**UWAGA: nowy wątek [TU](https://www.reddit.com/r/Polska/comments/14h1ho7/tajemnicza_choroba_kot%C3%B3w_nowe_informacje/)**
 

Od rana śledzę wiadomości i komentarze, staram się jakoś usystematyzować te informacje. Poniżej moje wnioski:
 

**Fakty:**
1. Nie znamy ilości przypadków – są to na razie dowody czysto anegdotalne i nikt nie prowadzi statystyk
2. Nie ma żadnej oficjalnej hipotezy nt przyczyny śmierci kotów, każda możliwość jest na razie na stole. Próbki są badane przez inspektorat w Puławach.
3. Choroba dotyka koty na każdej diecie (puszki, chrupki, barf) oraz wychodzące, ograniczone do balkonów albo niewychodzące wcale
4. Symptomy pojawiają się nagle, koty umierają szybko
5. Media wyłapały temat i każdy portal już go grzeje
6. Jak na razie nie słychać podobnej nagonki z zagranicy
 

Oto hipotezy z którymi napotkałem się w sieci (mniej więcej w częstotliwości ich powielania) i argumenty za i przeciw każdej z nich. Nie jestem etiologiem, po prostu mam 3 koty i staram się zrozumieć nowe ryzyka które na nie czekają.
 

**1. Ptasia grypa lub inny wirus** jak na przykład mutacja cov-19
za: wirusy w przeszłości atakowały inne gatunki, mutowały
przeciw: nie każdy kot jest na diecie z surowym mięsem drobiowym, nie stwierdzono też ognisk H5N1 w hodowlach drobiu
Brak doniesień o innych gatunkach atakowanych przez h5n1
Jeśli jakiś wirus zmutował i atakuje koty, to czemu nie inne gatunki?
 

**2. Opryski, toksyny w powietrzu** (szczególnie permetryna na komary i kleszcze)
za: permetryna jest toksyczna dla kotów w przeciwieństwie do ludzi i psów
przeciw: ludzie połączyliby panów w biały kombinezonach ze śmiercią kotów, opryski były robione też w poprzednich latach, bez takich incydentów
 

**3. Toksyny w jedzeniu, np jad kiełbasiany**
za: objawy pojawiają się nagle, obejmują wiele narządów i układów
przeciw: znowu, różne diety dotkniętych kotów, niemożliwe jest to aby wielu producentów karmy wypuściło toksyczne partie żarcia na raz
 

**4. Inna choroba przenoszona przez ptaki** – mój osobisty faworty.
za: nie każdy kot wychodzi na dwór, ale każdy koci właściel już tak – kot mogą łapać chorobą bezpośrednio od ptaków lub przyniesioną na butach.
Nic nie słychać o masowym padaniu ptaków – mogą być one tylko nosicielami.
przeciw: brak doniesień z zagranicy – a ptaki przecież nie uznają granic. Poza tym brak mi sensownych argumentów przeciw.
 

**Co można zrobić aby zabezpieczyć nasze koty?**
Nie wiem. Czekać na werdykt inspektoratu.
**Co zrobiłem ja:** buty z podłogi do szafek, dywanik z wejścia przed drzwi.
Od dziś dezynfekcja podłogi w przedpokoju kilka razy dziennie spirytem.
Mycie rąk po każdym przyjsciu z ogrodu. Koty mają szlaban na wyłażenie na balkon.
 

Zapraszam do dyskusji i dzielenia się opiniami. Nie siejmy paniki.
 
aktualizacja z 17:00 – przychodnia wet która jako pierwsza opisała przypadek odpowiedziała na sporo pytań od użytkowników facebooka [TUTAJ](https://www.facebook.com/przychodnia.specvet/posts/746799624120673?ref=embed_post)
 
Aktualizacja z 18:00: wywiad z wet z trójmiejskiej lecznicy [TUTAJ](https://interia-r-e1-78.pluscdn.pl/-/000HAYZ8SRG1SX9J-A1.mp4)
 
Aktualizacja z 19:00: stanowisko Wojewódzkiego insp wet w Gdańsku [TUTAJ](https://www.gdansk.wiw.gov.pl/komunikat/2439)

 
**UWAGA: nowy wątek [TU](https://www.reddit.com/r/Polska/comments/14h1ho7/tajemnicza_choroba_kot%C3%B3w_nowe_informacje/)**

25 comments
  1. Widziałem wczoraj pare z małym kotem, który wyraźnie się dusił.
    Więc może to była własnie ta choroba.

