Wywiad z prof. Tomaszem Szlendakiem, a jego zawsze warto.
ciekawy wywiad i właściwie porusza wszystkie problemy o których się teraz słyszy jeżeli chodzi o “rynek matrymonialny” w ogóle kurwa, obrzydliwe jest jest to określenie, bo sprowadza człowieka do towaru, ale jak widać przez opisane przez Pana profesora zachowania, właściwie.
Kolejna brutalna prawda jest taka, że wiele kobiet wybiórczo patrzy na koncept “patriarchatu”, bo dla mnie właśnie objawem konserwatywnego spojrzenia i tego patriarchalnego jest to, że to mimo wszystko facet musi być tym lepiej zarabiającym, wykształconym i tak dalej co potwierdzają dane i gdzie rodzą się problemy przez to, że o wiele więcej kobiet studia w ogóle kończy w dzisiejszym świecie.
Totalnie nie przekonuje mnie już gadanie, że to ta słynna eWoLuCyJnA PoTrZEbA do silnego partnera, który zadba o dzieci w świecie gdzie ludzie nie chcą mieć dzieci. Po co się sprowadzać do niewolnika popędów? To jest analogiczne myślenie do tego, że faceci myślą tylko o ruchaniu i dlatego jak kobieta zmęczona w związku to zdrada jest pomyślna #pdk
Wracając do cloue, wiele, nawet wykształconych kobiet, jest strażniczkami patriarchatu, nie chcą go po prostu na płaszczyznach społecznych, zawodowych jednocześnie utrzymując patriarchalne oczekiwania wobec partnera i tego co ten partner ma wobec nich robić i to są rzeczy, które ogólnie jest dosyć ciężko wykazać i zmierzyć, ale każdy się z tym spotyka. Wystarczy wejść sobie na przykład na r/askmen i tam zawsze w tych cyklicznych wątkach w których się pytają facetów czego boją się przyznać pojawia się ten sam wątek:
Moja dziewczyna mówiła mi żebym się otworzył, zrobiłem to i nie dość, że sam ten akt był dla mnie bardzo trudny to ona się ode mnie odwróciła, jej nastawienie do mnie się zmieniło.
I to jest trochę ta schizofrenia dzisiejszego świata i problemu z terminem “toksyczna męskość”, bo właśnie toksycznej męskości nie podtrzymują mężczyźni dla samego jej podtrzymania, oni się dostosowuja do warunków z jakimi się spotykaja gdzie to okazuje się najlepszą strategia. Niektóre kobiety nie wykonują tej pracy po swojej stronie i nie akceptują takiego okazania uczuc przez mężczyzne nawet jeżeli im się wydaje, że tego chcą. Rozmawialem nawet o tym z przyjaciółką, która właśnie mega jest za tym, żeby mężczyźni się otwierali i tak dalej, ale w jej przypadku też się okazało, że dostała lekkiego mindfucka kiedy to się stało. Dalej, jest taka strona na Instagramie performatywnechlopaki czy coś takiego, komentarze kobiet pod postami są obrzydliwe, potężny gatekeeping i stwierdzanie, że to bycie “Pick me” i mazanie się.
Podsumowując, wiele kobiet swiadomie lub nie podtrzymuje patriarchalne wzorce w różnych sferach swojego życia i dopóki tutaj nie zostanie ten problem szerzej zauważony i praca nie zostanie wykonana w zmianie mindsetu (nie rzucanie haseł o otwieraniu się nie pomaga jeżeli potem robisz fikołek i zmieniasz nastawienie do swojego partnera o 180 stopni) to dalej będziemy mieli z tym ogromne problemy i ja tak czuję osobiście, ze z tego wynika wiele zgrzytów na linii kobiety-mezczyzni, bo niby walczymy z tym patriarchatem, ale nie na wszystkich płaszczyznach.
2 comments
Wywiad z prof. Tomaszem Szlendakiem, a jego zawsze warto.
ciekawy wywiad i właściwie porusza wszystkie problemy o których się teraz słyszy jeżeli chodzi o “rynek matrymonialny” w ogóle kurwa, obrzydliwe jest jest to określenie, bo sprowadza człowieka do towaru, ale jak widać przez opisane przez Pana profesora zachowania, właściwie.
Kolejna brutalna prawda jest taka, że wiele kobiet wybiórczo patrzy na koncept “patriarchatu”, bo dla mnie właśnie objawem konserwatywnego spojrzenia i tego patriarchalnego jest to, że to mimo wszystko facet musi być tym lepiej zarabiającym, wykształconym i tak dalej co potwierdzają dane i gdzie rodzą się problemy przez to, że o wiele więcej kobiet studia w ogóle kończy w dzisiejszym świecie.
Totalnie nie przekonuje mnie już gadanie, że to ta słynna eWoLuCyJnA PoTrZEbA do silnego partnera, który zadba o dzieci w świecie gdzie ludzie nie chcą mieć dzieci. Po co się sprowadzać do niewolnika popędów? To jest analogiczne myślenie do tego, że faceci myślą tylko o ruchaniu i dlatego jak kobieta zmęczona w związku to zdrada jest pomyślna #pdk
Wracając do cloue, wiele, nawet wykształconych kobiet, jest strażniczkami patriarchatu, nie chcą go po prostu na płaszczyznach społecznych, zawodowych jednocześnie utrzymując patriarchalne oczekiwania wobec partnera i tego co ten partner ma wobec nich robić i to są rzeczy, które ogólnie jest dosyć ciężko wykazać i zmierzyć, ale każdy się z tym spotyka. Wystarczy wejść sobie na przykład na r/askmen i tam zawsze w tych cyklicznych wątkach w których się pytają facetów czego boją się przyznać pojawia się ten sam wątek:
Moja dziewczyna mówiła mi żebym się otworzył, zrobiłem to i nie dość, że sam ten akt był dla mnie bardzo trudny to ona się ode mnie odwróciła, jej nastawienie do mnie się zmieniło.
I to jest trochę ta schizofrenia dzisiejszego świata i problemu z terminem “toksyczna męskość”, bo właśnie toksycznej męskości nie podtrzymują mężczyźni dla samego jej podtrzymania, oni się dostosowuja do warunków z jakimi się spotykaja gdzie to okazuje się najlepszą strategia. Niektóre kobiety nie wykonują tej pracy po swojej stronie i nie akceptują takiego okazania uczuc przez mężczyzne nawet jeżeli im się wydaje, że tego chcą. Rozmawialem nawet o tym z przyjaciółką, która właśnie mega jest za tym, żeby mężczyźni się otwierali i tak dalej, ale w jej przypadku też się okazało, że dostała lekkiego mindfucka kiedy to się stało. Dalej, jest taka strona na Instagramie performatywnechlopaki czy coś takiego, komentarze kobiet pod postami są obrzydliwe, potężny gatekeeping i stwierdzanie, że to bycie “Pick me” i mazanie się.
Podsumowując, wiele kobiet swiadomie lub nie podtrzymuje patriarchalne wzorce w różnych sferach swojego życia i dopóki tutaj nie zostanie ten problem szerzej zauważony i praca nie zostanie wykonana w zmianie mindsetu (nie rzucanie haseł o otwieraniu się nie pomaga jeżeli potem robisz fikołek i zmieniasz nastawienie do swojego partnera o 180 stopni) to dalej będziemy mieli z tym ogromne problemy i ja tak czuję osobiście, ze z tego wynika wiele zgrzytów na linii kobiety-mezczyzni, bo niby walczymy z tym patriarchatem, ale nie na wszystkich płaszczyznach.