Będzie niszczyć zachodnią, bezbożną zgniliznę od środka heroicznie wyżerając wszystkie mule w Brukseli.
>Beata Szydło uważa, że “start do Sejmu dla niej nie ma sensu”.
Oczywiście że nie ma dla niej sensu. Dokładnie z tych samych powodów dla których Biedroń też nie startuje.
W Brukseli dostają 35tys zł miesięcznie. W Warszawie dostawaliby mniej niż połowę z tego.
UE zła ale euro smakuje co hipokryci?
>Chodzi m.in. o to, co by się stało, jeśli PiS straciłoby władzę po wyborach. – Siedzieć w ławach opozycji i wysłuchiwać jak Donald Tusk z Szymonem Hołownią po niej jeżdżą? To przecież żadna przyjemność – mówił portalowi poseł, który dobrze ją zna.
Głównie to będzie pewnie jechanie po Morawieckim a nie Szydło, ale okej. Dobrze wiedzieć że PiS dalej nie uaktualnił sobie rzeczywistości po 2017 roku.
​
>Do 2025 roku Szydło planuje zostać w PE. Wybory w tej instytucji są z kolei już w 2024 roku. W poprzednich, jak wynika z danych PKW, Szydło miała 524 951 głosów.
Kaska musi być.
​
>Kiedy w połowie czerwca w Parlamencie Europejskim odbyła się debata o “lex Tusk” i łamaniu praworządności w Polsce, głos na sali plenarnej zabrała też Beata Szydło. Europosłanka PiS w trakcie swojego wystąpienia aż krzyczała.
Bo jak śmie Unia domagać się respektować praworządność, nie?
​
>W Polsce problem sama ze sobą ma opozycja, która nie może się pogodzić z demokratycznym wyborem Polaków – przekonywała w PE Beata Szydło. Jak mówiła, opozycja “cały czas atakuje i wszczyna awantury, wykorzystując unijne instytucje”
A wy co robiliście do 2014 roku? A, no tak, sami robiliście donosy do Unii. Aż jestem ciekaw jaka byłaby wasza reakcja gdybyście przegrali wybory.
​
>Co więcej, jej zdaniem “ta dyskusja nie ma sensu”. – Ale skoro już się zebraliśmy, żeby porozmawiać o praworządności, to porozmawiajmy, ale o praworządności w UE. Czy tutaj nie dochodzi do łamania traktatów i omijania ich? – zastanawiała się europosłanka PiS.
Klasyczne odwracanie kota ogonem.
A teraz najbardziej wkurzający akapit:
>Szydło nie widzi też siebie w ławach sejmowych po wygranej PiS, gdyż wtedy również mogłaby być zmarginalizowana, a Mateusz Morawiecki mógłby przecież być nadal premierem. Obecna europosłanka PiS ma jednak plan na polityczną przyszłość. Jest nim **prezydentura**, która by była ukoronowaniem kariery.
4 comments
Będzie niszczyć zachodnią, bezbożną zgniliznę od środka heroicznie wyżerając wszystkie mule w Brukseli.
>Beata Szydło uważa, że “start do Sejmu dla niej nie ma sensu”.
Oczywiście że nie ma dla niej sensu. Dokładnie z tych samych powodów dla których Biedroń też nie startuje.
W Brukseli dostają 35tys zł miesięcznie. W Warszawie dostawaliby mniej niż połowę z tego.
UE zła ale euro smakuje co hipokryci?
>Chodzi m.in. o to, co by się stało, jeśli PiS straciłoby władzę po wyborach. – Siedzieć w ławach opozycji i wysłuchiwać jak Donald Tusk z Szymonem Hołownią po niej jeżdżą? To przecież żadna przyjemność – mówił portalowi poseł, który dobrze ją zna.
Głównie to będzie pewnie jechanie po Morawieckim a nie Szydło, ale okej. Dobrze wiedzieć że PiS dalej nie uaktualnił sobie rzeczywistości po 2017 roku.
​
>Do 2025 roku Szydło planuje zostać w PE. Wybory w tej instytucji są z kolei już w 2024 roku. W poprzednich, jak wynika z danych PKW, Szydło miała 524 951 głosów.
Kaska musi być.
​
>Kiedy w połowie czerwca w Parlamencie Europejskim odbyła się debata o “lex Tusk” i łamaniu praworządności w Polsce, głos na sali plenarnej zabrała też Beata Szydło. Europosłanka PiS w trakcie swojego wystąpienia aż krzyczała.
Bo jak śmie Unia domagać się respektować praworządność, nie?
​
>W Polsce problem sama ze sobą ma opozycja, która nie może się pogodzić z demokratycznym wyborem Polaków – przekonywała w PE Beata Szydło. Jak mówiła, opozycja “cały czas atakuje i wszczyna awantury, wykorzystując unijne instytucje”
A wy co robiliście do 2014 roku? A, no tak, sami robiliście donosy do Unii. Aż jestem ciekaw jaka byłaby wasza reakcja gdybyście przegrali wybory.
​
>Co więcej, jej zdaniem “ta dyskusja nie ma sensu”. – Ale skoro już się zebraliśmy, żeby porozmawiać o praworządności, to porozmawiajmy, ale o praworządności w UE. Czy tutaj nie dochodzi do łamania traktatów i omijania ich? – zastanawiała się europosłanka PiS.
Klasyczne odwracanie kota ogonem.
A teraz najbardziej wkurzający akapit:
>Szydło nie widzi też siebie w ławach sejmowych po wygranej PiS, gdyż wtedy również mogłaby być zmarginalizowana, a Mateusz Morawiecki mógłby przecież być nadal premierem. Obecna europosłanka PiS ma jednak plan na polityczną przyszłość. Jest nim **prezydentura**, która by była ukoronowaniem kariery.
Buta tej kobiety naprawdę nie ma granic.