Prolife

7 comments
  1. Jeżeli organizacje prolife są za “życiem” to wskutek tego powinni również promować weganizm, chyba że życie życiu nie równe… Nie wiem czy to robią, a nie chcę googlować, bo wyskoczy mi ten “Płodek”, a zaraz będę śniadanko jeść. Najbardziej boli to, że za szczytnym hasłem “za życiem” kryje się banda hipokrytów i nazioli…

  2. Nie widzę linii porównania między
    rzeczywistym Ordo Iuris traktującym “rodzenie” martwych płodów i rodzenie noworodków umierających w 168 godzin lub krócej jako *”ratowaniem niewinnych dzieciątek”* (kosztem zdrowia psychicznego ciężarnych kobiet),
    a fikcyjnym Ordo Idololatriae traktującym każde wyrwanie Prometeuszowi wątroby jako uratowanie Prometeusza.

    Jako tako zrozumiałbym traktowanie przez Ordo Catholicorum wyrwanie wątroby jako *”cud narodzin”*, ale nadal takie porównanie byłoby… cienkie.

    Może gdyby Ordo Papae świętowałoby każdorazowe pożarcie wątroby jako transplantację wątroby do potrzebującego ptaka? Ale nie, z tym też coś jest nie tak.

Leave a Reply