(Może od razu ostrzegę, że chyba od tego posta trochę może zajeżdżać konfiarzem (i z góry przepraszam jeśli kogoś uraziłem lub palnąłem coś głupiego, nie chciałem), ale to nie jest moją intencją, jest to po prostu luźny zbiór moich przemyśleń niekoniecznie napisany dobrze, proszę czytajcie całość)

W sumie nie wiem po co to piszę, ale ostatnio mnie naszły refleksje po tym jak poczytałem jakieś posty w internetach o tym, jak to wszyscy mężczyźni są źli bo jakiś np zgwałcił partnerkę w związku więc robimy kill all men. Dodatkowo te fragmenty wypowiedzi Joanny Schoering-Wielgus utknęły mi w głowie, (te, że prawdziwym zagrożeniem dla polek są biali heteroseksualni polacy) i do tego dzisiaj na twitterku zobaczyłem post o tym jak to sami mężczyźni bagatelizują taką rzecz jak gwałt na mężczyźnie, no bo kurła jak to on nie chciał podupczyć, każdy prawdziwy chłop chce, ja bym z pocałowaniem ręki hehe. Z tych pozornie niepowiązanych ze sobą rzeczy (chyba) narodziły się w mojej głowie różne spostrzeżenia (które są pewnie bardzo odkrywcze, ale mniejsza o to) i pytania, i chyba to jest celem tego postu, bym zobaczył co ludzie myślą o tym co napiszę, żebym mógł sobie uporządkować w głowie te rzeczy i żebym przy okazji nie daj boże nie popadł w jakiś redpill/incelizm itp. bo niestety już tego typu myśli mi przechodziły (póki co i mam nadzieję że w ogóle tylko przechodziły). Więc lecimy:
-feminizm nie jest dobrze nastawiony do mężczyzn. Gdziekolwiek mężczyzna chce pomóc kobietom, to one z kolei odpowiadają, że nie, bo są silne i niezależne, a ty głupi faceciku wypad (pewnie to ekstremalne przypadki ale niestety chyba cierpiè na ślepotę, bo nie znalazłem jeszcze feministki, która byłaby w stanie zaakceptować pomoc płci przeciwnej w walce o równe prawa). Więc z tego co widzę facetowi nie opłaca się być feministą, bo zostanie wyśmiany i oddalony.
-gwałt na mężczyznach traktowany jest jak coś, za co w sumie należy bogu dziękować. Szczerze wkurwia mnie to niemiłosiernie, bo sam najsilniejszy nie jestem (zarówno w gębie jak i fizycznie) i nie dociera do mnie jak można tak łatwo bagatelizować taką rzecz (bo każdy chłop chce zaruchać, tak na pewno). A wystarczy zamienić płcie miejscami i by było już wielkie oburzenie, chociaż w sumie ze strony tych panów komentujących wiele się by nie zmieniło, bo zamiast chłopak zaruchał, to by było że laska się puściła i to jej wina. Ale fakt, że pod tymi postami można też znaleźć komentarze kobiet, które kompletnie bagatelizują to zjawisko u mężczyzn się śmieją z ofiary jest dla mnie o tyle dziwny, że kobieta (chyba) rozumie bardziej niż facet jakie to uczucie choćby molestowania i chyba jest w stanie postawić się w takiej sytuacji bardziej i współczuć.
-wrzucanie wszystkich mężczyzn do jednego wora. Dramat nad dramaty. Brzmię tu pewnie jak ci „mili chłopcy” (już wiadomo jacy), ale mnie denerwuje to, że znajdzie się parę takich przyjebów, którzy psują całej reszcie opinię (i w sumie w tym miejscu chyba powinienem wywalić połowę punktu pierwszego bo pewnie jest tam tak samo, ale nie wiem jak inaczej sformułować więc zostawię)
-bagatelizowanie innych problemów mężczyzn, choćby emocjonalnych. Tu winę ponoszą głównie panowie szerzący takie opinie, że facet to nie może płakać, bo to nie męskie (czyli nie jestem chyba chłopem) ani okazywać uczyć, bo wtedy pizda i mięczak. To też mnie wkurza zwłaszcza jako kogoś z aspergerem, bo mam tych emocji aż nadmiar momentami i nie wiem co z nimi zrobić. I tu widzę też wiele wsparcia zwłaszcza od kobiet, które mówią żebyśmy się nie bali okazywać uczuć i emocji, no ale z drugiej strony przypomniał mi się artykuł (chyba na wyborczej/wysokich obcasach bo paywall był) o tym, jak to silna 30 letnia kobieta nie chce żyć z partnerem który okzauje emocje i do tego sam też potrzebuje wsparcia (tu ze względu na ten paywall mogło tam być później wspomniane, że np był ciężko chory psychicznie, ale w części za darmo nie ma takiej informacji). Czyli pytanie jest takie, można okazywać czy nie?
-kompleks niższości. Tu akurat wpadłem na to przy komentarzu pod tym postem na Twitterze i w sumie jeden chłop napisał ciekawą rzecz (screen załączam). Dodam tylko od siebie że teksty o tym jakie to zagrożenie stanowi biały heteroseksualny polak a nie imigrant jak ci z francji może dodatkowo dobić i wpędzić w kompleks że polka nie chce polaka tylko zagranicznego, więc jestem nic nie wart.

