Wrzucam link, bo zawsze tu są ciekawe dyskusje na te tematy
> ideologia patriarchatu
To jest taki lewicowy odpowiednik ideologii lgbt? W życiu się nie spotkałem żeby ktoś traktował jedno lub drugie jako swoją ideologię
> Odpowiedzialny za ten stan rzeczy jest tak naprawdę neoliberalny rynek, który skutecznie hamuje społeczną mobilność i skazuje ludzi na głodowe płace
neoliberalizm to kolejny buzzword, jeśli kobiety “są bardziej mobilne społecznie. Aktywnie dążą do tego, żeby się wyrwać ze swojego środowiska, uzyskać lepsze wykształcenie, być w większym mieście, gdzie jest więcej możliwości” to jakkolwiek się gospodarki nie urządzi, dysproproporcja zostanie. No chyba, że ktoś na siłę by te mobilne społecznie kobiety hamował co jest bez sensu.
Stwierdzam bekę bo neoliberalizm
Dobry artykuł – ale wniosek trochę smutny. W kategoriach ekonomicznych przyszło nowe i kobiety szybko zrównują(a niedługo przewyższą) swoją pozycję zawodową z mężczyznami, ale w sferze związków wciąż króluje stare gdzie jest oczekiwanie że mężczyzna będzie jednak trochę albo sporo wyżej, a to staje się po prostu fizycznie niemożliwe. I tym sposobem każdy chce tego czego dostać nie może.
A to czasem nie kobiety odrzucają wszystkich partnerów zarabiających mniej i gorzej wykształconych?
Jakie szanse przy takich kryteriach ma 25 latek po studiach w starciu z ustawionym życiowo 30 latkiem? 0? To skąd zdziwienie?
Ilu takich pożądanych 30 latków jest? Nie starcza dla wszystkich bo mężczyźni takich oczekiwań nie mają?
Gdzie tu wina mężczyzn w ogóle?
Te wdowy jeszcze mogą iść wszystkim na rękę i poumierać /s
Kryzys mieszkaniowy zażegnany.
Czy w dzisiejszych czasach mężczyzna jako partner jest dziś kobiecie do czegokolwiek potrzebny?
Pieniądze kobieta zarobi swoje, samochód poprowadzi, jeśli nie to wezwie taksówkę. Naprawę zlewu albo elektryczności kobieta zleci fachowcom, o bezpieczeństwo kobiety zadbają służby policyjne. Towarzystwo też zawsze się znajdzie, również w sensie intymnym.
Stały związek z mężczyzną nie ma dla współczesnej kobiety żadnych cech dodatnich.
Jak zawsze patriarchat, mężczyzn trzeba edukować, trzeba ich zmieniać, trzeba ich leczyć z frustracji – ale jak kobiety wolą klasyczno/patriarchalny model, to nagle “to może być dobry układ”, “świadomy wybór modelu”, “ludzie mają różne potrzeby”, czyli jest spoko. Tzn. jest spoko, jeśli “mężczyzna naprawdę zapewnia żonie i dzieciom życie na przyzwoitym poziomie”.
Ale żeby było śmieszniej, kilka akapitów dalej już mamy:
> jako społeczeństwo mamy wobec młodych mężczyzn bardzo niekompatybilne oczekiwania. Z jednej strony bardzo silne jest oczekiwanie, że będą twardzi, będą odnosili sukcesy, będą mieli kasę, będą wygrywać. Jednocześnie bardzo silna jest presja, szczególnie ze strony młodych kobiet, że będą partnerami, będą bardziej otwarci, będą mieli lepszy kontakt ze swoimi emocjami, będą bardziej dojrzałymi ludźmi.
Ech.
Nie można nie dostrzec faktu, że artykuł oferuje liczne usprawiedliwienia i wyjaśnienia dla kobiet, które wciąż zachowują różne patriarchalne oczekiwania wobec swoich partnerów.
Trzeba w takiej sytuacji zapytać wprost, jaką motywację do zmiany postawy ma przeciętny mężczyzna słyszący o tym, że nie dość, że składa się mu na barki nowe oczekiwania związane z “równościowymi związkami” (jakkolwiek sprawiedliwe by one były), to jeszcze na dodatek ma, z braku wyboru akceptując fakt, że w młodszym wieku rówieśniczki raczej pominą go jako partnera ze względu między innymi na brak zasobów, według jeszcze bardziej napędzonych przez awans społeczny kobiet, patriarchalnych wymagań wobec mężczyzn gonić za efemerycznym i dostępnym dla nie tak znowu wielu własnym awansem społecznym i materialnym.
