Jakim cudem to jest w ogóle legalne? XD wygląda trochę jak z jakiejś dystopii. Co sądzicie o “lokalizowaniu” swoich dzieci? XD https://bezpiecznarodzina.play.pl/start

23 comments
  1. wszystko kwestia zaufania, ja udostepniam swoje polozenie partnerce, dzieciom i mojemu tacie a oni mi. nikt nie siedzi ciagle w apce i patrzy gdzie kto jest – kwestis zdrowego rozsadku i jak sie z tym czujesz.

  2. Wydaje mi się, że dla “średnich” dzieci (dość dużych, by miały swoje telefony) jest to rozsądne rozwiązanie dla rodziców. A dla starszych nastolatków… to zależy, czy rodzicie potrafiliby się powstrzymać od nadmiernej wścibskości i nadopiekuńczości. Osobiście chyba zostawiłbym włączone to śledzenie tak na zaś, gdyby coś się stało, ale normalnie do niego nie zaglądał. Ale łatwo pisać, a pewnie trudniej byłoby się oprzeć, żeby jednak nie sprawdzać.

  3. Może nie jesteś targetem. Są pary, które co 2 godziny do siebie dzwonią albo mają wspólne konta na fb, może to dla nich.

  4. Lista osób, które wydaje mi się będą się cieszyć z takiej usługi:

    – kobieta, która właśnie wydostała się z przemocy domowej i boi się, że jej dziecku stanie się krzywda

    – rodzina osoby chorej na demencję, która ma problemy z orientacją i potrafi się zgubić

    – rodzice dziecka, które udaje niewiniątko, a po lekcjach pali blanty w parku

    – znajomi i bliscy kobiet, którzy chcą być pewni, że bezpiecznie wrócą do domu

    I tak dalej, i tak dalej. Ale nie, jak Linuxowiec, bo hurr durr prywatność. Nie chcesz, nie korzystaj. Inni znajdą dla takiej usługi użytek.

  5. Konto Google ma tą samą funkcjonalność. Mogę zerknąć czy żona nadal w korku bez oczekiwania że będzie mi odpisywać w trakcie jazdy.

  6. Moje dzieciaki potrafią zjeździć na quadach czy rowerach kilkadziesiąt kilometrów dziennie, bez geo to jak szukanie igły w stogu siana.

  7. Ja z rodzicami i siostrą dzielę lokalizację i nie mam nic przeciwko. Rozumiem, że dla niektórych to kwestia prywatności, ale moi rodzice nie sprawdzają obsesyjnie gdzie jestem, bo wiedzą że kręcę się po mieście w związku ze szkołą i znajomymi.

    Dla mnie ma to sporo plusów, bo dzięki temu będę wiedzieć jeśli zgubiłam gdzieś telefon, mogę sprawdzać kiedy mniej więcej starzy wrócą do domu, jeśli zajdzie taka potrzeba, albo po prostu gdzie są. Nie sprawdzamy swojej lokalizacji non stop, tylko wtedy, kiedy tego potrzebujemy, a oszczędza to konieczności dzwonienia, pytania i domyślania się. Ale rozumiem, że niektórzy tego nie chcą dla siebie.

  8. To chyba jedno z większych wyzwań dla rodziców: jak zapewnić dziecku bezpieczeństwo bez zbytniego ograniczenia wolności.
    Moje dziecko ma dopiero 2 lata (prawie 3) a ja już się boję tego co będzie za 5, 10 lat.

  9. “Jak wywołać wyuczoną bezradność”. Dodatkowo pomijając zagrożenia związane z ciągłym dostępem do tych danych przez usługodawców którzy nigdy nie mają wycieków i nadużyć jest też potencjał do żerowania na strachu klientów by nakłonić ich do wykupienia dodatkowych subskrypcji.

    Przy obecnym rozwoju AI (modeli językowych) przewiduję użycie ich w systemach monitorowania/opieki do “przewidywania wykroczeń” na podstawie metadanych zbieranych z urządzenia, łącznie z czujnikami. Kiedyś straszyli dzieci wszechwiedzącym Bogiem sędzią i piekłem, teraz już w to nie uwierzą więc zostaje im pokazać że jest w tym ziarno prawdy.

  10. Z jednej strony rodzice są nadopiekuńczy, z drugiej – dzieci mają coraz głupsze pomysły.

  11. No właśnie nie widzę powodu, żeby takie coś miało **nie być** legalne. Jeśli osoba lokalizowana wyraża na to zgodę, to wszak “chcącemu nie dzieje się krzywda” – w przypadku dzieci oczywiście nie ma za bardzo mowy o wyrażeniu zgody, bo decydują rodzice.

    Niemniej jednak zgadzam się, że jest to dosyć dystopijne i takie normalizowanie śledzenia swoich bliskich, a już szczególnie dzieci, pod dosyć wątpliwym pretekstem bezpieczeństwa przyprawia mnie trochę o dreszcze. Jeszcze podkreślanie tego, że zadowoleni klienci dokonują ponad 2 mln lokalizacji dziennie, jakby było się czym chwalić. Żyjemy w najbezpieczniejszych czasach w historii, a ludziom nadal mało i posuwają się ciągle dalej i dalej, aż do granic absurdu. Mam wrażenie, że to już zaszło za daleko i, zgodnie z prawem malejącej użyteczności końcowej, dalsza poprawa bezpieczeństwa będzie już co najwyżej iluzoryczna i służąca tylko do uspokojenia paranoicznego strachu podsycanego zresztą przez media. A konsekwencje takich działań mogą nas jako społeczeństwo kolektywnie ugryźć w dupsko.

    Zresztą, podkreśliłem wyżej “szczególnie dzieci”, choć jest to trochę nieintuicyjne. W końcu akurat rodzice o własne dzieci to mają prawo się martwić, nawet trochę bardziej niż by to nakazywał rozsądek, no nie? Niby tak, ale dla mnie to trochę takie przyzwyczajanie nowego pokolenia, że w każdym momencie ktoś może sprawdzić gdzie jesteś i że tak naprawdę nie ma się prywatności. Tym gorzej, jeśli dziecko jest już w wieku nastoletnim i ma rodziców ze skłonnościami do bycia nadmiernie kontrolującymi. To może mieć nieciekawe konsekwencje społeczne, jak dorośnie (a już powoli dorasta) pokolenie, które nigdy nie znało świata bez takich wynalazków. No cóż, pozostaje mi się cieszyć z tego, że ja jako człowiek urodzony w roku 1995 nigdy na takiej “elektronicznej smyczy” nie byłem, jak również z tego, że i swoich własnych dzieci mieć nie będę, więc nie będę musiał się martwić

  12. Jakbym spędziła 9 miesięcy nosząc tego bachora, dbała z 10 lat o niego to lepiej żeby mi się nie zgubił 🤣

  13. Raczej po to że jak ktoś z rodziny długo nie wraca i sie niepokoisz to zawsze masz jak sprawdzić gdzie jest.

    A ludzie przed 18 rokiem zycia to w sumie raczej wiadomo.

  14. Mam to włączone w rodzinie, użyteczne z dziećmi (8 i 11 lat), albo jak się obalę na rowerze to będzie wiadomo gdzie mnie szukać.

Leave a Reply