O cie hui. Śledzę temat od kiedy zaczął mnie dotyczyć i widzę że liczby tylko rosną.
[deleted]
18 do 34 to dość chujowy rozstrzał raczej 😀
18-22, 22-26, 26-30, 30-34 by mi więcej powiedziało.
U mnie to wyglądało mniej więcej tak.
1. Liceum i początek studiów, krwiopijstwo na rodzicach. (różne prace dorywcze)
2. Koniec studiów i pierwsza praca na UoP, pomoc od rodziców. (na początku, też różne pracę dorywcze). wyprowadzka i wynajem w wieku 24 lat.
3. Możliwość pierwszych lepszych awansów i pieniędzy. Kredyt na mieszkanie.
4. Wzgledna swoboda finansowa.
U wielu moich znajomych schemat był podobny, wielu tez wyprowadzało się już na studiach, ja miałem uczelnie 10 minut pieszo od domu. Nie miała więc sensu wyprowadzka.
Biorąc tez pod uwagę ceny mieszkań, wcale mnie nie dziwi jeśli ten wiek będzie się pogłębiał.
Ten rozstrzal jest totalnie bez sensu, 18 latek to dzieciak w/po liceum, 34 lata to juz wiek w ktorym spora czesc ma zalozona rodzine z wiecej niz jednym dzieckiem. Przedzialy wiekowe powinny byc mniejsze
Jak to zostało w ogóle policzone? Na przykład w wieku 18 lat wyjechałem na studia i nie mieszkałem już z rodzicami, ale nadal byłem zameldowany w domu moich rodziców. Gdy w takim kraju jak Niemcy, przemeldowanie się jest konieczne.
Mnie zastanawia dlaczego faceci gurom? O co tu może chodzić?
Moi rodzice 30lat temu wybudowali pietrowy dom 250m2 na wsi z myślą że jakieś dziecko będzie z nimi mieszkać na starość.Takich domów jest mnóstwo w mojej okolicy.
Ostatnio się przekonałem jak to wygląda. Abstrachując od głupiego rozstrału wiekowego, 24lata to już taki dobry moment żeby się wyprowadzić.
Ale… para która racjonalnie planuje założenie rodziny i kupna nie będzie brała kawalerki 20-30m2, tylko raczej 50m2 najmniej. Tak żeby ani jedno, ani drugie nie miało ochoty wykończyć rodziny i każde miało swoje miejsce -,-
Takie mieszkanie kosztuje w tej chwili o 500tyś do nawet 1.2 mln (zależnie od lokalizacji i metrażu).
No i tutaj następne schody, bo ludzie w tym wieku, zarabiają często jeszcze mało. Mało kto wyciąga więcej niż 8k na rękę na uop. I tu ciekawostka, bedąc na jod też trzeba najpierw z racjonalnymi zyskami przetrwać na rynku odpowiednio długo (2 lata) z jak najlepszymi wynikami (min 10k na łapkę) żeby dostać kredyt i to najlepiej przy wkładzie własnym 20%.
Dlatego nie dziwię się że Ci ludzie mieszkają z rodzicami. Poprostu tak im wygodniej, mają też mośliwość odkładania na własne, bez “pomocy” banku, a i motywują rodziców do pomocy w tym (mało który rodzic, chce przecież całe życie mieszkać ze swoim dzieckiem i ew. żoną/mężem dziecka i być może wnukami)
Problem jest taki że to spowalnia rynek. Popyt na mieszkania w taki sposób maleje na jakiś czas.
Nie jestem super znawcą, ale uważam że może dobrym pomysłem byłoby, żeby państwo narzucało odgórnie maksymalną cenę za mkw, zamiast dodrukowywać pieniądze i rozdawać ludziom którzy już się zbombelkowali i na ten moment ledwonwiążą koniec z końcem. Wtedy rynek developerski może byłby też bardziej racjonalny.
Powiem tak.
