem cytatem:
“Wielu żywych zasługuje na śmierć. I wielu ginących zasługuje na dalsze życie. Czy potrafisz im je wrócić? Więc nie szafuj tak wyrokami śmierci, albowiem nawet najmędrsi nie potrafią dojrzeć wszystkich konsekwencji.”
Kara śmierci nic nie rozwiązuje, ale za to generuje ogromne koszty. W Stanach np. koszt takiej kary często wynosi ponad 2 mln dolarów. Wynika to z wielu rozpraw, które toczą się latami. Według mnie tacy więźniowi powinni sami zarabiać na swoje posiedzenie w takich więzieniach. Na pewno istnieją takie pracę które mogą wykonywać.
Głównym minusem kary śmierci jest to, że jak człowiek już umrze, to nie żyje i ma wszystko gdzieś. Umrzeć każdy zdąży, a pocierpieć przed śmiercią to jednak większa kara.
Powiem tak jestem za karą śmierci
Ale w przypadku kiedy mamy doczynienia z szczególnie ciężkim przestępstwem popełnionym z zimną krwią i nie ma szans na resocjalizacje sprawcy ani państwo nie może mieć z niego żadnego innego pożytku a do tego są niezbite dowody na to że sprawca rzeczywiście ten czyn popełnił
Co jak co ale chyba taniej dla państwa (a co za tym idzie podatników) zorganizować humanitarną egzekucje niż x lat karmić gościa trzymanego w izolatce bo stwarza zagrożenie dla współwięźniów
A to jak często takie przypadki się zdarzają to już zupełnie inny temat
Znakomita większość osób popełniających czyny, za które grozi kara śmierci nawet przez moment nie racjonalizuje jaka czeka je za to kara. W związku z tym czy będzie to dożywocie czy kara śmierci nie zrobi kompletnie żadnej różnicy. Nie uratuje ofiar, służy jedynie odciążeniu skarbu państwa z utrzymywania takiego osobnika do śmierci.
Skoro stać nas na rozpieprzanie kasy na lewo i prawo na wszystko co możliwe, to stać nas na utrzymanie takiego typa do śmierci w klatce. To będzie dla niego większa kara niż zejście z tego świata bez bólu i w światłach fleszy.
Za nie-brutalne raczej nie
Ale np. seryjnych morderców można by publicznie uśmiercać, po co utrzymywać ich przy życiu podatkami
Nie, to głupi pomysł. Nijak to nie ogranicza przestępczości.
Kara śmierci za najbrutalniejsze przestępstwa gdzie primo jest pewne, że oskarżony popełnił przestępstwo secundo gdy jest znikoma lub brak szans na resocjalizację. W tedy miałaby dla mnie najwięcej sensu.
Dla mnie jak już to kara śmierci powinna być tylko dla polityków zajmujących nahwyższe stanowiska i to za największe zbrodnie.
Np. Nie miałbym nic przeciwko aby na śmierć skazać kogoś pokroju Putina.
38 comments
Nie
Pożywka dla głupich mas, którzy działają pod emocjami. Wystarczy spojrzeć co się dzieje pod jakimiś artykułami na FB o gwałcie, pobiciu itd. Każdy już chce krzesła elektrycznego dla każdego.
Niemniej system więziennictwa należy zreformować. Stary był klawiszem i kiedy ktoś wspomina o czymś takim jak resocjalizacja, to wybucha śmiechem.
Nie, ofiarowanie komuś władzy decydowania o ewentualnym zabiciu kogoś w majestacie prawa to słaby pomysł.
Tak, ale tylko stosowana na politykach nie dalej niż 2 lata po ich kadencji na wyższym stanowisku
Zacznijmy od tego, że kara śmierci to wogóle nie jest dobry pomysł
Tomasz Komenda lubi to.
Pierw warto sobie odpowiedzieć na pytanie:
– co wprowadzenie takiej kary miało by zmienić w stosunku do przestępstw, których popełnienie może skończyć się kara śmierci
– czy nie da się usprawnić struktur, procedur lub wprowadzić bardziej prewencyjnych opcji by do pewnych sytuacji nie doszło
Bo jak dla mnie tworzenie większego kija jako straszaka nie jest żadnym rozwiązaniem kiedy zawodzi wszystko inne, co mogło by zapobiec podobnym tragediom. Twórzmy rozwiązania, które powstrzymają oprawców i pomogą ofiarom.
