“Przedsiębiorcy oferują pracę na etacie za 5 tys. zł brutto. – To stanowczo za mało — odpowiadają młodzi pracownicy, którzy nie chcą pracować za tak niską pensję. W dużych miastach tak kwota wystarczy jedynie na podstawowe opłaty.
Pan Adam jest jednym z warszawskich przedsiębiorców, którzy od wielu tygodni bezskutecznie szukają pracowników. Ogłoszenia zamieścił zarówno w serwisach rekrutacyjnych, mediach społecznościowych jak i na witrynie swojej firmy.

„Poszukujemy osób do pracy w naszych sklepach firmowych na stanowisku ekspedient/ekspedientka. Gwarantujemy: umowę o pracę na cały etat, szkolenie wdrażające, przyjazną atmosferę w pracy i wynagrodzenie w wysokości 5 tys. zł brutto” – czytamy w ogłoszeniu.”

https://biznes.wprost.pl/twoj-portfel/11231578/polacy-nie-chca-pracowac-za-5-tys-zl-brutto-kandydaci-odrzucaja-takie-oferty.html

39 comments
  1. I mają rację. Jeszcze w Warszawie? Co to za życie, kurwa, dla singla to jest 70% wypłaty na sam czynsz za mieszkanie + rachunki.

  2. no 5 tys. brutto to ile? 3,7 tys. netto? No to raczej poziom wegetacji w Warszawie o ile ktoś nie ma własnościowego mieszkania.

  3. Jak zaczynałam pracę, to miałam równo 2000 zł na rękę na umowie zlecenie. To wystarczało na wynajem i skromne życie. Moi znajomi podobnie. Chcieliśmy zarabiać 3000 zł netto i to były w naszych głowach niesamowite kokosy. Jak szukaliśmy innej pracy, to za tyle. A 3500 zł netto to już było marzenie. Czyli w zasadzie nic się nie zmieniło w “roszczeniach” młodych. Tylko 3500 zamieniło się na 5000. Tak samo mówiliśmy, że za 2000 jest ciężko, trzeba minimum 3000-3500. No to im trzeba 5000. I ja się z tym zgodzę, że tyle w Warszawie trzeba.

  4. No dobra, niech mi przedsiębiorca wytłumaczy. Polak z dużego miasta nie weźmie tej pracy, bo go na wynajem mieszkania nie stać. Ukrainiec weźmie, bo wynajmuje w 6 chłopa 50m mieszkanie na zadupiu i dojeżdża do tej pracy 90 minut. Czy dzięki tym Ukraińcom przedsiębiorcy jeżdżą Porsche na Malediwy z Anią Rubik, czy może dzięki nim nie bankrutują?

  5. Pracodawcy muszą zrozumieć że ludzie już wolą se w łeb strzelić, niż wegetować

    Zresztą, słowo “pracodawca” jest strasznie pozytywnie nacechowane, tak jakby on “dawał” pracę, a “biorca” ma się cieszyć, jestem ciekaw jakie jest pochodzenie tego słowa. Powinno się mówić “zatrudniający”.

  6. Nie dziwię się.

    Gdy ja wchodziłem na rynek pracy (Kraków circa 2013 AD) to takie 3.5k netto to było coś. Dało się wynajmować mieszkanie, zjeść i jeszcze od czasu do czasu pofolgować sobie.

    Nie wiem czy istnieje choć jedna kategoria która nie podrożała znacząco w ciągu tej dekady. Nie wspominając już o zwiększających różnicę między netto a brutto podatkach. Powoli zbliżamy się do sytuacji że niejedna firma lepiej by wyszła kupiwszy sobie jakiś nowy blok i oferując ludziom mieszkania jako benefit z umowy o pracę.

  7. Jeśli przedsiębiorcy z dużego miasta “nie stać” żeby zapłacić pracownikom godną pensję to może sam powinien być pracownikiem a nie przedsiębiorcą?

  8. Pokój w dużym mieście: 1.300-1700zł (w gratisie janusz-właściciel mieszkania, który będzie chciał zrobić remont za waszą kaucje)
    Chemia, rachunki, telefon, zwykłe opłaty co miesiąc: ~500 zł
    Jedzenie: 800-1000 zł
    Uśredniając 1400 + 500 + 900 = 2800 zł, więc z minimalnej nawet braknie

    A gdzie oszczędności? Kasa na paliwo, komunikację miejską, dentystę, studia?? Wkład własny? Z tych 3700 netto zostaje 120-170 euro oszczędności. Bogactwo.