Przeprowadziłem się “na swoje” w październiku i do dzisiaj pamiętam jak w osiedlowym sklepie kupowałem świeże bułeczki za ~65 gr sztuka. Obecnie jest to 1.05 zł (cena z piątku 5.05)
Z tego co policzyłem teraz na szybko to w przeciągu lekko ponad pół roku cena wzrosła o 60%
To jest tylko jeden przekład ale widząc jaki mamy wzrost cen w porównaniu z wzrostem PKB per capita to lepiej nie będzie
Jakby tak zakres zmienic na 25+ to by dalo duzo lepsza perspektywe na ew problem. Bo rownie dobrze w tych 57/70 zdecydowana wiekszosc moga stanowic mlodzi w wieku szkolnym, mieszkajacy grupowo bedac wciaz zameldowanym u rodzicow.
To zarr?
Ciekawe jak by to wyglądało, gdyby stworzyć dynamiczny przedział “ukończyli wstępną edukację”, w którym znaleźliby się również i ci, którzy zaraz po szkole zdecydowali się pracować, nawet jeśli po przerwie dłuższej niż jedne wakacje zdecydowali się na dalszą edukację. Dodatkowo można byłoby dodać jaki jest to średni wiek dla danego kraju.
Akurat mieszkanie z rodzicami jak jesteś na studiach to nic dziwnego. Jestem z Warszawy i większość moich znajomych studiuje na Uniwersytecie Warszawskim albo jakiś SWPSach i innych prywatnych uczelniach. Wiadomo ze samodzielność w tym wieku jest fajna i pewnie większość z nas wolałaby mieć własne mieszkanie, ale mała kto masz aż tak nadzianych rodziców żeby ich było stać na wynajmowanie całej kawalerki jeśli macie dom z wolnym pokojem z pol godziny od uczelni który by miał stać pusty.
Wielopokoleniowe domy to nic strasznego, nie próbujmy być jak amerykanie spięci na ten temat.
Ja mieszkałem długo z rodzicami, bo głupotą było wynajmowanie mieszkania w tym samym mieście kiedy w domu starczyło miejsca dla wszystkich.
15 comments
Czyli kobiety sie szybciej usamodzielniaja?
O cie hui. Śledzę temat od kiedy zaczął mnie dotyczyć i widzę że liczby tylko rosną.
[deleted]
18 do 34 to dość chujowy rozstrzał raczej 😀
18-22, 22-26, 26-30, 30-34 by mi więcej powiedziało.
U mnie to wyglądało mniej więcej tak.
1. Liceum i początek studiów, krwiopijstwo na rodzicach. (różne prace dorywcze)
2. Koniec studiów i pierwsza praca na UoP, pomoc od rodziców. (na początku, też różne pracę dorywcze). wyprowadzka i wynajem w wieku 24 lat.
3. Możliwość pierwszych lepszych awansów i pieniędzy. Kredyt na mieszkanie.
4. Wzgledna swoboda finansowa.
U wielu moich znajomych schemat był podobny, wielu tez wyprowadzało się już na studiach, ja miałem uczelnie 10 minut pieszo od domu. Nie miała więc sensu wyprowadzka.
Biorąc tez pod uwagę ceny mieszkań, wcale mnie nie dziwi jeśli ten wiek będzie się pogłębiał.
Ten rozstrzal jest totalnie bez sensu, 18 latek to dzieciak w/po liceum, 34 lata to juz wiek w ktorym spora czesc ma zalozona rodzine z wiecej niz jednym dzieckiem. Przedzialy wiekowe powinny byc mniejsze
Jak to zostało w ogóle policzone? Na przykład w wieku 18 lat wyjechałem na studia i nie mieszkałem już z rodzicami, ale nadal byłem zameldowany w domu moich rodziców. Gdy w takim kraju jak Niemcy, przemeldowanie się jest konieczne.
Mnie zastanawia dlaczego faceci gurom? O co tu może chodzić?
Moi rodzice 30lat temu wybudowali pietrowy dom 250m2 na wsi z myślą że jakieś dziecko będzie z nimi mieszkać na starość.Takich domów jest mnóstwo w mojej okolicy.