Coraz więcej młodych mężczyzn, nawet tych, którzy na całkowitych odludziach nie zostali, zaczyna dotkliwie zdawać sobie sprawę z tego, że zwyczajnie w tym wyścigu nie wygrają, w szczególności biorąc pod uwagę działającą obecnie na korzyść kobiet znaczną dysproporcję płci wśród osób niebędących w związku. Frustracja, dezorientacja, a coraz częściej całkowita rezygnacja i wycofanie ze społeczeństwa w takim kontekście nie są niczym zaskakującym.
Na dodatek, co do końcówki artykułu – wszystkie te ckliwe, wzniosłe historie o mężczyznach budujących siebie od nowa i oferujących sobie i światu inny model życia zderzają się nieuchronnie z brutalną rzeczywistością, w której w społeczeństwie biorą udział nie jedynie ci, którzy aspirują do “emancypacji”, ale i zarówno mężczyźni nie mający żadnego problemu z wypełnianiem konserwatywnych ról i nie pragnący żadnych zmian, jak i kobiety, z których część pomimo teoretycznego wyemancypowania, kiedy przyjdzie do wyboru pomiędzy nierównościowym partnerem posiadającym pożądane cechy takie jak stabilność materialna, a bardziej równościowym posiadającym ich mniej lub wcale, wybiorą według chłodnej i opisanej częściowo w artykule kalkulacji tego pierwszego.
Czemu to brzmi jak ‘men dying, women most affected?’
Autor co akapit twierdzi co innego żeby zirytować jak najwięcej osób i generować jak największy engagement. Po co to tu, na co….
Temat – problemy mężczyzn
> ROZMOWA
> Dominika
> Elżbieta
> Słowo “patriarchat” we wstępie
Czy jest po co to czytać?
Kobiety przestały być potrzebne mężczyznom.
Mężczyźni przestali być potrzebni kobietom.
Trwałych związków będzie co raz mniej i nie bardzo widać powód dla którego miałoby się to zmienić
No i zajebiście, patriarchat bad, niech się nami kobiety zajmują, utrzymują, myślą za nas, podejmują decyzje, wspierają, a my będziemy po prostu piękni i będziemy je zapładniać i ew. z czasem się znajdzie jakąś prackę na półetatu.
14 comments
Wrzucam link, bo zawsze tu są ciekawe dyskusje na te tematy
> ideologia patriarchatu
To jest taki lewicowy odpowiednik ideologii lgbt? W życiu się nie spotkałem żeby ktoś traktował jedno lub drugie jako swoją ideologię
> Odpowiedzialny za ten stan rzeczy jest tak naprawdę neoliberalny rynek, który skutecznie hamuje społeczną mobilność i skazuje ludzi na głodowe płace
neoliberalizm to kolejny buzzword, jeśli kobiety “są bardziej mobilne społecznie. Aktywnie dążą do tego, żeby się wyrwać ze swojego środowiska, uzyskać lepsze wykształcenie, być w większym mieście, gdzie jest więcej możliwości” to jakkolwiek się gospodarki nie urządzi, dysproproporcja zostanie. No chyba, że ktoś na siłę by te mobilne społecznie kobiety hamował co jest bez sensu.
Stwierdzam bekę bo neoliberalizm
Dobry artykuł – ale wniosek trochę smutny. W kategoriach ekonomicznych przyszło nowe i kobiety szybko zrównują(a niedługo przewyższą) swoją pozycję zawodową z mężczyznami, ale w sferze związków wciąż króluje stare gdzie jest oczekiwanie że mężczyzna będzie jednak trochę albo sporo wyżej, a to staje się po prostu fizycznie niemożliwe. I tym sposobem każdy chce tego czego dostać nie może.
A to czasem nie kobiety odrzucają wszystkich partnerów zarabiających mniej i gorzej wykształconych?
Jakie szanse przy takich kryteriach ma 25 latek po studiach w starciu z ustawionym życiowo 30 latkiem? 0? To skąd zdziwienie?
Ilu takich pożądanych 30 latków jest? Nie starcza dla wszystkich bo mężczyźni takich oczekiwań nie mają?
Gdzie tu wina mężczyzn w ogóle?
Te wdowy jeszcze mogą iść wszystkim na rękę i poumierać /s
Kryzys mieszkaniowy zażegnany.
Czy w dzisiejszych czasach mężczyzna jako partner jest dziś kobiecie do czegokolwiek potrzebny?
