odmawiam uczestnictwa w napuszczaniu na siebie ludzi ze względu na kryterium płciowe, rasowe, religijne
_no war but the class war_
Mogą? Oh, łaskawco…
Źli biali heteroseksualni mężczyźni pokazani palcem, narracja z ameryczki skopiowana, można odpocząć.
A rozwiązywanie problemów to nie takie fajne, bo wymaga zrobienia czegoś więcej niż ideologicznej paszy. Czy nazwiemy to patriarchatem, systemem czy innym wyzyskiem nie zmieni to faktu, że problem jest i będzie. Seksizm jest skierowany do kobiet jak i do mężczyzn. To nie jest przepychanka kto ma gorzej i jest bardziej uciśniony.
Może zacznijmy od bycia dobrymi ludźmi, jak tych u sterów władzy i mediów interesuje tylko żerowanie na podziałach.
bell hooks to w histori feminizmu taki totemik, który się wyciąga zawsze, gdy ktoś czyni mu zarzut, że skupia się wyłącznie na problemach kobiet i to raczej z klas wyższych. Wszystko to ponieważ dokonała przełomowego odkrycia, że problemy białych kobiet z bogatych dzielnic Nowego Jorku są inne niż problemy czarnych kobiet z biednych wiosek Luizjany. A także zauważyła, że być może jakieś problemy miewają też mężczyźni oraz że może się nawet zdarzyć coś tak niewyobrażalnego, iż taki chłopak z nizin może mieć ewentualnie większe niż CEO płci żeńskiej w wielkim korpo!
Jak kogoś interesują tak przenikliwe analizy i takie szoki poznawcze, ewentualnie jeśli interesuje kogoś obrona feminizmu przed nim samym, to rzeczywiście pisma bell hooks polecam. Jest to niewątpliwie postać warta szacunku, bo parę ciekawych myśli miała, a jej empatia wobec mężczyzn przynajmniej wydawała się w miarę autentyczna. Z kolei truizmy, które waliła, waliła w miejscach,w których ich walenie wymagało pewnej intelektualnej odwagi, więc to też jest na plus.
Jeśli jednak chodzi o problemy mężczyzn czy prawa mężczyzn w Polsce, to fakt, iż KP od roku odpowiada na, najwidoczniej pojawiające się w kręgach progresywnych zainteresowanie tą tematyką, kolejnymi egzegezami jednej książki bell hooks wygląda dość żałośnie.
Jeśli z czymś walczysz to, to wzmacniasz.
Trochę mi tu brakuje zauważenia że wykształciła się już klasa kobiet bardzo popierających patriarchat i promujących toksyczną męskość. To są kobiety które fundują sobie życiową jazdę na gapę na plecach zamożniejszych męskich partnerów i jednocześnie bardzo mocno promują taki styl życia w mediach społecznościowych – taki bs szkodzi tak kobietom jak i mężczyznom bo kobiety sprowadza do roli towaru który jest tym cenniejszy im lepiej wygląda, a mężczyzna to bankomat(dobrze żeby jeszcze był napakowany). Pamiętam jedną taką blogerkę która określała swojego partnera mianem “dawcy samochodu” 🙂
W KryPo piszą, że koty to weganie i podobne szurie, szkoda zwracać na nich uwagę.
7 comments
odmawiam uczestnictwa w napuszczaniu na siebie ludzi ze względu na kryterium płciowe, rasowe, religijne
_no war but the class war_
Mogą? Oh, łaskawco…
Źli biali heteroseksualni mężczyźni pokazani palcem, narracja z ameryczki skopiowana, można odpocząć.
A rozwiązywanie problemów to nie takie fajne, bo wymaga zrobienia czegoś więcej niż ideologicznej paszy. Czy nazwiemy to patriarchatem, systemem czy innym wyzyskiem nie zmieni to faktu, że problem jest i będzie. Seksizm jest skierowany do kobiet jak i do mężczyzn. To nie jest przepychanka kto ma gorzej i jest bardziej uciśniony.
Może zacznijmy od bycia dobrymi ludźmi, jak tych u sterów władzy i mediów interesuje tylko żerowanie na podziałach.
bell hooks to w histori feminizmu taki totemik, który się wyciąga zawsze, gdy ktoś czyni mu zarzut, że skupia się wyłącznie na problemach kobiet i to raczej z klas wyższych. Wszystko to ponieważ dokonała przełomowego odkrycia, że problemy białych kobiet z bogatych dzielnic Nowego Jorku są inne niż problemy czarnych kobiet z biednych wiosek Luizjany. A także zauważyła, że być może jakieś problemy miewają też mężczyźni oraz że może się nawet zdarzyć coś tak niewyobrażalnego, iż taki chłopak z nizin może mieć ewentualnie większe niż CEO płci żeńskiej w wielkim korpo!
Jak kogoś interesują tak przenikliwe analizy i takie szoki poznawcze, ewentualnie jeśli interesuje kogoś obrona feminizmu przed nim samym, to rzeczywiście pisma bell hooks polecam. Jest to niewątpliwie postać warta szacunku, bo parę ciekawych myśli miała, a jej empatia wobec mężczyzn przynajmniej wydawała się w miarę autentyczna. Z kolei truizmy, które waliła, waliła w miejscach,w których ich walenie wymagało pewnej intelektualnej odwagi, więc to też jest na plus.
Jeśli jednak chodzi o problemy mężczyzn czy prawa mężczyzn w Polsce, to fakt, iż KP od roku odpowiada na, najwidoczniej pojawiające się w kręgach progresywnych zainteresowanie tą tematyką, kolejnymi egzegezami jednej książki bell hooks wygląda dość żałośnie.
Jeśli z czymś walczysz to, to wzmacniasz.
Trochę mi tu brakuje zauważenia że wykształciła się już klasa kobiet bardzo popierających patriarchat i promujących toksyczną męskość. To są kobiety które fundują sobie życiową jazdę na gapę na plecach zamożniejszych męskich partnerów i jednocześnie bardzo mocno promują taki styl życia w mediach społecznościowych – taki bs szkodzi tak kobietom jak i mężczyznom bo kobiety sprowadza do roli towaru który jest tym cenniejszy im lepiej wygląda, a mężczyzna to bankomat(dobrze żeby jeszcze był napakowany). Pamiętam jedną taką blogerkę która określała swojego partnera mianem “dawcy samochodu” 🙂
W KryPo piszą, że koty to weganie i podobne szurie, szkoda zwracać na nich uwagę.