Z moich ostatnich doświadczeń wizyt w dyskontach – Polska już nie krajem kwitnącej, a spleśniałej cebuli. Mieliśmy aferę kalafiorową, ale jak długo będziemy tolerować wystawianie na sprzedaż warzyw, których jakieś 90% w kartonie jest spleśniałych/nadgniłych? rPolacy przeglądajcie warzywa uważnie.

16 comments
  1. Taki lekki rant, bo zawsze nieuczciwe praktyki wobec konsumentów jeśli chodzi o żywność dopuszczoną do sprzedaży denerwują mnie najbardziej. Temat i warzywo jest Nam wszystkim bliskie. Tym razem cebula czerwona w Lidlu i mam na myśli nie tylko te ewidentne białe ślady, ale także te zaznaczone przeze mnie plamki “takie niby z kurzu”. Niestety światło lamp odbijające się od łusek maskuje sporą część tych plamek, ale na pewno macie z tym własne doświadczenia.

    Notorycznie spotykam też pleśń na cebuli żółtej z łuską i na tej białej, a także wewnątrz malin, w papryce, pomidorach i innych warzywach/owocach “na promocji”.

    Pamiętajcie, że narażenie na aflatoksyny zawarte w produktach z pleśnią jest czynnikiem ryzyka rozwoju raka wątrobowokomórkowego i trzymajcie się!

  2. Osoba odpowiedzialna za świeżość na zmianie powinna za to beknąć. Nawet jeśli to jest cebula i nie jest to produkt wrażliwy to powinno sie takie cos chociaz 2 razy dziennie kontrolować. W Lidlu pracownicy mają obowiązek wykonywać kontrolę świeżości warzyw, owoców, mięsa i tego co w lodówkach. Źródło: wiem bo pracuje w firmie.

  3. Cebula nadgnita i nadpleśniała, trzeba wybierać pojedynczo, a i to poleży max tydzień w szafce. W porównaniu do swojej, która może leżeć miesiącami.

    Ale z pomidorami jest lepsza heca – niedoskonałe, pomimo tego że są o wiele tańsze, to bardzo często są o wiele lepszej jakości. Już nieraz zdarzyło mi się trafić, że niedoskonałe mają jakieś oczko ale poza tym są całkowicie dobre, a te “dobre” są na pierwszy rzut oka ładne i czerwone, ale w dotyku miękkie jak gąbka.

    Tak samo ogórki, tak samo rzodkiewka, tak samo bakłażany.

    I to tylko w Biedrze i Lidlu. W takim Kauflandzie, ta sama firma co Lidl, jakość warzyw jest o wiele lepsza.

  4. Komentarz w osiedlowym społemie kilka lat temu: “Kupi pani dwa! Jak się jeden okaże zepsuty nie będzie musiała pani wracać!”

  5. Przestałem kupować owoce w Biedronce ostatnio, bo trzeba siedzieć pół godziny i oglądać każdy czy nie spleśniały, bo oni ewidentnie nie sprawdzają.

  6. W mojej osiedlowej Biedronce to jest święto jak w ogóle cebula jest. Po paprykę to muszę 5 kilometrów zapierdalać do najbliższego Lidla.

  7. Wszystko non stop zepsute w tych sklepach, Lidl Biedronka Auchan tylko lokalne targi trzymają poziom ale jest drozej

  8. Wystarczy wziąć kilka w woreczek i przynosić kasjerce żeby sobie wzięła do domu jak chce. Narobisz trochę afery przy innych klientach to się ogarną – sprawdzone.

  9. Ja nie toleruję. Jak widzę zgniłki albo marszczuchy to po prostu nie kupuje i ide gdzies indziej (a jak jeszcze widze je w pelnej cenie wystawione to kisne wewnętrznie).
    Ale w sieciowkach to chyba i tak zależy od indywidualnego sklepu. Mam dwie biedry obok siebie i w jednej wiecznie wystawiają skrzynki pełne takiego gnijącego towaru, a w drugiej zdarza sie rzadko i raczej pojedynczy zgniłek na skrzynkę.

  10. Nie wiem o co chodzi, po prostu zamawiam dostawę z leclerc i wszystko git. Jak coś nie tak z dostawa(a takiego nie było) dzwonię do manadzera.

Leave a Reply