Ah tak, pamiętam jak naśmiewałem się z innych w przedszkolu bo nie podjeżdżali Maybachem
Średni wiek auta w Polsce to 13 lat..
Dziecko dostaje dostęp do lepszych zabawek bo tata ma “lepszy” samochód.
Ja tu nie tyle widzę samochodozę, bo tutaj samochód to tylko pretekst, równie dobrze mógłby to być zegarek, markowe buty czy cokolwiek.
Bardziej zwykłe kompleksy, zafiksowanie na najpłycej pojmowanej iluzji statusu społecznego i przelewanie tych kompleksów na dziecko. To wszystko okraszone mitologią “kołczów rozwoju i biznesu” i bania zryta + przy okazji zryte dzieciństwo dziecka, ale chuj tam.
To zabrzmiało prawie, jakby ten “mindset menedżera” = mindset lenia.
Nie wierzę że ktoś poważnie takie rzeczy pisze. Dostałam kolki z zażenowania.
Dzieciaki, które budują swoją pewność siebie i wartość na podstawie rodzinnych pieniędzy, częściej kończą jako ćpuny, niż jako menadżerowie. (żródło: TrustMeBro)
A tak na poważnie: teraz rozumiem mindset, który stoi za ubieraniem dzieciaków w Gucci czy kupowanie dziecięcych wózków po 15-20k – po prostu rodzice próbują na swój pokręcony sposób zrobić z tych dzieciaków „zwycięzców”, przymierzając na te dzieci swoją definicje „zwycięstwa”.
A mnie wszędzie podwozi merol za 1+ mln, jeszcze z szoferem
A za przejazd płacę tylko 270zł miesięcznie i jeszcze mogę się wozić pociągiem za kilka milionów
Jeszcze śmieszniejsze jest to, że Payload nie ma ani auta ani dzieci, ale ma za to wielkie uwielbienie dla Tomasza Lisa. Jeśli dobrze pamiętam, to kiedyś walczył o to, że do teamu Lisa powinny trafić odpowiednie jednostki, a nie go wyrzucać za mobbing etc.
Ty chodzisz z dzieckiem do przedszkola na piechotę bo ruch to zdrowie.
Ja chodzę z dzieckiem do przedszkola na piechotę żeby zaszczepić mu mindset biedaka.
We are not the same.
No w przedszkolu to był prestiżu jak na leżakowaniu miałeś koc z żółwiami ninja, albo własną łopatkę w piaskownicy.
“Mindset kogoś ponadprzecietnego” – ziomek, nie wiem jak ci to powiedzieć, ale jest całkiem kurwa duże prawdopodobieństwo, że twoje dziecko nie jest nadprzecietne. Takim myśleniem od małego to co najwyżej wpierdala się dzieciaka w wyścig szczurów, jeszcze zanim w ogóle dostał pierwsza ocenę w szkole.
Ciekawe czy stary mu każe wstawać 20 minut wcześniej na leżakowaniu od innych, żeby pokazać dominujące geny.
Abstrachując od kwestii odległości i przywożenia dzieci do przedszkola wypasionymi autami, niestety gość ma rację.
Mam trójkę dzieci w przedszkolu. I na każdym kroku widzę jak osoby z większym portfelem podchodzą do tematu wychowania dzieci, oraz jak to podejście przekłada się na dzieci i ich zachowanie i mniemanie o sobie.
Wyścig szczurów jest tam na każdym kroku (no może poza najmłodszymi dwiema grupami… ale od 5 roku życia już bardzo to widać).
Nie przelewa się u mnie w domu, kasy na lewo i prawo nie rozrzucamy, ale na nic też nie brakuje (praca w IT), i nie raz już moja najstarsza latorośl powiedziała mi że jesteśmy biedni.
Dlaczego? Bo mamy racjonalne podejście do kwestii zabawek i nie kupujemy pięciu lalek Barbie czy iPhone dla przedszkolaka.
Jak zapewnić dziecku sukces zawodowy w życiu? Wożąc je samochodem do przedszkola. Ciekawy efekt motyla. A sądząc po narracji pana Offensive, rodzaj/marka samochodu nawet nie ma znaczenia XD
Smuci mnie, że są ludzie, którzy mają tego rodzaju priorytety wychowawcze. Ekonomiczne zamiast moralnych, gdzie te drugie sprowadzają się do kształcenia bezrefleksyjnego poczucia wyższości nad innymi. W ostatnich latach taki trend chyba się nasila. Mam tylko nadzieję, że takie przypadki pozostaną jednak w niewpływowej mniejszości.
Plot twist – jego dzieciaka prześladują inne zahartowane w boju osiedlowe purchlaki, za bycie bogolem. Te sińce na łokciach to nie od rozpychania, a od wyrywania bobofruta z ręki.