W innym przypadku możemy sobie tylko podbijać stawkę – aż cofniemy się do średniowiecza po ichniejszych mistrzów ceremonii ku przestrodze dla ludu.
Tak tylko najpierw trzeba zaczac od polityków
Ok, lecą dolnogłosy, spieszę z informacją, że ja też nie jestem za karą śmierci. Ona nie odstrasza nikogo działającego w afekcie, serio serio.
Natomiast chciałem zrobić eksperyment myśliwy, czy (gdyby była wprowadzona kara śmierci) warto tak karać za działania które powodują złą sytuację/drobne cierpienie szerszej grupy ludzi np. przewał 70 milionów na wybory które się nie odbyły (wczoraj była 3 rocznica), blokowanie KPO, czy inne polityczne inby.
Śmierć dziecka (od której zaczęła się cała rozmowa) to tragedia, ale tragedia jednej rodziny. Społeczeństwo przeżyje to, a za miesiąc-dwa będzie inna “tragedia”.
Natomiast działania np polityków mają znacznie szersze działanie i większe skutki, nawet jeśli pojedynczy obywatel traci relatywnie niewiele (w stosunku do śmierci członka rodziny).
Tak. Dla sprawców najbardziej okropnych przestępstw i recydywistów.
Jestem przeciwko karze śmierci, mimo że jak najbardziej zgadzam się z tym, że niektórzy są tak zdeprawowani, że na taką karę zasługują.
Po prostu mam znaczne wątpliwości co do poziomu rzetelności, obiektywizmu i profesjonalizmu osób zatrudnionych w policji, prokuraturze, sądach. Nie twierdzę że pracują tam same głąby i konformiści, ale każdy człowiek popełnia błędy, zwłaszcza pod presją (szefa, opinii publicznej, polityków), ma jakieś tam uprzedzenia (podświadome albo i nie), czasem im się po prostu nie chce, chcą odklepać swoje i pójść do domu, i dlatego idą po najmnieszej linii oporu.
I teraz wyobraź sobie, że jesteś po drugiej stronie, bo znalazłeś się w niewłaściwym miejscu i czasie, albo jesteś “z twarzy podobny do nikogo” i swoje alibi przesiedziałeś w kiblu jadąc pociągiem na gapę (aluzja do piosenki którą pamiętam z gimnazjum).
W dodatku za PRL-u kara śmierci była jak najbardziej stosowana w celach politycznych, żeby pozbyć się “wrogów systemu”, albo po prostu uciszyć osoby, które zostały kozłami ofiarnymi różnych przekrętów, tu przykład ojca Pawła Wawrzeckiego:
[https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Wawrzecki](https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Wawrzecki)
No po prostu nie chę, żeby żadna władza miała tak daleko idące uprawneinia, żeby mogła stosować karę śmierci.
Brak kary śmierci to jest dla mnie swego rodzaju kontrola organów władzy i ostateczna ochrona obywatela przed całą tą machiną państwa, w której jesteśmy małym trybikiem.
Inb4 ktoś powie: “jak nie robisz nic złego, to nic ci nie grozi” – lol, gratuluje optymizmu.
Każdy może stać się takim Józefem K.
KAŻDY.
Tym, którzy nie czytali, polecam tutaj “Proces” Kafki.
Nie. Mimo, że czasami faktycznie jestem w stanie przyznać, że ktoś na taką karę zasługuje, to jednak nie popieram jej wprowadzenia. Przede wszystkim po pierwsze to jest dość niebezpieczne narzędzie dla władzy, która może ją wykorzystywać przeciwko politycznym przeciwnikom. Zwłaszcza, jeżeli mówimy o państwie w którym demokracja kuleje, bądź jest wręcz totalitarne czy autorytarne. A po drugie wymiar sprawiedliwości nie jest nieomylny. Są przypadki, że po latach udowadnia się, że człowiek jednak był skazany niesłusznie. W przypadku kary śmierci dla takiego niesłusznie skazanego już nie ma żadnej nadziei, że jednak prawda wyjdzie na jaw i będzie mógł dalej żyć na wolności.