Teraz zauważyłem, że chyba rzeczywiście to wygląda słabo konstrukcyjnie i przepraszam z góry wszystkie kobiety urażone tym co napisałem, naprawdę to nie jest moją intencją. Nie przypisuję wam wszystkim tego co napisałem w poście i nie bagatelizuję problemów kobiet, tylko chcę zwrócić uwagę na to że mężczyźni mierzą się też z różnymi (czasami nawet podobnymi). Proszę o potwierdzenie lub obalenie tego co napisałem, no i jakieś lepsze spostrzeżenia mile widziane.

by SirInternet24

17 comments
  1. Otworzyłem ten post z szczerą intencją wysłuchania co masz do powiedzenia ale sorry, chuj mnie strzeli przez ten brak akapitów xD

  2. Powiem tak. Mężczyźni cierpią przez patriarchat tak samo, jak kobiety. Śmianie się ze zgwałconych mężczyzn, bagatelizowanie ich problemów ze zdrowiem psychicznym, oczekiwanie, że będą zawsze silni, odważni, męscy itd – to wynika z patriarchatu.

    Byłoby naprawdę super, gdyby chociaż część to zrozumiała i aktywnie zaczęła coś z tym robić – można zacząć choćby od obalania stereotypów w swoim najbliższym otoczeniu. “Boisz się? Nie bądź pizda”, “O boże tylko nie rozrycz się teraz jak baba” i tak dalej. Szukanie winy i rozwiązania swoich problemów w kobietach jest absurdalne.

    Uprzedzając niektóre głosy – są i kobiety, które świetnie się w patriarchacie czują i będą powtarzać stereotypy i oczekiwania, które z niego wynikają. *Ale to nie oznacza, że można olać całą sprawę, bo jakieś kobiety się śmieją ze zgwałconego mężczyzny*. Są głupie, że tak robią, ale nie reprezentują *wszystkich* kobiet.

  3. Mysle ze wiele wynika ze wzajemnego niezrozumienia, podsycania konfliktow, “swietego oburzenia” i walki za wszelka cene. Dla mnie takim ciekawym aspektem sa slowa “patriarchat”, albo “toksyczna meskosc” na ktore faceci czesto reaguja alergicznie (“tak, samo bycie facetem jest toksyczne, no oczywiscie!”). Nie rozumiemy ze nie chodzi o sama plec, ale zachowania jakie powoduja pozniej cierpienie obu stron. Tak jak facet moze umacniac patriarchat nie dopuszczajac kobiety do glosu, tak i ona moze pielegnowac toksyczna meskosc smiejac sie z niego kiedy on powie ze sobie nie radzi i potrzebuje pomocy. Kobiety nie sa z automatu na to odporne, bo ten rak sie szerzy bez wzgledu na plec.