A ja na to powiem, z perspektywy osoby, która pracuje konkretnie z dziećmi podwożonymi tymi przysłowiowymi maybachami – z moich uczniów (9-10 lat) ponad 30% nie umie zawiązać butów (ani żadnego innego sznurka), 20% nie umie czytać zegarka, 70% nie umie pozbierać papierków z podłogi ( nie umie, nawet jak próbuje). Nie umieją sobie znaleźć żarcia w plecaku, nie potrafią rozpoznać kiedy podładować ipada, kiedy wyciągnąć zeszyt. Ja nie mówię ze maybach to uczynił bezpośrednio, ale widzę konkretnie jak to jest kiedy uczeń ma wszystko podane i nie dane mu jest nawet przejść kawałek do szkoły, bo jest nadzwyczajny.
A potem rosną takie lampucery, które w Audi czy BMW się rozpychają, bo przecież mają droższe auto i im należy się pierwszeństwo przejazdu. Nie mogę znaleźć tego filmiku, ale takie krówsko w X3 właśnie tak się wydarło, że kamerka, jadący swoim pasem, miał jej ustąpić bo “masz gorsze auto”, cytując rzeczone krówsko.
O ile ewidentnie posiadanie dobrego, drogiego samochodu to wciąż w Polsce pewnego rodzaju “status symbol” w rozumieniu większości polskiego społeczeństwa to dalsza argumentacja jest tak masaktycznie kurwa żenująca, że aż oczy pieką. Poproszę wybielacz.
Juz jebac te samochody ale jak widze “mindset menedzera” w odniesieniu do pieciolatkow to wpadam w jakas otchlan zalu.
Skończyłem podstawówkę te kilkanaście lat temu już, ale ani tam, ani w przedszkolu nikogo nie obchodziło, to jakim samochodem jeżdżą czyiś rodzice. I to nie tyle w sensie jego wartości, tylko nawet tego, czy w ogóle istnieje. Tak to się zmieniło przez te lata czy to tylko moja bańka taka była?
Dzieci w przedszkolu dosłownie kojarzą tylko kolory samochodów.
Kasia czerwone, Maja zielone.
Taki przedszkolak nie kuma jeszcze markowych rzeczy. To wchodzi dopiero w szkole. Merch musi być z jednorożcem albo spidermanem. I tyle.
Mój bąbelek zresztą po pół roku uznał, że auto i tak jest stare i trzeba je wymienić. Pół roku to szmat czasu. Większy szpan robią świecące sketchersy niż audi bo tu dzieci serio tego nie ogarniają.
Cokolwiek by nie było pod maską wszędzie i tak będzie za daleko i za długo 😂 najważniejsze żeby było miejsce na BIDON.
Najfajniejszy jest ten rodzic który pozwala opuszczać szybę i jeździć z przodu na fotelu pasażera.
Jakby ktoś chciał pomóc dziecku wyrobić mindset menadżera to już wiecie na co zwracać uwagę: przedni fotel w golfie, zimny łokieć młodego i świecące buty. Będzie królem.
To z reguły jest ten sam typ ludzi, co dzieciakom palcem pokazuje motorniczego, panią w sklepie, a nawet przedszkolanki lub innych jego zdaniem „niepredtizowych” zawodów i mówi mu, ze jak nie będzie się uczył to skończy jak oni. Czytaj kompletne ujmowanie ludziom zajmujący się czymś „podstawowym” a jednak społecznie ważnym i budowaniu od najmłodszego sporego ego, które w przyszłości może srogo pierdolnac w ścianę w zderzeniu z własnymi słabościami, predyspozycjami i rzeczywistością
Ale co ja się tam znam, do pracy (bo dzieci nie mam) jeżdżę i rozpycham się „moim” „prestiżowym” Konstalem 805Na 🙃
Manager mindset rozjebal. XD
Myślę, że uczenie dziecka, że jest lepsze, bo mamusia i tatuś kupują mu lepsze zabawki / markowe ubrania
-po pierwsze niszczy samoocenę i uzależnia ją od pieniędzy
-po drugie tworzy presję aby taki status materialny za wszelką cenę utrzymać
-po trzecie uczy od małego oceniać ludzi na podstawie wyglądu i zarobków
więc zasadniczo robi chujowego i nieszczęśliwego człowieka z takiego dziecka.
Współczuję.
Mindset menagera. Ja nazywam to “wyżej sra, jak dupę ma”. Fałszywe poczucie wyższości budowane od dziecka skutkuje syndromem “entitled Karen” u dorosłych.
Gość co za dużo Tate’a się naoglądał XD
OPie, nie wiem gdzie widzisz samochodozę, bo tu tylko mentalność quasi-bogacka.