    A realia są jeszcze gorsze, bo te “5000 brutto” to brutto dla normalnej osoby. A dla studenta, to wpiszą 3700 na zleceniu i tak się interes kręci.

    Przez 1.5 roku wpompowano w te firmy tyle PLN, a teraz, gdy wartość pieniądza spadła, nadal mają problem, by płacić normalnie?

  9. Zachód strzelił sobie w stopę przez outsourcing i mamy tego opóźnione skutki. Co więcej, będzie tylko gorzej. Praca człowieka straciła na wartości i pracę za które jeszcze 40 lat temu można było wyżywić rodzinę i mieć własne mieszkanie oraz samochód dzisiaj ledwo starczają na samodzielną egzystencję w wynajmowanej klitce z gruzem z 2003. Oczywiście wszechobecni oportuniści nie pomagają ale przedsiębiorców o to nie można obwiniać bo to jest zasrany obowiązek rządu żeby tą gospodarkę odpowiednio balansował. Zamiast balansu mamy natomiast kompletne wyeliminowanie klasy średniej i udawanie że 6 kafli miesięcznie to fajne pieniądze, tylko 30 lat i może uzbierasz na domek 100m^.

    Pocieszyłbym że jak przyjdzie wojna z kitajcami to będzie lepiej bo się będzie rynek musiał ustabilizować przez brak taniej siły roboczej ale po drodze mamy dosłownie za moment na 100% recesję a jak się zrobi zabawnie to i stagflację więc mogę jedynie polecić zapięcie pasów bo będzie kurwa gęsto.

  10. kawalerka + oplaty ok 2500, transport 100(publiczny, zaden luksus w postaci auta), zostaje 1000 na jedzenie, higiene, zdrowie, ubrania(!). to pensja za ktora bedzie sklonny pracowac tylko ktos z wlasnym mieszkaniem. dodatkowo taka praca daje raczej marne mozliwosci awansu i zarabiania po jakims czasie lepiej zeby kiedys wyprowadzic sie od rodzicow.

  11. po co komuś oferta pracy w drogim miejscu, za pieniądze, które nie pozwolą się tam nawet utrzymać? 5k brutto w takiej Warszawie czy Wrocławiu to może być relatywnie mniej niż minimalna w rodzinnym miasteczku.

  12. Wina pracobiorców?

    czy

    Wina pracodawców?

    czy

    Wina państwa, które rucha wszystkich na każdym kroku, żeby zmarnować uzyskane pieniądze?

  13. Zauwazmy tez ze jest roznica 5k brutto na start w profesji w ktorej sie rozwiniesz po paru miesiacach a na stanowisku na ktorym bedziesz lata i MOZE dostaniesz awans na kierownika. To jest zdecydowanie to drugie.

    Sam zaczalem w tym roku od 6k brutto, teraz jest tyle na reke, natomiast wiedzialem ze tak będzie z gory po probnej umowie.

    Wedlug mnie 5k brutto samemu gdy nie masz wsparcia rodziny, wlasnego mieszkania w wiekszosci duzych miast jest na skraju wegetacji, zalezy jak gospadorujesz sianem.

    Koszty zycia sa popierdolone mlodzi przestaja widziec sens pracy…ja sam widze maly sens monentami.

  14. Wchodziłam na rynek pracy w 2015 roku, w 2016 zarabiałam 5500 brutto. Mieszkałam wtedy z rodzicami. Wtedy ta kasa była dla mnie prawie nie do wydania – ciągle wychodziłam ze znajomymi, praktycznie co najmniej raz w miesiącu leciałam gdzieś na weekend tanim ryanairem, nie przejmowałam się niczym, nie robiłam budżetu a i tak zostawały mi oszczędności na koniec miesiąca.

    Teraz za te pieniądze myślę że musiałabym mocno spiąć dupę, żeby wyrabiać się z podstawowym kosztem utrzymania typu zakupy, bilet miesięczny itd i mieć cokolwiek na przyjemnosci, a co mają zrobić ludzie którzy nie mają luksusu mieszkania u rodziców? Gdzie jeszcze koszty wynajmu, rachunki? Gdzie wizyty u lekarza, naprawy sprzętów które się nagle zepsuły? 5.5k brutto to jest w tym momencie w dużym mieście pensja, która pozwala na przeżycie, ale nie na życie, i to przy żelaznej dyscyplinie. Nie dziwię się kandydatom, a oczekiwanie pracodawcy, że powinni się pchać do niego drzwiami i oknami za taką pensje jest komiczne.