  2. Mam nadzieję, że w miarę szybko uda się doprecyzować, co jest powodem śmierci tych biednych kotów. Staram się zachować spokój, ale mimo wszystko przychodzi mi to z trudem, bo przecież kocha się te zwierzaki i ciężko jest w takiej sytuacji odepchnąć obawy o ich zdrowie.

    Bardzo martwię się o mojego niewychodzącego, zwłaszcza że z tego co wiemy, cokolwiek jest powodem nie jest wybredne i może dorwać nawet te, które nie są wypuszczane.

    Na ten moment po prostu zrobiłem mojemu całkowitego bana na wychodzenie na balkon a po powrocie z zewnątrz ze zdwojoną uwagą dbam o higienę, odkażam buty.

  3. W sumie masz rację z postępowaniem. Lepiej zapobiegać niż później żałować.

    Plotkę o kotach usłyszałem tydzień temu na ulicy, jak mijałem dwie starsze panie prowadzące rozemocjowaną dyskusję na ten temat. Dużo osób ma koty i ogólnie koty są lubiane, więc taka plotka ma potencjał do szybkiego rozprzestrzeniania się.
    Ale czy ma zaczepienie w rzeczywistości? Nie wiem.

    Szybki gugiel haseł “pomór kotów” i “koty umierają” pokazuje, że artykuły na ten temat powstały w ciągu ostatnich 48 godzin.

    Google trends pokazuje kilka chaotycznych pików ( jeden pod koniec kwietnia, że dwa w połowie maja i jeden teraz ). Max 100 zapytań. Czyli poziom szumu, albo GT jest bezużyteczne.

  4. Tez jestem przerażona doniesieniami. Mam 3 koty na puszkach dolina Noteci. Niewychodzące, tylko ma balkon ewentualnie ale teraz tez będą miały szlaban. Masakra jakaś. Najważniejsze żeby szybko ustalili co to za gowno.

  5. Piszesz: „ 1. Nie znamy ilości przypadków – są to na razie dowody czysto anegdotalne i nikt nie prowadzi statystyk”.

    W takim razie możemy spróbować zrobić taką statystykę. Proszę wszystkich którym w czasie ostatnich 2 tygodni padł kot o podanie:

    czy przed śmiercią kota objawy były takie jak opisane,

    czy kot był wychodzący,

    w jakiej miejscowości mieszkał kot?

    Być może należy jeszcze jakieś inne pytania uwzględnić tej ankiecie ale w tym momencie nie Jestem nic w stanie wymyśleć.

  6. Dziękuję Ci za ten post, nie miałam o tej sprawie pojęcia. Jestem przerażona, ale przynajmniej wiem, że muszę uważać na koty.

  7. Swoją droga ciekawa sprawa: koło 2021 adoptowałam kota, który szybko okazało się ze zachorował na FIP. Rozmawiałam z paroma weterynarzami wtedy oraz czytałam dużo na grupach dedykowanych, ze pik zachorowan przypadł na COVID i jak wcześniej bywało kilka przypadków rocznie, tak później urosło to do kilku tygodniowo.

    Panika na forach dla kociarzy byla podobna jak teraz: odkażanie butów po wejściu, zabawek itp. Mam nadzieje ze znowu nie wylosuje nagrody od losu w postaci kolejnej śmiertelnej choroby

  8. Czyli jak dla mnie nadal nic nie wiadomo. Nie wiem co mam myśleć, a w domu dwa koty uwielbiające przebywać na balkonie.

  9. Brakuje hipotezy zerowej:

    0. Nie ma żadnego pomoru kotów, to sytuacja losowa że akurat kilka kotów nagle zmarło, ktoś wrzucił post z wewnętrznej grupy weterynarzy na facebooka gdzie się wiralowo rozniósł i media podchwyciły bo sezon ogórkowy.

  10. Koty bardzo chętnie zjadają ćmy, żuki majowe i inne gówno, które teraz lata, może to owady są czymś skażone? Owada może zjeść każdy kot, czy wychodzi, czy nie.