Pieniądze kobieta zarobi swoje, samochód poprowadzi, jeśli nie to wezwie taksówkę. Naprawę zlewu albo elektryczności kobieta zleci fachowcom, o bezpieczeństwo kobiety zadbają służby policyjne. Towarzystwo też zawsze się znajdzie, również w sensie intymnym.
Stały związek z mężczyzną nie ma dla współczesnej kobiety żadnych cech dodatnich.
Jak zawsze patriarchat, mężczyzn trzeba edukować, trzeba ich zmieniać, trzeba ich leczyć z frustracji – ale jak kobiety wolą klasyczno/patriarchalny model, to nagle “to może być dobry układ”, “świadomy wybór modelu”, “ludzie mają różne potrzeby”, czyli jest spoko. Tzn. jest spoko, jeśli “mężczyzna naprawdę zapewnia żonie i dzieciom życie na przyzwoitym poziomie”.
Ale żeby było śmieszniej, kilka akapitów dalej już mamy:
> jako społeczeństwo mamy wobec młodych mężczyzn bardzo niekompatybilne oczekiwania. Z jednej strony bardzo silne jest oczekiwanie, że będą twardzi, będą odnosili sukcesy, będą mieli kasę, będą wygrywać. Jednocześnie bardzo silna jest presja, szczególnie ze strony młodych kobiet, że będą partnerami, będą bardziej otwarci, będą mieli lepszy kontakt ze swoimi emocjami, będą bardziej dojrzałymi ludźmi.
Ech.
Nie można nie dostrzec faktu, że artykuł oferuje liczne usprawiedliwienia i wyjaśnienia dla kobiet, które wciąż zachowują różne patriarchalne oczekiwania wobec swoich partnerów.
Trzeba w takiej sytuacji zapytać wprost, jaką motywację do zmiany postawy ma przeciętny mężczyzna słyszący o tym, że nie dość, że składa się mu na barki nowe oczekiwania związane z “równościowymi związkami” (jakkolwiek sprawiedliwe by one były), to jeszcze na dodatek ma, z braku wyboru akceptując fakt, że w młodszym wieku rówieśniczki raczej pominą go jako partnera ze względu między innymi na brak zasobów, według jeszcze bardziej napędzonych przez awans społeczny kobiet, patriarchalnych wymagań wobec mężczyzn gonić za efemerycznym i dostępnym dla nie tak znowu wielu własnym awansem społecznym i materialnym.
Coraz więcej młodych mężczyzn, nawet tych, którzy na całkowitych odludziach nie zostali, zaczyna dotkliwie zdawać sobie sprawę z tego, że zwyczajnie w tym wyścigu nie wygrają, w szczególności biorąc pod uwagę działającą obecnie na korzyść kobiet znaczną dysproporcję płci wśród osób niebędących w związku. Frustracja, dezorientacja, a coraz częściej całkowita rezygnacja i wycofanie ze społeczeństwa w takim kontekście nie są niczym zaskakującym.
Na dodatek, co do końcówki artykułu – wszystkie te ckliwe, wzniosłe historie o mężczyznach budujących siebie od nowa i oferujących sobie i światu inny model życia zderzają się nieuchronnie z brutalną rzeczywistością, w której w społeczeństwie biorą udział nie jedynie ci, którzy aspirują do “emancypacji”, ale i zarówno mężczyźni nie mający żadnego problemu z wypełnianiem konserwatywnych ról i nie pragnący żadnych zmian, jak i kobiety, z których część pomimo teoretycznego wyemancypowania, kiedy przyjdzie do wyboru pomiędzy nierównościowym partnerem posiadającym pożądane cechy takie jak stabilność materialna, a bardziej równościowym posiadającym ich mniej lub wcale, wybiorą według chłodnej i opisanej częściowo w artykule kalkulacji tego pierwszego.
Czemu to brzmi jak ‘men dying, women most affected?’
Autor co akapit twierdzi co innego żeby zirytować jak najwięcej osób i generować jak największy engagement. Po co to tu, na co….
Temat – problemy mężczyzn
> ROZMOWA
> Dominika
> Elżbieta
> Słowo “patriarchat” we wstępie
Czy jest po co to czytać?
Kobiety przestały być potrzebne mężczyznom.
Mężczyźni przestali być potrzebni kobietom.
Trwałych związków będzie co raz mniej i nie bardzo widać powód dla którego miałoby się to zmienić
No i zajebiście, patriarchat bad, niech się nami kobiety zajmują, utrzymują, myślą za nas, podejmują decyzje, wspierają, a my będziemy po prostu piękni i będziemy je zapładniać i ew. z czasem się znajdzie jakąś prackę na półetatu.