25 comments
Ah tak, pamiętam jak naśmiewałem się z innych w przedszkolu bo nie podjeżdżali Maybachem
Średni wiek auta w Polsce to 13 lat..
Dziecko dostaje dostęp do lepszych zabawek bo tata ma “lepszy” samochód.
Ja tu nie tyle widzę samochodozę, bo tutaj samochód to tylko pretekst, równie dobrze mógłby to być zegarek, markowe buty czy cokolwiek.
Bardziej zwykłe kompleksy, zafiksowanie na najpłycej pojmowanej iluzji statusu społecznego i przelewanie tych kompleksów na dziecko. To wszystko okraszone mitologią “kołczów rozwoju i biznesu” i bania zryta + przy okazji zryte dzieciństwo dziecka, ale chuj tam.
To zabrzmiało prawie, jakby ten “mindset menedżera” = mindset lenia.
Nie wierzę że ktoś poważnie takie rzeczy pisze. Dostałam kolki z zażenowania.
Dzieciaki, które budują swoją pewność siebie i wartość na podstawie rodzinnych pieniędzy, częściej kończą jako ćpuny, niż jako menadżerowie. (żródło: TrustMeBro)
A tak na poważnie: teraz rozumiem mindset, który stoi za ubieraniem dzieciaków w Gucci czy kupowanie dziecięcych wózków po 15-20k – po prostu rodzice próbują na swój pokręcony sposób zrobić z tych dzieciaków „zwycięzców”, przymierzając na te dzieci swoją definicje „zwycięstwa”.
A mnie wszędzie podwozi merol za 1+ mln, jeszcze z szoferem
A za przejazd płacę tylko 270zł miesięcznie i jeszcze mogę się wozić pociągiem za kilka milionów
Jeszcze śmieszniejsze jest to, że Payload nie ma ani auta ani dzieci, ale ma za to wielkie uwielbienie dla Tomasza Lisa. Jeśli dobrze pamiętam, to kiedyś walczył o to, że do teamu Lisa powinny trafić odpowiednie jednostki, a nie go wyrzucać za mobbing etc.
Ty chodzisz z dzieckiem do przedszkola na piechotę bo ruch to zdrowie.
Ja chodzę z dzieckiem do przedszkola na piechotę żeby zaszczepić mu mindset biedaka.
We are not the same.
No w przedszkolu to był prestiżu jak na leżakowaniu miałeś koc z żółwiami ninja, albo własną łopatkę w piaskownicy.
“Mindset kogoś ponadprzecietnego” – ziomek, nie wiem jak ci to powiedzieć, ale jest całkiem kurwa duże prawdopodobieństwo, że twoje dziecko nie jest nadprzecietne. Takim myśleniem od małego to co najwyżej wpierdala się dzieciaka w wyścig szczurów, jeszcze zanim w ogóle dostał pierwsza ocenę w szkole.
Ciekawe czy stary mu każe wstawać 20 minut wcześniej na leżakowaniu od innych, żeby pokazać dominujące geny.
Abstrachując od kwestii odległości i przywożenia dzieci do przedszkola wypasionymi autami, niestety gość ma rację.
Mam trójkę dzieci w przedszkolu. I na każdym kroku widzę jak osoby z większym portfelem podchodzą do tematu wychowania dzieci, oraz jak to podejście przekłada się na dzieci i ich zachowanie i mniemanie o sobie.
Wyścig szczurów jest tam na każdym kroku (no może poza najmłodszymi dwiema grupami… ale od 5 roku życia już bardzo to widać).
Nie przelewa się u mnie w domu, kasy na lewo i prawo nie rozrzucamy, ale na nic też nie brakuje (praca w IT), i nie raz już moja najstarsza latorośl powiedziała mi że jesteśmy biedni.
Dlaczego? Bo mamy racjonalne podejście do kwestii zabawek i nie kupujemy pięciu lalek Barbie czy iPhone dla przedszkolaka.
Jak zapewnić dziecku sukces zawodowy w życiu? Wożąc je samochodem do przedszkola. Ciekawy efekt motyla. A sądząc po narracji pana Offensive, rodzaj/marka samochodu nawet nie ma znaczenia XD
Smuci mnie, że są ludzie, którzy mają tego rodzaju priorytety wychowawcze. Ekonomiczne zamiast moralnych, gdzie te drugie sprowadzają się do kształcenia bezrefleksyjnego poczucia wyższości nad innymi. W ostatnich latach taki trend chyba się nasila. Mam tylko nadzieję, że takie przypadki pozostaną jednak w niewpływowej mniejszości.
Plot twist – jego dzieciaka prześladują inne zahartowane w boju osiedlowe purchlaki, za bycie bogolem. Te sińce na łokciach to nie od rozpychania, a od wyrywania bobofruta z ręki.