  15. Ja obecnie pracuję jako programista za ~5000 brutto. Co prawda mam spokojną prace, świetnych kolegów i zajebistego kierownika a dyrektor techniczny jest dosłownie moim autorytetem. Jeśli jednak do końca tego roku nie dostanę podwyżki będę zmuszony zmienić pracę, bo po opłatach i stałych wydatkach zostaje mi jedynie na wegetowanie.

  16. Beznadziejna ta młodzież, tylko o sobie myśli, a powinna dzieci robić. Wina kobiet, którym się karier zachciało i czego jeszcze, może samochodu i własnego kąta? /s

  17. w strefach ekonomicznych w Krakowie i pod Krakowem na podstawowej produkcji dalej zarabiają 150 zł powyżej minimalnej plus premie za brak zwolnień lekarskich co daje pensję 3500 – 4000 netto miesięcznie……mówimy tutaj a takich zakładach jak Valeo, Niddec, Fideltronik, Coca Cola, Phillip Morris. Sytuacja dla najmniej wykfalifikowanych jeszcze się pogorszy, bo wraz z ze wzrostem pensji minimalnej, firmy będą preferować zatrudnianie przez agencje pracy tymczasowej Ukraińskich pracowników na umowy zlecenie. Także, tak zwany brak rąk do pracy nie wymusi na pracodawcach wyższych pensji.

  18. Ja jestem tą młodą, co odrzuciła super świetną ofertę w Wawie za 5k brutto, praca również w weekendy, a nadgodziny do odbioru, ale za to darmowy parking XD

    Mam pomysł dla jakiejś telewizji – niech wprowadzi program do ramówki, gdzie przedsiębiorcy będą na miesiąc chodzić do roboty we własnych firmach, ale na stawkach i umowach jakie proponują potencjalnym pracownikom i niech z tego wyżyją.

    5k brutto to jest około 3,7 netto w Warszawie to przecież poziom wegetacji.

  19. Pensja o raptem 30% wyższa od płacy minimalnej to żaden rarytas, także nie wiem skąd zdziwienie.

  20. Witamy w late stage capitalism! Ceny wszystkiego idą w górę jak szalone, a najbardziej poszkodowany i najbardziej biedny jest kto? Właściciele firm! Był kryzys 2008 roku, wszyscy karzą zaciskać pasa, sporo ludzi straciło pracę. A firmy co? Zaliczały duże zyski! Był COVID (racja były branże, które wtedy dostały po dupie, np gastronomia) i co? Znowu większość firm zaliczało zyski! Teraz inflacja, kolejny światowy kryzys, pracownicy realnie zarabiają coraz mniej, ale jest grupa, która się bogaci. Kto zapytajcie? Pracodawcy!

    A teraz pracownicy chcą więcej praw, chcą lepiej zarabiać i kto płacze? Pracodawcy! Pracownicy niekiedy muszą ciułać za głodowe pensje, ale podwyżek nie dostaną, bo wszyscy mają tak ciężko! Właściciele mają tak bardzo ciężko, że kupują nowy samochód. Na budowę nowych domów, kupowanie działek też ich stać.

  21. A na co starczy 5k brutto? To jest jakieś ~3,5k na rękę. We Wrocławiu mieszkanie znajdziesz za jakieś 2600-2800 jak się naprawdę mocno postarasz i nie będziesz wybredny. Na żarcie dla jednej osoby schodzi lekko 150-400 zł tygodniowo, bez żadnych fanaberii.

    Czyli już wyczerpaliśmy całą “pensję”, a gdzie tu jakaś rozrywka, oszczędności, czy cokolwiek poza żarciem i dachem nad głową?

  22. 5k **brutto** w 2023?! Ja pamiętam, że takie pieniądze to mi się marzyły jakieś 6 lat temu, dziś w dużym mieście nie da się za takie pieniądze przeżyć, no, chyba że wynajmujesz kawalerkę z 5-oma ukraińcami

  23. Ekspertem nie jestem, ale koszta utrzymania się w miastach są pewnie wyższe niż 140% tego co oferują na wsiach czy małych miasteczkach. Więc co z tego, że oferują więcej niż minimalna, gdy ogólne koszty przeżycia w takiej Warszawie zżerają różnicę?

    Szczególnie, że mamy jaką-taką pewność, że przez inflację nastąpi waloryzacja płacy minimalnej, więc będzie jakaś podwyżka jeśli inflacja się utrzyma. Tymczasem według danych na na poprzedni rok była tylko jedna dziedzina w której podwyżki były nie mniejsze niż inflacja, a większość dziedzin widziała podwyżki pensji zdecydowanie poniżej inflacji.