    EDIT: A jeśli chodzi o przyniesienie czegoś na butach, to kilka lat temu tak posłałem swojego kota na drugą stronę. Kot miał cztery lata, nigdy nie wychodził nawet na balkon (nie było w tym mieszkaniu), jednego dnia na coś zachorował, okazało się, że to panleukopenia, po tygodniu musiał zostać uśpiony, bo już nie było dla niego ratunku.

  11. Hipoteza nr 5 – **Sezon ogórkowy.**

    Nie wiemy niemal nic, nie znamy żadnych statystyk, oczywiście warto dmuchać na zimne i sytuacjig dy ptsia grypa dziesiątkuje całe populacje ssaków ostrożność jest zalecana. ALE zwracam uwagę na słowo “populacja”. Tutaj mamy do czynienia z odosobnionymi przypadkami rozsianymi po dość dużym terenie.

  12. Moja dziewczyna jest vetem, jak się czegoś dowiem to mogę tutaj napisać, aczkolwiek na tą chwilę nie wiadomo więcej niż napisano w poście. Trzymajcie się tam kotki i kocurki.

  13. osobiście, biorąc pod uwagę jedyne co wiemy że wynika z badań krwi (małopłytkowość + podwyższone markery wątrobowe), oraz że chorują koty niezależnie czy wychodzą czy nie, to jestem prawie na stówę pewna że to zatrucia. zanieczyszczenie w jedzeniu ze sklepu. prawdopodobnie pestycydy (mogą powodować małopłytkowość). bardzo się martwię o moje koty i dopóki nie będzie wiadomo co to, będą dostawać wyłącznie gotowane jedzenie.

  14. Ja już pisałam w poprzednim wątku na ten temat, opiekuję się stadkiem wolnożyjących kotów i straciłam 2 z nich w kwietniu z takimi objawami.

    Zwykle w przypadku dzikich kotów trudno jest nawet zauważyć, że chorują (po prostu któregoś dnia przestają się pojawiać na karmieniu, nie są nauczone szukać pomocy u ludzi tylko po prostu chowają się gdzieś w krzaki i tam umierają).

    Te dwa przypadki mogłam zaobserwować tylko dlatego, że dzień wcześniej usłyszałam jak jedna z moich kotek-seniorek ciężko oddycha (pomyślałam “Jak Darth Vader” :-/) i następnego dnia złapałam ją w żywołapkę, a w klinice (rzekomo najlepszej w województwie) do której ją zawiozłam stwierdzono “niemierzalną” temperaturę, odruchy neurologiczne i “całkiem zajęte płuca”. Zmarła następnego dnia, mieli ją przebadać pod kątem wścieklizny ale lekarz…zamroził ciałko razem z mózgiem :-/ i oczywiście nic z tego nie wyszło. Przy drugim byłam o tyle szybsza, że to był jeden z przymilnych i jak tylko zauważyłam że nie je od razu wzięłam go do weta (innego) – a tam w przeciągu weekendu tak się to rozwinęło że po 3 dniach już na nic nie reagował, ledwo żył, podjęli decyzję o uśpieniu. Teraz od 3 dni kolejny na którego miałam oko (nie jadł, ale myślałam że może to przez upały…)się nie pojawia…

    Chciałam też odnieść się do czegoś, co ktoś inny napisał w tym wątku: W trakcie pandemii u mojego lokalnego weta też mieli atak niezidentyfikowanej, bardzo śmiertelnej infekcji oddechowej wśród kotów (mnie akurat nie dotknęło, ale koleżanka-karmicielka straciła 5) – zarażały się u weta 🙁 Przestali koty przyjmować, zrobili dezynfekcję lampami całej przychodni i wygasło, ale w sumie daje to do myślenia – może koty częściej niż myślimy zapadają na takie ludzko/ptasie choroby, i po prostu nikt na to nie zwraca uwagi 🙁

    Tak czy owak trzymam kciuki za Wasze (i swoje) futrzaki.