A ja na to powiem, z perspektywy osoby, która pracuje konkretnie z dziećmi podwożonymi tymi przysłowiowymi maybachami – z moich uczniów (9-10 lat) ponad 30% nie umie zawiązać butów (ani żadnego innego sznurka), 20% nie umie czytać zegarka, 70% nie umie pozbierać papierków z podłogi ( nie umie, nawet jak próbuje). Nie umieją sobie znaleźć żarcia w plecaku, nie potrafią rozpoznać kiedy podładować ipada, kiedy wyciągnąć zeszyt. Ja nie mówię ze maybach to uczynił bezpośrednio, ale widzę konkretnie jak to jest kiedy uczeń ma wszystko podane i nie dane mu jest nawet przejść kawałek do szkoły, bo jest nadzwyczajny.
A potem rosną takie lampucery, które w Audi czy BMW się rozpychają, bo przecież mają droższe auto i im należy się pierwszeństwo przejazdu. Nie mogę znaleźć tego filmiku, ale takie krówsko w X3 właśnie tak się wydarło, że kamerka, jadący swoim pasem, miał jej ustąpić bo “masz gorsze auto”, cytując rzeczone krówsko.
O ile ewidentnie posiadanie dobrego, drogiego samochodu to wciąż w Polsce pewnego rodzaju “status symbol” w rozumieniu większości polskiego społeczeństwa to dalsza argumentacja jest tak masaktycznie kurwa żenująca, że aż oczy pieką. Poproszę wybielacz.
Juz jebac te samochody ale jak widze “mindset menedzera” w odniesieniu do pieciolatkow to wpadam w jakas otchlan zalu.
Skończyłem podstawówkę te kilkanaście lat temu już, ale ani tam, ani w przedszkolu nikogo nie obchodziło, to jakim samochodem jeżdżą czyiś rodzice. I to nie tyle w sensie jego wartości, tylko nawet tego, czy w ogóle istnieje. Tak to się zmieniło przez te lata czy to tylko moja bańka taka była?
Dzieci w przedszkolu dosłownie kojarzą tylko kolory samochodów.
Kasia czerwone, Maja zielone.
Taki przedszkolak nie kuma jeszcze markowych rzeczy. To wchodzi dopiero w szkole. Merch musi być z jednorożcem albo spidermanem. I tyle.
Mój bąbelek zresztą po pół roku uznał, że auto i tak jest stare i trzeba je wymienić. Pół roku to szmat czasu. Większy szpan robią świecące sketchersy niż audi bo tu dzieci serio tego nie ogarniają.
Cokolwiek by nie było pod maską wszędzie i tak będzie za daleko i za długo 😂 najważniejsze żeby było miejsce na BIDON.
Najfajniejszy jest ten rodzic który pozwala opuszczać szybę i jeździć z przodu na fotelu pasażera.
Jakby ktoś chciał pomóc dziecku wyrobić mindset menadżera to już wiecie na co zwracać uwagę: przedni fotel w golfie, zimny łokieć młodego i świecące buty. Będzie królem.
To z reguły jest ten sam typ ludzi, co dzieciakom palcem pokazuje motorniczego, panią w sklepie, a nawet przedszkolanki lub innych jego zdaniem „niepredtizowych” zawodów i mówi mu, ze jak nie będzie się uczył to skończy jak oni. Czytaj kompletne ujmowanie ludziom zajmujący się czymś „podstawowym” a jednak społecznie ważnym i budowaniu od najmłodszego sporego ego, które w przyszłości może srogo pierdolnac w ścianę w zderzeniu z własnymi słabościami, predyspozycjami i rzeczywistością
Ale co ja się tam znam, do pracy (bo dzieci nie mam) jeżdżę i rozpycham się „moim” „prestiżowym” Konstalem 805Na 🙃
Manager mindset rozjebal. XD
Myślę, że uczenie dziecka, że jest lepsze, bo mamusia i tatuś kupują mu lepsze zabawki / markowe ubrania
-po pierwsze niszczy samoocenę i uzależnia ją od pieniędzy
-po drugie tworzy presję aby taki status materialny za wszelką cenę utrzymać
-po trzecie uczy od małego oceniać ludzi na podstawie wyglądu i zarobków
więc zasadniczo robi chujowego i nieszczęśliwego człowieka z takiego dziecka.
Współczuję.
Mindset menagera. Ja nazywam to “wyżej sra, jak dupę ma”. Fałszywe poczucie wyższości budowane od dziecka skutkuje syndromem “entitled Karen” u dorosłych.
Gość co za dużo Tate’a się naoglądał XD
OPie, nie wiem gdzie widzisz samochodozę, bo tu tylko mentalność quasi-bogacka.