    To jest skomplikowany temat i pierwszym krokiem bedzie proba zrozumienia zarowno inceli jak i feministek, przy czym proba realna, przeprowadzona w dobrej wierze (“zwariowane feministki wyzywaja sie na facetach!” –> “czemu tak mowia? chyba przesadzaja? a jesli nie przesadzaja to co maja na mysli? jakie doswiadczenia moglby spowodowac takie nastawienie? moze to ja tu czegos nie rozumiem?”).

    Polecam poczytac artykuly starajace sie dojsc glebiej i zrozumiec co sie dzieje i czemu obie strony przy tym cierpia. Swiete oburzenie, klikalne naglowki, paywalle omijac.

    [https://krytykapolityczna.pl/kraj/incele-i-przegrywi-cierpia-patrycja-wieczorkiewicz/](https://krytykapolityczna.pl/kraj/incele-i-przegrywi-cierpia-patrycja-wieczorkiewicz/)

  4. Ale wiesz, że zamiast pisać bzdety a potem przepraszać możesz przed opublikowaniem przeczytać i zredagować swój post?

  5. Niestety, ale mam podobne spostrzeżenia. Początek wyszedł mocniejszy niż chciałem, ale zasadniczo w mojej wypowiedzi wzywam do chłodnej refleksji…

    Zapoznając się z wypowiedziami różnych osób można odnieść wrażenie, że faceci w społeczeństwie są traktowani przedmiotowo, jak jakieś roboty – mają pracować, dobrze zarabiać, wszystko umieć ogarnąć, a do tego powinni być wielcy, silni, inteligentni i tak możemy sobie wymieniać. No, a w razie wojny to cyk na front i umieraj sobie. To nic, że fizyczne kwalifikacje możesz mieć gorsze niż przeciętna kobieta – z jakiegoś powodu masz iść umierać, bo się urodziłeś z parą chromosomów XY. Nierówny wiek emerytalny to też jest kpina, nie rozumiem czemu w obecnych czasach facet ma pracować dłużej.

    Ale wracając może bardziej do treści wpisu. Jeżeli mamy przypadki facetów, którzy zachowują się jak prymitywna dzicz (a oczywiście, że mamy, no ale przecież kobiet takich również nie brakuje) to bardzo często te negatywne cechy przypisywane są wszystkim facetom, co jest zupełnie absurdalne – w końcu nawet gdyby 50% facetów to byli niefajni ludzie to w dalszym ciągu pozostaje mnóstwo osób, którym nie można zarzucić niczego złego. Ale i tak spotkamy mnóstwo wpisów o tym, że “faceci są źli”, czy inne tego typu farmazony. Co ciekawe, gdyby w analogiczny sposób “wyciągnąć wnioski” na podstawie jednostki stanowiącej reprezentację jakiejś mniejszości to w wielu miejscach można by wyłapać swego rodzaju “bana za mowę nienawiści”, ot takie luźne spostrzeżenie.

    Zastanówmy się jakie mogą być konsekwencje prowadzenia takiej “społecznej ignorancji”. Wyobraźmy sobie, że mamy firmę, w której część pracowników ma wywalone na swoje zadania, a ja, jako jakiś tam szef, zamiast skupić się na tym co konkretnie mi się nie podoba i w czyjej pracy to zacząłbym równo narzekać na wszystkich, stosując taką “pseudo-odpowiedzialność zbiorową”. Oczywistą konsekwencją zastosowania takiego “równania w dół” byłoby to, że nawet ten kto się najbardziej starał, szybko zrezygnowałby z przykładania się, bo jaki sens robić cokolwiek w takich toksycznych, irracjonalnych warunkach? Ludzie, którzy dopuszczają się tego typu generalizacji wobec różnych grup społecznych są zwyczajnie okropni/bezmyślni, bez względu na płeć, wyznanie, orientację itd.

    To jest taka usilna, żałosna, ale i niestety skuteczna próba przedstawienia jakiejś grupy społecznej jako “tej złej”, sprowadzanie jej przedstawicieli do roli “gorszych ludzi”, robienie sobie z nich kozła ofiarnego… Tak, już to gdzieś widziałem – nawet wiele razy. Ale nigdy na taką skalę.