  24. Za zakupy w dyskoncie ostatnio zapłaciłem 650 zł. Za PO takie zakupy kosztowały 1/4 tej kwoty. Nie zarabiam 4 razy więcej niż za PO.

  25. Z ciekawości poszukałem ile kosztuje wynajem najtańszego pokoju (nie mieszkania!) w Warszawie (w dużych miastach – Kraków, Gdańsk, Wrocław, Poznań, jest podobnie wedle szybkiego poszukania w internecie). Wyszkoczyło mi 1400+250 zaliczki na media+czynsz. Plus 1700 kaucji. Pokój 12 metrów. Czyli dostając 5k brutto człowiek nie jest w stanie odłożyć na nic większego, tylko kisi się w klitce na zadupiu.

  26. 5 tys. brutto to było dużo pieniędzy jakieś piętnaście lat temu, gdy za trzy pokojowe mieszkanie płaciło się w średnich miastach między 900 a 1500zł z rachunkami, a 200zł wystarczyło na tydzień albo i dwa życia. Dziś “tani” wynajem to około 3000-3500zł z rachunkami. Więc niestety, brutalna prawda jest taka, by normalnie żyć – Czyli koszta najmu i żywności, a do tego jeszcze odkładać, to minimum 8-10tys. brutto. Skoro koszty życia uległy podwojeniu, albo nawet potrojeniu, to pensje też powinny. I tyle w temacie.

  27. Ja wiedziałem ostatnio ofertę pracy 7000-9000… No ale 7 dni w tygodniu/12h dziennie uwaga za najniższą minimalną stawkę godzinową, jeszcze żeby było śmiesznie to praca polega na prowadzeniu sklepu, uwaga samemu oraz dodatkowo robieniu części sprzedawanych rzeczy, jak koszulki, kubki etc.

    Szukając pracy w mniejszych miastach można dostać pierd**ca, a i w większych jest ciężko, bo wszędzie trzeba mieć jak nie x lat doświadczenia, to umiejętności, których nie powstydziłby się często oferty z największych firm świata.

    Wysłałem jakieś 30 CV, robionych specjalnie pod ofertę, z czego znacznej części nawet nie otworzono. Chciałem znaleźć coś w sektorze po technikum żeby zdobywać doświadczenie ale wiąże się to z cudem.

  28. Dokładnie współgra to z artykułem o 50% polaków mieszkających z rodzicami.

    Nikt myślący nie będzie pracował po to tylko by opłacić mieszkanie i jedzenie.
    “Przedsiębiorcy” muszą zrozumieć fakt, że nie tylko im koszta rosną.
    Jeżeli muszą podnieść ceny produkty/usług do tego poziomu, że klienci nie będą z nich korzystać to po prostu oznacza, że ten biznes umiera i nie stać ich na prowadzenie biznesu tak jak nie stać pracowników na to by u nich pracować.

    Czyli wracamy do dyskusji, “w kraju jest dobrze, a będzie lepiej” z pasków TVP

  29. To jest bardzo mocny punkt dla młodych, którzy wprost mówią “sprawdzam” na rynku pracy. Wiedzą, że jeżeli przystaną na takie warunki płacowe w dobie szalejącej inflacji i rosnących kosztów życia, nie przerwą tego cyklu jakim jest coraz to głębsze wykorzystywanie pracujących ludzi.
    Zobaczymy kto szybciej wymięknie.

  30. To i tak więcej niż pensja nauczyciela dyplomowanego. W tym zawodzie to dopiero jest porażka jeśli chodzi o zarobki

  31. Efekt PiSu i naszej konserwatywnej rewolucji. Może i nie da się przeżyć za 4k do ręki, ale za to geje nie biorą ślubu. Totally worth it. Ludzie gdzie ja żyję xD

  32. Nic dziwnego, jeszcze w 2018 roku pensja rzędu 3-4k netto wystarczała w zupełności, żeby się najeść, ubrać, mieć dach nad głową i co tydzień wyskoczyć do pub’u na piwo. I to będąc singlem. Jak się tym trochę mądrzej zarządziło, to i na wakacje można było odłożyć, a nawet mieć jakieś hobby. To, co odwaliło się w ostatnich 5 latach to jakiś koszmar. Ceny mieszkań poszybowały, czynsze wynajmu poszybowały, opłaty za media poszybowały, a te najbardziej podstawowe produkty kosztują czasem dwa razy tyle.

    Pensje niestety nie wzrosły dwukrotnie.

Leave a Reply