Mam nadzieję, że to nie ostatnia sprawa w której przechodzimy z “wolności do” do “wolności od”.
I dobrze, jako były palacz uważam palenie fajek za paskudny nałóg, nic palącemu to nie daje, a generuje smród, śmieci, bo większość palaczy nie jest za pan brat z koszem na śmieci, inni wdychają dym mimowolnie.
To akurat dobrze, nigdy nie rozumiałem fenomenu palenia
Chore. Zakażmy alkoholu, jazdy samochodem i uprawiania przypadkowego seksu, bo wszystkie te czynności są szkodliwe dla zdrowia
Wszystko fajnie, ale czy to nie będzie raj dla szarej strefy? Sytuacja analogiczna do ograniczenia alkoholu, czy prohibicji.
Mnie tu najbardziej śmieszy plot twist:
>Przypomnijmy, że niedawno Jacek Olczak, dyrektor generalny Philip Morris International, mówił, że miejsce papierosów jest w muzeum. Tym słowami wzywał rządy do przyspieszenia prac nad wprowadzeniem zakazu sprzedaży papierosów. (…)
>Nasz hipotetyczny model pokazuje, że jeśli ludzie, którzy obecnie palą, całkowicie przestawili się na e-produkty – nawet jeśli zakłada się, że są one tylko o 80 procent mniej ryzykowne niż papierosy – to w ciągu ich życia istnieje możliwość 10-krotnego zmniejszenia liczby zgonów związanych z paleniem w porównaniu z samymi historycznymi środkami kontroli tytoniu – podawała firma.
I to mówi kto? Dyrektor Philip Morris czyli największego producenta papierosów na świecie. Dlaczego? Bo oni już wiedzą, że tak czy siak dni papierosów są już policzone i nie będą w stanie lobbować do zesrania, bo cały świat od papierosów się odsuwa. Dlatego teraz strategią jest promowanie IQOSa na pełnej kurwie, nazywając go “e-produktem” choć tak naprawdę bliżej mu do tradycyjnych papierosów niż do e-papierosów. A jednocześnie Philip Morris lobbuje na całym świecie za uwaleniem rynku faktycznych e-papierosów.
Tymczasem w Polsce rynek e-papierosów jest śmieszny. Wprowadzono zakazy np. sprzedaży online, które nie działają, wprowadzono monstrualną akcyzę, z której wpływ oszacowano na niecałe 10% spodziewanego – bo nie działa i wszystko przeniosło się do szarej strefy. Ale gówniane i tragiczne dla środowiska jednorazówki można już prawie w obuwniczym kupić. No i oczywiście iqosy i glo.
A można mieć sensowne prawa dotyczące tego – patrz Nowa Zelandia, która jako jedna z pierwszych wytoczyła wojną wyrobom tytoniowym, jednocześnie promując alternatywy, z takimi regulacjami jak zakaz sprzedaży jednorazówek (każde urządzenie musi mieć wymienną baterię), zakaz reklamy, sprzedaży w pobliżu szkół, oczywiście zakaz sprzedaży nieletnim i tak dalej.
Jestem za. Fajki to jeden z najgorszych nałogów, bo wiele osób wciąga dym biernie przez samolubnych palaczy.
Ja nie rozumiem skąd się to bierze, że jest tyle ludzi, którzy są za legalizacją konopii, a Co sami ludzie mogą potem być za zakazem palenia tytoniu. Wszystko powinno być legalne bo prohibicji nie działa, mało jest ruskich fajek od dilerów i z ryneczków, bo tanie? To szykujcie się na rozkwit tego czarnego rynku.
Państwo powinno zniechęcać do szkodliwych używek, zgoda. Ale wszystko powinno być ostateczną decyzją jednostki, co chce ona zrobić że swoim ciałem.
8 comments
Mam nadzieję, że to nie ostatnia sprawa w której przechodzimy z “wolności do” do “wolności od”.
I dobrze, jako były palacz uważam palenie fajek za paskudny nałóg, nic palącemu to nie daje, a generuje smród, śmieci, bo większość palaczy nie jest za pan brat z koszem na śmieci, inni wdychają dym mimowolnie.
To akurat dobrze, nigdy nie rozumiałem fenomenu palenia
Chore. Zakażmy alkoholu, jazdy samochodem i uprawiania przypadkowego seksu, bo wszystkie te czynności są szkodliwe dla zdrowia
Wszystko fajnie, ale czy to nie będzie raj dla szarej strefy? Sytuacja analogiczna do ograniczenia alkoholu, czy prohibicji.
Mnie tu najbardziej śmieszy plot twist:
>Przypomnijmy, że niedawno Jacek Olczak, dyrektor generalny Philip Morris International, mówił, że miejsce papierosów jest w muzeum. Tym słowami wzywał rządy do przyspieszenia prac nad wprowadzeniem zakazu sprzedaży papierosów. (…)
>Nasz hipotetyczny model pokazuje, że jeśli ludzie, którzy obecnie palą, całkowicie przestawili się na e-produkty – nawet jeśli zakłada się, że są one tylko o 80 procent mniej ryzykowne niż papierosy – to w ciągu ich życia istnieje możliwość 10-krotnego zmniejszenia liczby zgonów związanych z paleniem w porównaniu z samymi historycznymi środkami kontroli tytoniu – podawała firma.
I to mówi kto? Dyrektor Philip Morris czyli największego producenta papierosów na świecie. Dlaczego? Bo oni już wiedzą, że tak czy siak dni papierosów są już policzone i nie będą w stanie lobbować do zesrania, bo cały świat od papierosów się odsuwa. Dlatego teraz strategią jest promowanie IQOSa na pełnej kurwie, nazywając go “e-produktem” choć tak naprawdę bliżej mu do tradycyjnych papierosów niż do e-papierosów. A jednocześnie Philip Morris lobbuje na całym świecie za uwaleniem rynku faktycznych e-papierosów.
Tymczasem w Polsce rynek e-papierosów jest śmieszny. Wprowadzono zakazy np. sprzedaży online, które nie działają, wprowadzono monstrualną akcyzę, z której wpływ oszacowano na niecałe 10% spodziewanego – bo nie działa i wszystko przeniosło się do szarej strefy. Ale gówniane i tragiczne dla środowiska jednorazówki można już prawie w obuwniczym kupić. No i oczywiście iqosy i glo.
A można mieć sensowne prawa dotyczące tego – patrz Nowa Zelandia, która jako jedna z pierwszych wytoczyła wojną wyrobom tytoniowym, jednocześnie promując alternatywy, z takimi regulacjami jak zakaz sprzedaży jednorazówek (każde urządzenie musi mieć wymienną baterię), zakaz reklamy, sprzedaży w pobliżu szkół, oczywiście zakaz sprzedaży nieletnim i tak dalej.
Jestem za. Fajki to jeden z najgorszych nałogów, bo wiele osób wciąga dym biernie przez samolubnych palaczy.
Ja nie rozumiem skąd się to bierze, że jest tyle ludzi, którzy są za legalizacją konopii, a Co sami ludzie mogą potem być za zakazem palenia tytoniu. Wszystko powinno być legalne bo prohibicji nie działa, mało jest ruskich fajek od dilerów i z ryneczków, bo tanie? To szykujcie się na rozkwit tego czarnego rynku.
Państwo powinno zniechęcać do szkodliwych używek, zgoda. Ale wszystko powinno być ostateczną decyzją jednostki, co chce ona zrobić że swoim ciałem.