System więziennictwa potrzebuje reform, ale kara śmierci nic nie poprawi.
Nie, nie za bardzo.W sensie, tak niektórzy ludzie na to-i może gorsze-by zasługiwali, ale szczerze, myślę że przez fakt że ludzie są..no ludźmi przyniosłoby to zbyt wiele problemów.
Ja osobiście popieram, żebyśmy skupiali się bardziej na resocjalizacji-a jeszcze nawet bardziej na zapobieganiu przestępstw
Well. Słyszałem kiedyś historię o miejscu tortur, gdzie bym lekarz, który kontrolował tortury tak, żeby zadać jak największy cierpienie jednocześnie nie zabijając osoby. W takim przypadku tak, jak najbardziej. Podobnie jak ktoś oszczędzając na BHP doprowadzi do śmierci dużą ilość ludzi (Glenfel na przykład)
Jednocześnie… a co jeśli to nie będzie ta osoba? Zdarzają się błędy i co wtedy?
> “Mogę się zgodzić z tymi, którzy twierdzą, że długi pobyt w celi śmierci jest okrutną karą. Opóźnianie wymierzania kary śmierci jest za to okrutne dla Smithów i Helmicków (rodziny ofiar seryjnego mordercy), […] oraz nas wszystkich, którzy, chcą, aby sprawiedliwości stało się zadość.”
Fragment książki non-fiction – *Mindhunter*, autorstwa Johna Douglas’a, profilera FBI
Kara śmierci to tylko emocjonalny wysryw ludzi którzy nie myślą racjonalnie.
Nie
https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=L30_hfuZoQ8
Nie, bo nie jest odwracalna, a *errare humanum est*.
Tylko za niebrutalne! Takiego mordercy kara śmierci nie przestraszy, ale jak zastrzelisz jednego kierowcę za nieprawidłowe parkowania to wszyscy będą z linijką chodzić.
Zapytaj Tomasza Komendę, albo Czesława Kowalczyka.
Nie z ziobrystyczną prokuraturą, to na pewno. Natomiast ogólnie mogłaby być, jako bardzo rzadka kara za wyjątkowo brutalne przestępstwa.
A można nie za karę?
Nie, pomijając potencjał na katastrofalne błędy, kara śmierci nie jest karą.
Nie
Ogółem jestem przeciw:
1) Przy obecnym stanie naszego sądownictwa naprawdę nie ufałbym sądom w kwestii decydowania o czyimś życiu lub śmierci.
2) Ryzyko pomyłki jest naprawdę duże (każdy słyszał o Tadeuszu Komendzie – ten człowiek byłby martwy, gdyby w Polsce nadal była kara śmierci), ale często te ,,pomyłki” są całkowicie świadome i spowodowane interesem politycznym lub innym subiektywnym. Dobrym przykładem jest np. _Proces szesnastu_ w 1945 roku.
3) Kara śmierci jest zbyt łagodna – najcięższą stosowaną do dzisiaj karą śmierci jest tzw. długie wieszanie, powodujące zerwanie kręgów szyjnych i śmierć w przeciągu 20-30 sekund. Nawet przy założeniu bardziej brutalnych metod (jak np. krótkie wieszanie lub spalenie żywcem), jest to cierpienie przez tylko parę minut. Ja wolałbym, by np. zdrajca stanu lub szpieg cierpiał latami w ciemnej klatce, rozmyślając cały czas o tym, co zrobił.
3) Jak na ironię kara śmierci w USA kosztuje podatnika więcej, niż trzymanie przestępcy na dożywocie bez możliwości wyjścia za dobrym sprawowaniem. Jest to spowodowane m.in. koniecznością budowy i utrzymania oddzielnej infrastruktury (więzień) dla skazanych, utrzymywanie leków w odpowiednich warunkach i ich silne marnotrawienie (wiele z nich po prostu się przeterminowuje), a także koszty dalszych procesów w przypadku ostatecznej zmiany wyroku tuż przed egzekucją. W zależności od praw w poszczególnych stanach, do tego wszystkiego trzeba dodać koszty ,,życzeń” odnośnie ostatniego posiłku skazanych lub opłacenie odpowiedniego personelu w przypadku wykonania wyroku przez np. powieszenie. To nie średniowiecze, gdzie do kary śmierci wystarczy jakieś drzewo przy drodze i dwa metry sznurka – to bardzo złożony i kosztowny proces administracyjny.
