Ból uszkodzonej stopy to pikuś w porównaniu z kontaktem z plebsem na SORze

18 comments
  1. Nie rozumiem tytułu. Narzekanie na publiczną służbę zdrowia to hobby większości Polaków, dlaczego tutaj akurat dość typowy przytyk miałby dotyczyć “kontaktu z plebsem” a nie standardowego “na NFZ to za dwa lata najszybciej” dostosowanego do sytuacji?

  2. Typ jest oderwany od rzeczywistości. W żadnej placówce medycznej na świecie nie dostałby leków przeciwbólowych zanim pacjenta nie obejrzy lekarz.

    Medicover w tym szpitalu ma w ogóle jakiś ichni odpowiednik SORu, urazówkę czy tam inną izbę przyjęć? Strzelam, że facet po prostu wyklikał w aplikacji sobie zwykłą wizytę u pierwszego wolnego lekarza, która jest za 3 godziny, przyjechał od razu i teraz stęka, że nie dostaje opieki, której w ogóle ten szpital nie świadczy. Będzie śmiesznie jak po tych trzech godzinach i tak go odeślą do zwykłego NFZetowego szpitala, bo oni robią tylko planowe zabiegi, a z ulicy to jedynie konsultacje, a nie wypadki, urazy itp.

    Jakby pojechał na normalny SOR to by miał pewnie z miejsca ocenę stanu i triaż. Może czekać 5 minut, a może i 10 godzin, zależy od kilku czynników. Jeśli pacjent faktycznie zwija się z bólu to śmiem twierdzić, że to będzie bliżej tej pierwszej skrajności niż tej drugiej.

  3. Ostatnio na SORze przez 4 godziny nie zostałem nawet zarejestrowany, nie mówiąc w ogóle o przyjęciu, więc myślę że może raczej o to chodzić. Ale kurwa jak typ szpanuje, niby narzeka, ale mimochodem – jazda konna, platynowa karta, Wilanów, humblebrag po całości.

  4. Byłem ostatnio na izbie przyjęć do okulisty, jebłem się i miałem od jakiegoś czasu mroczki przed oczami. Najpierw miła pani spytała się co i jak i kazała czekać, no, 7-8godzin czekałem. A potem dowiedziałem się że tą są męty, czy coś takiego, a po za tym to nic u mnie nie widzi i niech pan sobie kupi krople z jodkiem potasu.
    Aa, no i na karcie miałem zapisaną nazwę leku, w aptece okazało się że to tabletki, więc tak, miałem w zaleceniach od lekarza bym dawał po jednej kropli “tabletek” do oczu.
    Może ja nie mam jeszcze żadnej platynowej karty ale teraz po miesiącu brania kropli, sam pójdę do okulisty prywatnie bo nie mam ochoty czekać 6 miesięcy (a nawet dłużej) na taką wyjebkę w pacjenta.

  5. Dokładnie tak wyglądają SORy również w miejscach gdzie prywatna służba zdrowia jest częścią pełnej opieki zdrowotnej. Generalnie prawie wszędzie SORy są tak zaprojektowane i obsadzone personelem, że się czeka. W USA prywatne szpitale przepychały szybciej swoich chojnych darczyńców, to aż gazety o tym pisały. Czyli albo jesteś prawdziwym VIPem, albo czekasz, bo inaczej placówkom udzielającym pomocy to się nie opłaca. Oczywiście w niektórych krajach czeka się krócej i organizacja bywa lepsza.

    A w Polsce jeszcze dodatkowo prywatna służba zdrowia nie oferuje pełnej opieki zdrowotnej, a to co oferuje jest bardzo zróżnicowane zależnie od miejsca i czasu gdy nagła pomoc jest potrzebna.

  6. Chlop zrobil błąd, często na sorze udaje się wejść bardzo szybko. Trzeba bylo obadać jak długo zejdzie i dopiero ewentualnie do prywatnej na wizytę.

    Ja z osmiu wizyt na sorze może mialem dwie kiedy musiałem dłużej czekać

  7. Bo ludzie myślą, że ból jest wystarczającym powodem, żeby personel wszystko rzucił i biegł do nich. A prawda jest taka, że skręcenie kostki czy nawet zmiażdżenie stopy, nie jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia, natomiast ostre zespoły wieńcowe i udary tak – i takich pacjentów przyjmuje się w pierwszej kolejności.
    W większych sorach przewija się dziennie około 200 pacjentów, przy takiej ilości ludzi nie ma opcji, żeby wszystkich przyjmować od ręki.