  15. 1. Z ptasią grypą jest ten problem, że SpecVet chlapnął bez zastanowienia (to samo pisali o wieprzowinie) i wszyscy kociarze to podchwycili, bo tu i ówdzie się słyszy o ptasiej grypie. Słyszy się, tylko że u ptactwa dzikiego, które jest naturalnym rezerwuarem H5N1 więc to nie jest żadna “łamiąca wiadomość”. U drobiu ptasia grypa jest zwalczana z urzędu i nikt się tam nie cacka, tylko po stwierdzeniu obecności wirusa całe stado produkcyjne jest ubijane, a to są tysiące ptaków. Ptasia grypa w mięsie drobiowym? IW świeciłoby się jak choinka od ilości alarmów.
    2. Permetryna zabija koty szybko, ale tu jak zauważyłeś, ludzie widzieliby jak opryski są robione, a i tego typu padnięcia byłyby w poprzednich latach.
    3. Zbyt zróżnicowane diety kotów by wyciągnąć z tego jakieś wnioski.
    4. Pytanie jaka choroba? I dlaczego atakuje tylko koty? I dlaczego tylko w Polsce (na ten moment)?

    Od siebie dodam, że słyszałam również o:

    1. Nadostrej postaci toksoplazmozy, co jest potwierdzone przez dom tymczasowy z Włocławka gdzie padło praktycznie z dnia na dzień 8 kotów, w tym 3 dorosłe i zdrowe. Przypadek o tyle warty wspomnienia, bo właścicielka kotów sama przyznaje, że już widziała jej własne koty przedstawiane jako nowe przypadki z innych miast.
    2. Rustrela Virus – nowy wirus (opisany w 2022 i badania nadal są prowadzone) atakujący europejskie koty i powodujący zbliżone objawy.

    Na ten moment i tak nic nie wiadomo, ale histeria, jaka z tego wyszła sama w sobie też jest niebezpieczna.

  16. > Jeśli jakiś wirus zmutował i atakuje koty, to czemu nie inne gatunki?

    Bo tak działają wirusy, bakterie, a nawet i dużo pasożytów?

    Dlaczego COVID-19 przez 4 lata zabija tylko ludzi, a nie właśnie też koty, albo chociaż złote rybki? (BTW wiele zwierząt może się zakazić wariantami tego wirusa, ale jest on kompletnie obojętny dla tych zwierząt, tylko u ludzi powoduje on zachorowanie)

  17. Nie wiem czy mój kot to miał ale w niedzielę chłopak nam zasłabł i nawet nie był w stanie się podnieść, tylko leżał, harczal jakby miał kaszel i na każdy dotyk miałczał jakby go to bolało. Zabraliśmy go szybko do veta. Miał gorączkę, problemy z oddychaniem, sztywne kończyny i problemy z poruszaniem się. Wylądował pod kroplówką i musiał zostać na parę godzin w gabinecie do czasu aż spadnie mu gorączka. Na szczęście to się stało. Przez kolejny dzień był bardzo osłabiony, jak zobaczyłam go wskakującego na łóżko to świętowałam, wrócił mu apetyt.

    Dzisiaj chłop ma się bardzo dobrze. Nadal jest trochę obolały i ma przepisany antybiotyk ale już nam cholera parę razy zwiała na zewnątrz (jest to kot wychodzący) więc wróciła mu kondycja i zwinność. Mogła to być korelacja z ostatnimi zachorowaniami kotów, ale pierwsze objawy się zgadzały i prawdopodobnie mieliśmy cholernie dużo szczęścia że szybko zauważyliśmy że jest z nim coś nie tak a leczenie przyniosło pozytywne efekty.

    Na pewno to nie było coś w karmie u nas w domu bo mamy trzy koty i tylko jeden się pochorował. Może wirus ale jeśli to ponownie mieliśmy dużo szczęścia że tylko on się pochorował. W poniedziałek znaleźliśmy zdechłego wyraźnie nie upolowanego ptaka w ogródku więc może mieć z tym jakiś związek. Plus kocur w przeciwieństwie do pozostałych dwóch kotów nie grzeszy inteligencją i mógł gdzieś coś zeżreć u sąsiadów lub dorwać się to jakiejś trutki chociaż w moim rejonie miasta nie ma akcji odszczurzania bo jest na tyle dużo wolno chodzących kotów że populacja jest na znośnym poziomie.

    Obserwujcie swoje koty. Możliwe że szybka reakcja jest kluczowa w pomyślnym leczeniu (albo mój kot nabawił się czegoś innego, co jest jak najbardziej prawdopodobne) ale bez paniki. Starajcie się stosować zalecenia weterynarzy i czekajmy na więcej informacji.

    Trzymajcie się tam ^^

Leave a Reply