Przy tym wszystkim jednak ja **nie wierzę** w resocjalizację dla niektórych więźniów – jeśli ktoś był gotowy dokonać okropnej zbrodni, to się nigdy nie zmieni, a na wolności stanowi tylko zagrożenie dla reszty społeczeństwa.
Kara śmierci nie, ale ciężka długa praca dająca doświadczenie i perspektywy jak najbardziej! Tylko wtedy korupcja zarządcy więzienia bo w sumie ma najtańszą siłę roboczą na rynku. Nic się nie da zrobić w tym kraju żeby działało jak trzeba więc lepiej nic nie robić…
Tak. W ogóle proponuję od razu uczyć się od najlepszych, a egzekucje nadawać w telewizji państwowej:
[https://pl.wikipedia.org/wiki/Plac_Ad-Dira](https://pl.wikipedia.org/wiki/Plac_Ad-Dira)
Kara śmierci osobno nie, ale dożywocie powinno się wiązać z możliwością wyboru przez skazanego kary śmierci zamiast więzienia
Odpowiem cytatem:
“Wielu żywych zasługuje na śmierć. I wielu ginących zasługuje na dalsze życie. Czy potrafisz im je wrócić? Więc nie szafuj tak wyrokami śmierci, albowiem nawet najmędrsi nie potrafią dojrzeć wszystkich konsekwencji.”
Kara śmierci nic nie rozwiązuje, ale za to generuje ogromne koszty. W Stanach np. koszt takiej kary często wynosi ponad 2 mln dolarów. Wynika to z wielu rozpraw, które toczą się latami. Według mnie tacy więźniowi powinni sami zarabiać na swoje posiedzenie w takich więzieniach. Na pewno istnieją takie pracę które mogą wykonywać.
Głównym minusem kary śmierci jest to, że jak człowiek już umrze, to nie żyje i ma wszystko gdzieś. Umrzeć każdy zdąży, a pocierpieć przed śmiercią to jednak większa kara.
Powiem tak jestem za karą śmierci
Ale w przypadku kiedy mamy doczynienia z szczególnie ciężkim przestępstwem popełnionym z zimną krwią i nie ma szans na resocjalizacje sprawcy ani państwo nie może mieć z niego żadnego innego pożytku a do tego są niezbite dowody na to że sprawca rzeczywiście ten czyn popełnił
Co jak co ale chyba taniej dla państwa (a co za tym idzie podatników) zorganizować humanitarną egzekucje niż x lat karmić gościa trzymanego w izolatce bo stwarza zagrożenie dla współwięźniów
A to jak często takie przypadki się zdarzają to już zupełnie inny temat
Znakomita większość osób popełniających czyny, za które grozi kara śmierci nawet przez moment nie racjonalizuje jaka czeka je za to kara. W związku z tym czy będzie to dożywocie czy kara śmierci nie zrobi kompletnie żadnej różnicy. Nie uratuje ofiar, służy jedynie odciążeniu skarbu państwa z utrzymywania takiego osobnika do śmierci.
Skoro stać nas na rozpieprzanie kasy na lewo i prawo na wszystko co możliwe, to stać nas na utrzymanie takiego typa do śmierci w klatce. To będzie dla niego większa kara niż zejście z tego świata bez bólu i w światłach fleszy.
Za nie-brutalne raczej nie
Ale np. seryjnych morderców można by publicznie uśmiercać, po co utrzymywać ich przy życiu podatkami
Nie, to głupi pomysł. Nijak to nie ogranicza przestępczości.
Kara śmierci za najbrutalniejsze przestępstwa gdzie primo jest pewne, że oskarżony popełnił przestępstwo secundo gdy jest znikoma lub brak szans na resocjalizację. W tedy miałaby dla mnie najwięcej sensu.
Dla mnie jak już to kara śmierci powinna być tylko dla polityków zajmujących nahwyższe stanowiska i to za największe zbrodnie.
Np. Nie miałbym nic przeciwko aby na śmierć skazać kogoś pokroju Putina.
drogie, nieefektywne i pomyłki nie da się cofnąć.