    Niemniej ten temat nie jest nagłaśniany, a powinien być, bo zauważenie problemu jest pierwszym krokiem niezbędnym do jego rozwiązania.

    Ogółem w kwestii wprowadzania tzw. “równości” jest naprawdę dużo do zrobienia, miło byłoby gdyby do partii politycznych to dotarło. Myślę, że odpowiednie postulaty z tego zakresu pozwoliłyby szybko odebrać część wyborców pewnym bardziej radykalnym partiom. Ale z jakiegoś niezrozumiałego powodu nikt nie próbuje zagrać tą kartą – a przecież tu leżą darmowe głosy, które ot tak można sobie wziąć. Szkoda…

  6. Ja ci powiem tak, bo to juz widzepo przeczytaniu pierwszych zdan :

    Przestan czytac internety. Wszystkie te twitty i inne cholery to tylko banda szukajaca sensacji.

    Ja pamietam jak sie to zaczelo z gamer gate i calym tym krzykiem, jak caly ten wspolczesny internetowy feminizm zaczal zdobywac popularnosc i wszedzie o nim bylo glosno w mediach.

    I tu jest klucz sprawy – w mediach.

    Bo jak wyjdziesz do normalnych ludzi to tego w ogole nie slyszysz. Moze dlatego ze ja juz stary i za kilka lat 40tka stuknie, ale mam znajome w przedziale 25-40 i jakos zadna sie z tym nie utozsamia. Chodze do klubow i nie widze zadnego turbo-feminizmu i mordowania facetow. Dziewczyny sie bawia, chopaki sie bawia, czasem ktos pojdzie za daleko – owszem, ale zazwyczaj reszta taka osobe zaraz w kat odstawi bo nikt nie ma sily ani czasu na jakies dramaty.

    Takie mialem doswiadczenia i z Polski, i z UK i teraz z Niemiec.

  7. >Gdziekolwiek mężczyzna chce pomóc kobietom, to one z kolei odpowiadają, że nie, bo są silne i niezależne, a ty głupi faceciku wypad (pewnie to ekstremalne przypadki ale niestety chyba cierpiè na ślepotę, bo **nie znalazłem jeszcze feministki, która byłaby w stanie zaakceptować pomoc płci przeciwnej** w walce o równe prawa).

    A autentycznie szukałeś? Jeżeli tak, to chętnie przeczytam konkretne przykłady jak to wygląda, bo z mojej niewielkiej obserwacji realnych interakcji w trakcie protestu kobiet to mężczyźni cwaniakowali i zachowywali pasywno-agresywnie (“Aaa, no jak strajk *kobiet*, to niech sobie teraz protestują, co mi do tego”), i trudno się dziwić że takie przypadki są traktowane wrogo; jeżeli ktoś kulturalnie i bez złej woli chciał pomóc to był odbierany jako pomocny. A jeżeli nie szukałeś, to nie pisz takich stwierdzeń i nie internalizuj ich w sobie – brzmią tanio, tendencyjnie, sensacjonalistycznie i podkopują wszystko, co chciałbyś przekazać.

    >Czyli pytanie jest takie, można okazywać [emocje] czy nie?

    Można a nawet należy, tylko mężczyźni bardzo często mają z tym problem, wynikający z… braku doświadczenia, czyli paragraf 22. Metaforycznie ujmując, jeżeli mężczyźni wiszą nad przepaścią a kobiety wyciągają rękę żeby im pomóc, to mężczyźni od razu kurczowo oburącz uwieszają się na ręce i oczekują wyciągnięcia na górę jak worek kartofli, a to grozi wspólnym upadkiem. Nie ma na to prostej odpowiedzi – jeżeli ktoś nie potrafi dzielić się swoimi emocjami, to nie można oczekiwać, że będzie potrafił oszacować, ile to jest za dużo, albo że przyjdzie mu w ogóle do głowy że jest jakiś górny limit.