  8. Przecież szpital Medicover nie obsługuje w ogóle wypadków,.nie ma soru ani niczego podobnego, są tylko planowe wizyty u lekarzy i planowe zabiegi…

  9. możemy wytykać odczepienie bogatych i sławnych od rzeczywistości szarych obywateli tego kraju, ale zapewne dużo z nas ma historię na temat działalności państwowej służby zdrowia. Sam się do tego wliczam, wspominając jak ordynator oddziału powiatowego szpitala wygarnął moim rodzicom “dlaczego tak długo zwlekaliście”, już zapominając, że półtora dnia wcześniej przyjmował mnie na nocnym dyżurze, stwierdził, że “mam chorobę wrzodową, to na chorobę wrzodową mam się leczyć” nie patrząc nawet w wyniki badań (podczas kiedy ja już wtedy zwijałem się z bólu).

    Hint: nie była to choroba wrzodowa, był to rozerwany woreczek żółciowy i rozwijające się zapalenie otrzewnej.

  10. Osobiście doświadczenia z SORem nie miałem ale słyszałem jak to wygląda i jakoś bardzo to nie odbiega od poziomu tej prywatnej przychodni. Czekanie 3 godziny w nocy z bólem pod paznokciem tylko po to żeby usłyszeć “to pani se wymoczy w wodzie z sodą oczyszczoną” Efekt – wizyta dwa dni później u “normalnego” lekarza który rzucał mięsem na kolegów po fachu z SOR i skończyło sie na zrywaniu paznokcia.

  11. Może to Medicover. Jak jeszcze mieszkałem w PL to z Luxmedem takich bek nie miałem.

    A z SORem to ma rację koleś.

  12. Jeśli możesz czekać 6h na sorze, to znaczy że nie jesteś aż tak umierający. A roztrzaskana stopa to bolesna, ale niezagrażająca życiu przypadłość.

    Nikt nie da leków przeciwbólowych przed postawieniem diagnozy, bo to ważny objaw. Jak pacjenta nie boli, to można go przypadkiem wysłać do domu.

  13. Na SORze byłam trzy razy. Raz lekarz mnie odesłał ze skierowaniem do szpitala bo zasłabłam a był weekend i nie byli mi w stanie zrobić badań na miejscu. Czekałam 8 godzin i nie zobaczyłam nawet lekarza. Poszłam do domu i wróciłam do prywatnej placówki w tygodniu. Drugi raz pies ugryzł mnie w twarz. Pani na recepcji była bardzo miła i dała mi jakąś gazę do przemycia twarzy bo inaczej bym siedziała z brudną zakrawioną twarzą. Czekałam co najmniej 3 godziny i wiedząc że będę czekać jeszcze dłużej pojechałam do luxmedu czy tam medicoveru, gdzie zajęli się mną odrazu. Trzeci raz byłam z moim partnerem. Po kilku godzinach wysłali go na RTG, ale co się działo przed salą to koszmar. Pielęgniarze czekali z pacjentami na wózkach i na łóżkach. Te osoby wyglądały bardzo źle, jakby zaraz miały zejść a na ławeczkach siedzieli sobie dziadkowie i babcie i DOSŁOWNIE przepychali się i szarpali jak ktoś tylko wyszedł z sali żeby wejść przed te biedne osoby bo ON/ONA CZEKAJĄ TU OD RANA. Praktycznie wchodzili na osoby, które wychodziły z sali, albo raczej wyjeżdżały na wózkach. Cały czas głośno narzekali, że tyle czekają i że im się należy. Ja i kilkoro innych młodych ludzi patrzyliśmy na to wszystko z przerażeniem. Jednej staruszce na wózku z rany na nodze zaczęła się sączyć ropa. Prosto na podłogę gdzie my wszyscy staliśmy i czekalismy na RTG. Pielęgniarki spojrzały, powiedziały, że sprzątaczki zaczynają za godzinę i przykryły kałużę papierowym ręcznikiem, żeby ktoś się nie poślizgnął. Straszny chaos, lekarzy jest tak mało, że nie ma nikogo pracującego faktycznie na SORze, są tylko lekarze ściągani z oddziałów. Personel sam też często nie ogarnia się w tym chaosie, co absolutnie rozumiem, ale w obecnej sytuacji nie można liczyć na pomoc szpitala publicznego, jeśli nie jest się widocznie umierającym, co jest po prostu oburzające. Jakby kogoś to ciekawiło to wszystko MSWiA w Warszawie.

Leave a Reply