Myślę, że w rzeczywistości odpowiedź “tak” u każdej z tych grup to mniej niż 5%
niewierzący są lepszymi katolikami niż polscy katolicy
Aha!
How it started: “głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć”. How it’s going:
Innymi słowy w Polsce Jezus nie mógłby się urodzić, ponieważ nasi katolicy nie chcieliby obcych kobiet w ciąży u siebie nawet w stodole.
Szach mat katoliku.
Polska “A” Polsce “B” każe się całować w D.
Mówić można wszystko, co innego to faktyczne przyjęcie. Myślę że faktyczny % wynosi max około 5-10%.
Ziobro zaskoczenia.
Wierzący mniej kłamią, to dobra postawa.
Ale to jest pytanie z wieloma podtekstami. Jedni traktują to dosłownie: “ugościć, nakarmić i pożegnać”, a drudzy “ugościć, nakarmić i oddać im jeden pokój, z którego potem nie chca się ani wyprowadzić, ani pracować, ani nie czują przywiązania do ich nowego domu, a ich dzieci nienawidzą wszystko, co miejscowe”.
Jako niewierzący też mogę powiedzieć, że przy moim stole wigilijnym znalazłoby się miejsce dla uchodźcy. Ba nawet całej rodziny uchodźców, albo i dwie rodziny. Zakładając, że bym taki stół miał.
Ma ktoś w lepszej rozdzielności? Chętnie podsunę znajomym.
Jestem niewierzącym nieprawicowym i raz zaprosiłem na wigilię losowego Saszkę z Białorusi co robił na magazynie i się zmartwił jak mu powiedziałem że biedronka w wigilię już nieczynna
A za drugim razem zaprosiłem Swietę z Rosji co była z syberii i rzadko w domu. Ją znałem już wcześniej.
Dwa razy było zabawnie i fajnie dowiedzieć się było o obyczajach i innych kulturach.
Polecam
No, widzę sami socjolodzy w komentarzach, każdy wie, o tempora, o mores, i to przy okazji nie jest wcale efekt Dunninga-Krugera.
Spotykam się czasami z krytyką samej religii katolickiej, bo cóż, w Polsce mamy dość specyficzną implementację. Tymczasem myślę, że te wyniki jak najbardziej odnoszą się do implementacji, która wydaje się być dość niespójna.
Zaryzykowałbym zgadywanie, że u nas tzw. wiara katolicka to bardziej kwestia tożsamości, identyfikacji z jakąś grupą, której wyróżnikiem nie tak wcale bardzo jest nauka Nowego Testamentu. Bardziej raczej konserwatyzm i to taki specyficzny konserwatyzm. Lęk przed “obcym” (osobą spoza grupy), nieznanym (technologie, zmiany obyczajowe). Do tego dochodzi poparcie dla specyficznej opcji politycznej. To jest bardziej spójne niż para katolicyzm-konserwatyzm. Konserwatyzm-komunizm – ta para jest sobie bliższa u nas. Konserwatyzm to pragnienie, żeby było jak kiedyś. A kiedyś nazywaliśmy się PRL i mieliśmy taki soft-core-owy komunizm. Było wujowo, ale stabilnie. Za tym ludzie tu tęsknią, boją się wszelkich zmian.
Polska była też bardzo niezróżnicowana etnicznie. To zróżnicowanie narasta w czasach nie tylko globalizacji, ale zwyczajnie bardziej przystępnego transportu. Absolutnie – wyniki nie dziwią. Szkoda może tylko, że swojego czasu była w Polsce fascynacja zachodem i zachodnią kulturą. A teraz troszkę tak już mniej.
Dla kota z Afganistanu zawsze się znajdzie pełna micha! A dla pływaka suchy ręcznik pod choinką. Dla lewaka lewatywa.. Sic!
Tacy kozacy? Ciekawa jaka byłaby odpowiedź gdyby zapytano o Cygana.
Jestem niewierzący i bym nie przyjął. I nie wierzę, że 79% wyborców opozycji by przyjęło obcą osobę na wigilię, kiedy mnie jako lewaka potrafią KODiarze wyzwać od najgorszych, bo skrytykuję Tuska.
W mojej ocenie te odpowiedzi bardziej pokazują kto bezczelnie kłamie.
Smutne 🙁
Wcale się nie dziwię. Czasy niepewne więc ludzie się boją do kogo odezwać na ulicy a co dopiero zaprosić do domu.
Symptomatyczne. Im wiecej kosciola tym mniej boga.
