Miasto, w którym koty zastąpiły dzieci. Tak źle nie jest nigdzie indziej

8 comments
  1. > Dzietność w Hongkongu spadła do najniższego poziomu na świecie, wiele par zamiast mieć dzieci woli adoptować koty – informuje hongkoński “South China Morning Post”. Na mieszkankę metropolii przypada statystycznie zaledwie 0,8 dziecka. Przyrost naturalny załamał się zwłaszcza w ostatnich kilku latach.

    W sumie, gdyby nie głupawe podejście świata (nieskończony wzrost bazujący na założeniu, że ludzie będą kopulować jak króliki; przywiązanie systemu emerytalnego do punktu pierwszego i utrzymywanie starszą populację przez młodszą) to nie byłoby potrzeby na alarmistyczne nagłówki, że jest “źle”…

  2. > Jednak głównym źródłem tak niskiej dzietności mieszkańców Hongkongu jest fakt, że coraz więcej młodych po prostu nie chce mieć dzieci.

    A kto chciałby mieć dziecko w autorytarnym reżimie?

  3. O, o, o, znam się coś na tym!

    Mieszkania są horrendalnie drogie – tak, że nie widzę sensu w zakupie, szczerze powiedziawszy; społeczeństwo jest nastawione na konsumpcję (z rzeczy do roboty jest łażenie po górach albo zakupy w centrach handlowych). Młodzi żyją z rodzicami bo koszty wynajmu są okropne, a w razie ten teges są dostępne hotele na godziny. I choć zbiorkom jest świetny i wszędzie da się dojechać szybko i łatwo, to młodzi często pracują ponad 9 godzin dziennie (wmawiając sobie, że godzina lanczu się nie liczy), szczególnie w instytucjach finansowych tuż po studiach.

    Co poza tym? Młodzi lokalsi, którym została resztka mózgu, po 2019 powyjeżdżali głównie do Wielkiej Brytanii (na programie BNO) i Kanady; napływ młodziaków to głównie studenci z Chin Kontynentalnych, którzy też niekoniecznie chcą tu zostać – pójść na studia, otrzymać dyplom z sensownej uczelni i wybyć gdzieś indziej, to taki sposób na sukces. Albo firma ma filię w HK i zostali wysłani, i to też dotyczy białych ekspatów. Grupy, które choć zarabiają kokosy, nie zostaną na długo – przybyli zanęceni niskimi podatkami, aniżeli chęcią osiedlenia się. Jak ktoś zostanie, to raczej z powodu swojego biznesu albo no tak jakoś wyszło.

    Jak sobie radzą ze starzejącą się populacją? No, zależy, jak się ktoś dorobił to zatrudni sobie służebnicę z Indonezji lub Filipin (których jest ok. 800 tysięcy, jeśli dobrze pamiętam, w 8-milionowym mieście); jak sobie nie radzi, to zostaje zbieranie kartonu. Więc częstym widokiem jest starsza pani z mocno skrzywionymi plecami podnosząca karton na wózek tuż obok zaparkowanej Tesli. W obecnym kryzysie odpowiedzią władz z Pekinu, który obecnie ma miasto w garści jest napływ kolejnych imigrantów z kontynentu – nawet podczas pandemii, gdy granice były dosyć szczelnie zamknięte, dosyć często można było usłyszeć mandaryński; dziś praktycznie wszędzie. Ale wątpię, by i oni chcieli się tu osiedlić na dłużej.

    Jeszcze ponieważ poruszony został tu wątek emerytury. Jest system “MPF” (Mandatory Pension Fund), wprowadzony w 2000. Działa to w stylu naszego OFE – i tylko tego – co nazbierasz i może urośnie bo inwestowane, to dostaniesz po przekroczeniu odpowiedniego wieku. Problemy są trzy: raz, zostało to wprowadzone w 2000 roku, więc trochę późno, dwa że opłaty administracyjne są wysokie więc na MPF się dużo nie zarobi, a trzeci to to, że minimalna wpłata na MPF to 5% LUB 1500HKD (ok. 750zł) pensji miesięcznie, zależy co jest *niższe*, plus drugie tyle od pracodawcy.

  4. Kiedy brakuje pożywienia i miejsca do życia zwierzęta zaprzestają prokreacji. Nie rozmnażają się. Tak działa instynkt którym kierują się również ludzie.

Leave a Reply