    >Dodam tylko od siebie że teksty o tym jakie to zagrożenie stanowi biały heteroseksualny polak a nie imigrant jak ci z francji może dodatkowo dobić i wpędzić w kompleks że polka nie chce polaka tylko zagranicznego, więc jestem nic nie wart.

    Ja wiem że nie ma letko, ale uprzejmie proszę nie stosować statystyk do tłumaczenia swoich prywatnych, jednostkowych doświadczeń. Statystyki się przydają na poziomie badań populacji, a Mariolka Cię nie chciała bo nie pasujecie do siebie charakterami, a nie dlatego że polka nie chce polaka tylko zagranicznego.

  8. > Dodatkowo te fragmenty wypowiedzi Joanny Schoering-Wielgus utknęły mi w głowie, (te, że prawdziwym zagrożeniem dla polek są biali heteroseksualni polacy)

    Źródło?

  9. ” W sumie nie wiem po co to piszę, ale ostatnio mnie naszły refleksje po tym jak poczytałem jakieś posty w internetach o tym, jak to wszyscy mężczyźni są źli bo jakiś np zgwałcił partnerkę w związku więc robimy kill all men. Dodatkowo te fragmenty wypowiedzi Joanny Schoering-Wielgus utknęły mi w głowie, (te, że prawdziwym zagrożeniem dla polek są biali heteroseksualni polacy) i do tego dzisiaj na twitterku zobaczyłem post o tym jak to sami mężczyźni bagatelizują taką rzecz jak gwałt na mężczyźnie, no bo kurła jak to on nie chciał podupczyć, każdy prawdziwy chłop chce, ja bym z pocałowaniem ręki hehe. ”

    Co do gadania, z białymi mężczyznami i, że mężczyźni źli, bo jeden na x tysięcy, setek tysięcy, coś zrobił, to po prostu nawet nie ma co zwracać uwagę, to jest gadanie, nieszczęśliwych feministek, that’s all.

    Faceci, którzy gadają takie głupoty, to zazwyczaj boomerzy, którzy myślą fiutem.

    ” Więc lecimy: -feminizm nie jest dobrze nastawiony do mężczyzn. Gdziekolwiek mężczyzna chce pomóc kobietom, to one z kolei odpowiadają, że nie, bo są silne i niezależne, a ty głupi faceciku wypad (pewnie to ekstremalne przypadki ale niestety chyba cierpiè na ślepotę, bo nie znalazłem jeszcze feministki, która byłaby w stanie zaakceptować pomoc płci przeciwnej w walce o równe prawa). Więc z tego co widzę facetowi nie opłaca się być feministą, bo zostanie wyśmiany i oddalony. -gwałt na mężczyznach traktowany jest jak coś, za co w sumie należy bogu dziękować. Szczerze wkurwia mnie to niemiłosiernie, bo sam najsilniejszy nie jestem (zarówno w gębie jak i fizycznie) i nie dociera do mnie jak można tak łatwo bagatelizować taką rzecz (bo każdy chłop chce zaruchać, tak na pewno). ”

    Sporo prawdy, większość feministek, jest zaślepiona, że równość, działa tylko w ich strone, w momencie, w którym wspomnisz o obowiązkowej służbie czy o emeryturze, to znikają, nikt, kto zdrowo patrzy na świat, nie powinien mieć takich poglądów, nie walczymy o to, która płeć ma lepiej, a jak już, to walczmy o równość, w krajach, w których naprawdę są różnice, a nie w Polsce, w której to niby jakich kobieta nie ma praw, a mężczyźni mają?