20 comments
Myślę, że w rzeczywistości odpowiedź “tak” u każdej z tych grup to mniej niż 5%
niewierzący są lepszymi katolikami niż polscy katolicy
Aha!
How it started: “głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć”. How it’s going:
Innymi słowy w Polsce Jezus nie mógłby się urodzić, ponieważ nasi katolicy nie chcieliby obcych kobiet w ciąży u siebie nawet w stodole.
Szach mat katoliku.
Polska “A” Polsce “B” każe się całować w D.
Mówić można wszystko, co innego to faktyczne przyjęcie. Myślę że faktyczny % wynosi max około 5-10%.
Ziobro zaskoczenia.
Wierzący mniej kłamią, to dobra postawa.
Ale to jest pytanie z wieloma podtekstami. Jedni traktują to dosłownie: “ugościć, nakarmić i pożegnać”, a drudzy “ugościć, nakarmić i oddać im jeden pokój, z którego potem nie chca się ani wyprowadzić, ani pracować, ani nie czują przywiązania do ich nowego domu, a ich dzieci nienawidzą wszystko, co miejscowe”.
Jako niewierzący też mogę powiedzieć, że przy moim stole wigilijnym znalazłoby się miejsce dla uchodźcy. Ba nawet całej rodziny uchodźców, albo i dwie rodziny. Zakładając, że bym taki stół miał.
Ma ktoś w lepszej rozdzielności? Chętnie podsunę znajomym.
Jestem niewierzącym nieprawicowym i raz zaprosiłem na wigilię losowego Saszkę z Białorusi co robił na magazynie i się zmartwił jak mu powiedziałem że biedronka w wigilię już nieczynna
A za drugim razem zaprosiłem Swietę z Rosji co była z syberii i rzadko w domu. Ją znałem już wcześniej.
Dwa razy było zabawnie i fajnie dowiedzieć się było o obyczajach i innych kulturach.
Polecam
No, widzę sami socjolodzy w komentarzach, każdy wie, o tempora, o mores, i to przy okazji nie jest wcale efekt Dunninga-Krugera.
Spotykam się czasami z krytyką samej religii katolickiej, bo cóż, w Polsce mamy dość specyficzną implementację. Tymczasem myślę, że te wyniki jak najbardziej odnoszą się do implementacji, która wydaje się być dość niespójna.
Zaryzykowałbym zgadywanie, że u nas tzw. wiara katolicka to bardziej kwestia tożsamości, identyfikacji z jakąś grupą, której wyróżnikiem nie tak wcale bardzo jest nauka Nowego Testamentu. Bardziej raczej konserwatyzm i to taki specyficzny konserwatyzm. Lęk przed “obcym” (osobą spoza grupy), nieznanym (technologie, zmiany obyczajowe). Do tego dochodzi poparcie dla specyficznej opcji politycznej. To jest bardziej spójne niż para katolicyzm-konserwatyzm. Konserwatyzm-komunizm – ta para jest sobie bliższa u nas. Konserwatyzm to pragnienie, żeby było jak kiedyś. A kiedyś nazywaliśmy się PRL i mieliśmy taki soft-core-owy komunizm. Było wujowo, ale stabilnie. Za tym ludzie tu tęsknią, boją się wszelkich zmian.
Polska była też bardzo niezróżnicowana etnicznie. To zróżnicowanie narasta w czasach nie tylko globalizacji, ale zwyczajnie bardziej przystępnego transportu. Absolutnie – wyniki nie dziwią. Szkoda może tylko, że swojego czasu była w Polsce fascynacja zachodem i zachodnią kulturą. A teraz troszkę tak już mniej.
Dla kota z Afganistanu zawsze się znajdzie pełna micha! A dla pływaka suchy ręcznik pod choinką. Dla lewaka lewatywa.. Sic!
Tacy kozacy? Ciekawa jaka byłaby odpowiedź gdyby zapytano o Cygana.
Jestem niewierzący i bym nie przyjął. I nie wierzę, że 79% wyborców opozycji by przyjęło obcą osobę na wigilię, kiedy mnie jako lewaka potrafią KODiarze wyzwać od najgorszych, bo skrytykuję Tuska.
W mojej ocenie te odpowiedzi bardziej pokazują kto bezczelnie kłamie.
Smutne 🙁
Wcale się nie dziwię. Czasy niepewne więc ludzie się boją do kogo odezwać na ulicy a co dopiero zaprosić do domu.
Symptomatyczne. Im wiecej kosciola tym mniej boga.