Ostatnio się przekonałem jak to wygląda. Abstrachując od głupiego rozstrału wiekowego, 24lata to już taki dobry moment żeby się wyprowadzić.
Ale… para która racjonalnie planuje założenie rodziny i kupna nie będzie brała kawalerki 20-30m2, tylko raczej 50m2 najmniej. Tak żeby ani jedno, ani drugie nie miało ochoty wykończyć rodziny i każde miało swoje miejsce -,-
Takie mieszkanie kosztuje w tej chwili o 500tyś do nawet 1.2 mln (zależnie od lokalizacji i metrażu).
No i tutaj następne schody, bo ludzie w tym wieku, zarabiają często jeszcze mało. Mało kto wyciąga więcej niż 8k na rękę na uop. I tu ciekawostka, bedąc na jod też trzeba najpierw z racjonalnymi zyskami przetrwać na rynku odpowiednio długo (2 lata) z jak najlepszymi wynikami (min 10k na łapkę) żeby dostać kredyt i to najlepiej przy wkładzie własnym 20%.
Dlatego nie dziwię się że Ci ludzie mieszkają z rodzicami. Poprostu tak im wygodniej, mają też mośliwość odkładania na własne, bez “pomocy” banku, a i motywują rodziców do pomocy w tym (mało który rodzic, chce przecież całe życie mieszkać ze swoim dzieckiem i ew. żoną/mężem dziecka i być może wnukami)
Problem jest taki że to spowalnia rynek. Popyt na mieszkania w taki sposób maleje na jakiś czas.
Nie jestem super znawcą, ale uważam że może dobrym pomysłem byłoby, żeby państwo narzucało odgórnie maksymalną cenę za mkw, zamiast dodrukowywać pieniądze i rozdawać ludziom którzy już się zbombelkowali i na ten moment ledwonwiążą koniec z końcem. Wtedy rynek developerski może byłby też bardziej racjonalny.
Powiem tak.
Przeprowadziłem się “na swoje” w październiku i do dzisiaj pamiętam jak w osiedlowym sklepie kupowałem świeże bułeczki za ~65 gr sztuka. Obecnie jest to 1.05 zł (cena z piątku 5.05)
Z tego co policzyłem teraz na szybko to w przeciągu lekko ponad pół roku cena wzrosła o 60%
To jest tylko jeden przekład ale widząc jaki mamy wzrost cen w porównaniu z wzrostem PKB per capita to lepiej nie będzie
Jakby tak zakres zmienic na 25+ to by dalo duzo lepsza perspektywe na ew problem. Bo rownie dobrze w tych 57/70 zdecydowana wiekszosc moga stanowic mlodzi w wieku szkolnym, mieszkajacy grupowo bedac wciaz zameldowanym u rodzicow.
To zarr?
Ciekawe jak by to wyglądało, gdyby stworzyć dynamiczny przedział “ukończyli wstępną edukację”, w którym znaleźliby się również i ci, którzy zaraz po szkole zdecydowali się pracować, nawet jeśli po przerwie dłuższej niż jedne wakacje zdecydowali się na dalszą edukację. Dodatkowo można byłoby dodać jaki jest to średni wiek dla danego kraju.
Akurat mieszkanie z rodzicami jak jesteś na studiach to nic dziwnego. Jestem z Warszawy i większość moich znajomych studiuje na Uniwersytecie Warszawskim albo jakiś SWPSach i innych prywatnych uczelniach. Wiadomo ze samodzielność w tym wieku jest fajna i pewnie większość z nas wolałaby mieć własne mieszkanie, ale mała kto masz aż tak nadzianych rodziców żeby ich było stać na wynajmowanie całej kawalerki jeśli macie dom z wolnym pokojem z pol godziny od uczelni który by miał stać pusty.
Wielopokoleniowe domy to nic strasznego, nie próbujmy być jak amerykanie spięci na ten temat.
Ja mieszkałem długo z rodzicami, bo głupotą było wynajmowanie mieszkania w tym samym mieście kiedy w domu starczyło miejsca dla wszystkich.