Zdaje się, że Polska jest wyjątkowo pewna siebie wobec Rosji, biorąc pod uwagę jak nasze państwo leży z rozłożonymi nogami i czeka na załadowanie.
Już to pare razy przerabialiśmy. Skutek: wiadomo jaki
Nie jestesmy w stanie wojny. Pocisk lecial w zasadzie lotem balistycznym (jak to ruska technika), a operatorzy obrony przeciwlotniczej widzieli po prostu lecąca kropke.
Z ich perspektywy to mogla byc awionetka, albo inny mniejszy samolot. I mamy problem. Czlowiek ktory wyda rozkaz zestrzelenia kropki, moze miec pozniej ogromne problemy jak zestrzeli samolot cywilny. Trzeba potwierdzic, co leci (trzeba poderwac samolot ktory wizualnie sprawdzi). A do tego czasu obiekt, moze nie byc w stanie byc zestrzelonym przez OPL. Z drugiej strony sledzac, zna sie -/+ miejsce w ktorym uderzy.
​
Tak czy inaczej dopoki nie jestesmy w oficjalnym stanie wojny, taka zblakna rakieta dla wojskowych oznacza zwiazane rece.
Czej, czekaj – to nie ta rakieta, która walnęła już z PÓŁ ROKU TEMU?
Macie też odpowiedź z jakiego powodu dodatkowe rosomaki dostali Ukraińcy.
Tak, pewnie. Śledzono rakietę ale potem ” poszukiwania tego obiektu przerwano ze względu na trudne warunki atmosferyczne ” i po prostu zostawili ją w lesie, no bo po co dalej szukać po poprawieniu się pogody.
Moja foliowa hipoteza:
To była nieźle przeprowadzona akcja naszych/natowskich służb wywiadowczych, mająca na celu pozyskanie pocisku do badań. Przekupiono kogo trzeba lub też specgrupa dokonała kontrolowanego odpalenia i nieuzbrojona rakieta poleciała do Polski w najszybszy możliwy sposób. Niestety, w ostatnim etapie lotu stracono ją z radaru i pocisk spadł do lasu w sposób niekontrolowany, w innym miejscu niż wskazywałaby na to obserwowana trajektoria lotu. Dlatego nie odnaleziono jej od razu.
Docelowo, pocisk trafił w nasze ręce i mimo sprawnie przeprowadzonej operacji pozyskania rakiety nadal można wstawiać zasłonę dymną o ‘nieudolności służb’
To mój headcanon
Przypominam że w komendzie głównej policji, a dokładniej w gabinecie jej wodza też “rozbiła” się rakieta – i na tym się sprawa skończyła. Więc kto by się tam przejmował jakąś rakietą w lesie!
Jak ktoś chce nagranie jak leci niech wpisze na YT “Tajemniczy obiekt pod Bydgoszczą”
8 comments
Zdaje się, że Polska jest wyjątkowo pewna siebie wobec Rosji, biorąc pod uwagę jak nasze państwo leży z rozłożonymi nogami i czeka na załadowanie.
Już to pare razy przerabialiśmy. Skutek: wiadomo jaki
Nie jestesmy w stanie wojny. Pocisk lecial w zasadzie lotem balistycznym (jak to ruska technika), a operatorzy obrony przeciwlotniczej widzieli po prostu lecąca kropke.
Z ich perspektywy to mogla byc awionetka, albo inny mniejszy samolot. I mamy problem. Czlowiek ktory wyda rozkaz zestrzelenia kropki, moze miec pozniej ogromne problemy jak zestrzeli samolot cywilny. Trzeba potwierdzic, co leci (trzeba poderwac samolot ktory wizualnie sprawdzi). A do tego czasu obiekt, moze nie byc w stanie byc zestrzelonym przez OPL. Z drugiej strony sledzac, zna sie -/+ miejsce w ktorym uderzy.
​
Tak czy inaczej dopoki nie jestesmy w oficjalnym stanie wojny, taka zblakna rakieta dla wojskowych oznacza zwiazane rece.
Czej, czekaj – to nie ta rakieta, która walnęła już z PÓŁ ROKU TEMU?
Macie też odpowiedź z jakiego powodu dodatkowe rosomaki dostali Ukraińcy.
Tak, pewnie. Śledzono rakietę ale potem ” poszukiwania tego obiektu przerwano ze względu na trudne warunki atmosferyczne ” i po prostu zostawili ją w lesie, no bo po co dalej szukać po poprawieniu się pogody.
Moja foliowa hipoteza:
To była nieźle przeprowadzona akcja naszych/natowskich służb wywiadowczych, mająca na celu pozyskanie pocisku do badań. Przekupiono kogo trzeba lub też specgrupa dokonała kontrolowanego odpalenia i nieuzbrojona rakieta poleciała do Polski w najszybszy możliwy sposób. Niestety, w ostatnim etapie lotu stracono ją z radaru i pocisk spadł do lasu w sposób niekontrolowany, w innym miejscu niż wskazywałaby na to obserwowana trajektoria lotu. Dlatego nie odnaleziono jej od razu.
Docelowo, pocisk trafił w nasze ręce i mimo sprawnie przeprowadzonej operacji pozyskania rakiety nadal można wstawiać zasłonę dymną o ‘nieudolności służb’
To mój headcanon
Przypominam że w komendzie głównej policji, a dokładniej w gabinecie jej wodza też “rozbiła” się rakieta – i na tym się sprawa skończyła. Więc kto by się tam przejmował jakąś rakietą w lesie!
Jak ktoś chce nagranie jak leci niech wpisze na YT “Tajemniczy obiekt pod Bydgoszczą”