
W związku z sytuacją dot. pani Joanny i domniemaniem o tym, że policja wykonywała czynności związane z zagrożeniem życia przez chęć do popełnienia samobójstwa, chcę się was zapytać, co sądzicie o sposobie traktowania osób w takim stanie (nie chodzi o aborcję, ale osoby, które mogą stanowić zagrożenie dla samych siebie) w tym kraju.
* W przypadku pani Joanny kazano jej się rozebrać do naga i robić przysiady.
* W innych przypadkach mogą nawet zamknąć takie osoby w [areszcie](http://adwokatzielinko.pl/areszt-tymczasowe-zatrzymanie-aresztowanie/).
Co sądzicie o tym, jak to wygląda teraz, a jak powinno może wyglądać?
EDIT: chodzi mi o sytuację, gdzie jest randomowa osoba z myślami samobójczymi i stwierdza się, że jest zagrożeniem dla swojego życia więc w ramach tego pozbawia się ją godności i wolności. dosłownie w naszym kraju można kogoś legalnie zamknąć w areszcie kiedy jest w kryzysie i ma myśli samobójcze.
by miedzyplanetami
6 comments
Bagiety powinny gnić w kiciu.
Szczerze mówiąc uważam, że brak eutanazji + taka opieka psychiatryczna może dla pojedynczych przypadków zamienić się w jakieś piekło. Probujesz się zabić bo już jest naprawdę tragicznie, a tu bagiety jszcze Cię prześladują i chca w odbyt zaglądać, bo masz półlegalnie zdobyty środek (kupno leków które nie są sprzedawane w danej formie jest w PL legalne, natomiast badać i rekwirować można zawsze). Brzmi jak horror, zresztą ta historia też
Kiedy Konfederacja dojdzie do władzy, próby samobójcze będą zakazane – pod karą śmierci.
A tak na poważnie to pomocą osobom w kryzysie zdrowia psychicznego powinna zajmować się służba zdrowia, ale wszyscy wiemy jak wygląda finansowanie służby zdrowia w Polsce, a na podwyżki dla policjantów kasa się zawsze znajdzie, więc ryzyko że do osoby w kryzysie przyjedzie policja jest dużo większe niż że przyjedzie karetka.
Jeżeli się nie mylę, samoaborcja (mam nadzieję że to właściwy termin), oraz samobójstwo nie są przestępstwami, ale pomoc w tych działaniach już jest.
Bagiety będą szukały czegokolwiek co mógłby ich doprowadzić na szlak potencjalnych pomocników, sprzedawców pigułek, osób wspierających. Do że robią to bez mózgu to inna kwestia. Chowanie materiałów w odbycie to raczej domena chuliganów stadionowych, ale widocznie policja ma problem z wyborem odpowiedniego metody.
Kiedy komendant główny odpalił granatnik to trzech policjantów nie kazało mu kucać nago by sprawdzić czy nie ma drugiego w tyłku.
A tak na poważnie to ręce opadają. Tutaj nic nie zadziałało. A na koniec komendant zrobił jeszcze konferencje i ujawnia tajemnice medyczne. No, ale nikomu włos z głowy nie spadnie (i to wcale nie dlatego, żę komendant jest łysy)
Jako ktoś, kto zmaga się z depresją od wielu lat i licznymi myślami samobójczymi, mogę śmiało potwierdzić, że taka “przygoda” jaką miała Pani Joanna, zdecydowanie negatywnie by na mnie wpłynęła.