    ” Tu winę ponoszą głównie panowie szerzący takie opinie, że facet to nie może płakać, bo to nie męskie (czyli nie jestem chyba chłopem) ani okazywać uczyć, bo wtedy pizda i mięczak. To też mnie wkurza zwłaszcza jako kogoś z aspergerem, bo mam tych emocji aż nadmiar momentami i nie wiem co z nimi zrobić. I tu widzę też wiele wsparcia zwłaszcza od kobiet, które mówią żebyśmy się nie bali okazywać uczuć i emocji, no ale z drugiej strony przypomniał mi się artykuł (chyba na wyborczej/wysokich obcasach bo paywall był) o tym, jak to silna 30 letnia kobieta nie chce żyć z partnerem który okzauje emocje i do tego sam też potrzebuje wsparcia (tu ze względu na ten paywall mogło tam być później wspomniane, że np był ciężko chory psychicznie, ale w części za darmo nie ma takiej informacji). Czyli pytanie jest takie, można okazywać czy nie? ”

    Ja przykładowo, twierdze, że faceci, mogą płakać, mogą mieć gorsze dni, powinni, wygadać się, jak coś jest nie tak, aczkolwiek, twierdzę, że kobieta i mężczyzna, różnią się, według mnie, mimo wszystko mężczyzna, powinien być silny psychicznie, jest słaby dzień, słaby okres, trudno, ale podnosisz, robisz to co miałeś, nie poddajesz się, powinien sobie radzić z problemami, w jakikolwiek sposób, jeżeli pomoże mu rozmowa z kimś, pewnie, woli nie gadać o tym, pewnie, cokolwiek, ale mieć taką, mentalną oazę, która pomaga mu radzić sobie z problemami, ze względu, na samego siebie, według mnie przyswajanie, za dużo, kobiecych cech, zwyczajnie dla faceta, jest szkodliwe, ale tez ze względu, na znalezienie partnerki, kobieta, niezależnie co mówi, będzie chciała, kogoś silnego (psychicznie), kogoś, kto w razie co, znajdzie rozwiązanie jej problemu, kogoś, kto w słabych chwilach, będzie ją wspierał, mimo że sam, też najchętniej by poszedł płakać, może to kontrowersyjne, ale po prostu słabość (zależnie, kto jak rozumuje), nie jest pociągająca, tak samo jak dla wielu facetów, nie będzie pociągające, jak kobieta, będzie zbyt męska, każdy ma inną rolę, każdy się różni, ale są rzeczy, które się nie zmienią.
    Podkreślę, że to moja opinia i po części osób, które znam.

    ” Dodam tylko od siebie że teksty o tym jakie to zagrożenie stanowi biały heteroseksualny polak a nie imigrant jak ci z francji może dodatkowo dobić i wpędzić w kompleks że polka nie chce polaka tylko zagranicznego, więc jestem nic nie wart. ”

    Mam wrażenie, że takie myślenie, jest tylko w internecie, dosłownie, nie spotkałem się z kobietą, który by twierdziła, że polaki do niczego, ale już taki chłop z bangladeszu, czy inny imigrant, już super, nawet tak od siebie, to chyba więcej kobiet rasistek spotykałem, niż chłopów.

  10. Pozdrawiam “współautystę” (nienawidzę tych pizd wrzucających wszystkie zaburzenia umysłowe do jednego wora)

  11. > -feminizm nie jest dobrze nastawiony do mężczyzn. Gdziekolwiek mężczyzna chce pomóc kobietom, to one z kolei odpowiadają, że nie, bo są silne i niezależne, a ty głupi faceciku wypad (pewnie to ekstremalne przypadki ale niestety chyba cierpiè na ślepotę, bo nie znalazłem jeszcze feministki, która byłaby w stanie zaakceptować pomoc płci przeciwnej w walce o równe prawa). Więc z tego co widzę **facetowi nie opłaca się być feministą**, bo zostanie wyśmiany i oddalony.

    Feministki nie chcą pomocy mężczyzn, bo większość “pro-feministycznych” mężczyzn nie oferuje jej z altruistycznych pobudek. Ci mężczyźni kierują się samolubnymi pobudkami: od niewinnego pragnienia akceptacji i docenienia, przez chęć dominacji i przewodzenia, aż nawet do osaczenia ofiary (MO “feministów”-gwałcicieli).

    Nie zrozum mnie źle, to nie żaden przytyk w twoją stronę, bo większość ludzi nie kieruje się altruizmem przy pomocy innym, taka nasza natura.

  12. Może mi ktoś wytłumaczyć o co dokładnie chodzi, kiedy mówi się, że mężczyźni są wychowywani, żeby być tylko robotami do pracy, śmieciami, że “gówno mu się należy od życia poza dołem w ziemi”? Czy jest w tym coś więcej niż przymus wcielania do wojska i zamykanie granic dla mężczyzn?

    Nie bagatelizuje poboru, sam jestem przeciwnikiem, i obawa przed tym mnie mocno dotknęła w grudniu, ale nie jestem pewien z czego to jeszcze wynika, bo z mojej perspektywy, to jest trochę dramatyzacja i popularyzacja redpillowych sloganów.

  13. W historii komentarzy widzę, że jesteś uczniem w polskiej szkole. I chodzisz na religię. Nie mówił ksiądz aby na kazaniu, żeby nie korzystać z soszial media? Nie? To może chociaż nie wrzucajmy randomowych postów z twittera, skoro Elon przyblokował…

  14. IMO patrzysz przez pryzmat neta/mediów w większości jeżeli chodzi o kwestie tego darcia mordy i podejścia ale no świat jest mimo wszystko jest pojechany ostatnio

    Do szarej masy lepiej przemawia “jesteście ważniejsi” niż “jesteście równi”

    * Ci co ich to nie dotyczy – zignorują.
    * Ci co ich to dotyczy – poczują się ważniejsi.
    * No i zostaje jeszcze mała grupa ludzi która próbuje zrozumieć cokolwiek co się dzieje żeby poukładać sobie świat w głowie – i tu chyba wpadasz ty z tym postem ^^’.

    Co do rzeczy o których piszesz to nazwę to ładnie “Przemoc” (psychiczna lub fizyczna) to coś co w dekonstruuje człowieka i jego bliskich.

    Jeżeli ktoś musiał coś takiego przeżyć to powątpiewam żeby mówił lub pisał o tym z taką lekkością jak ewentualny post o którym wspominasz lub te feministyczne wiece wszelakie na internetach i wiecach politycznych

    * Zabójstwo to zabójstwo
    * Gwałt to gwałt
    * Przemoc to przemoc
    * Tortury to tortury

    Jak ktoś uważa że to jaka płeć jest z jednej czy drugiej strony ma jakiekolwiek znaczenie w tych kwestiach to jest moim skromnym zdaniem pier…lniety zdrowo i tyle :v

    Co do rozmawiania o tym

    * Ludzie są albo empatyczni i rozumieją że nawet coś co napiszą lub powiedzą może zrobić komuś problem
    * Albo obojętni i mają to w dupie
    * Albo dwulicowi – przekonujący cię że rozumieją mimo że ch rozumieją i to wykorzystują

    Łatwo ogarnąć że ta pierwsza grupa będzie w większości milczeć bo to są ciężkie tematy – często bez wyjścia z sytuacji i bez możliwości realnej pomocy.

    Może kiedyś się ktoś porządnie wkur…zy i jakoś to ogarnie

    I masz tez drugą stronę medalu – ludzie którzy np. posądza ex o gwałt żeby mu zrobić po złości…

    Więc… TL;DR IMO

    Feminizm to równość a równość to jest wtedy jak się rozumie jakiś temat

    Feminizmu realnego nigdy nie będzie bo po prostu różnimy się naturalnie i nie da się na to wpłynąć – można tylko doprowadzić do tego żeby różnice jak najmniej nam przeszkadzały w naszych życiach i wyborach

    Są jeszcze na świecie po prostu tematy zbyt ciężkie dla indywiduów żeby można było je zrozumieć i może ktoś znajdzie czas a rządy chęci zeby zrobić jakieś uniwersalne rozwiązanie dla wszystkich.

    Ale łatwo jest je oceniać wiedząc że istnieją i wycierać sobie ryj czymś tak ciężkim żeby udawać kozaka pod publikę i to moim zdaniem robią w większości teraz gwiazdki potrzebujące fejmy i politycy :p

    Oczywiście – moja opinia 😉

  15. Rodzi się kolejny redpillowiec? Polecam ograniczyć social media i częściej integrować się z ludźmi w realu, a nie w internecie.

Leave a Reply