**Dziś obóz windsurfingowy na Rodos, dawniej kolonie letnie w Garbatce. Kiedyś na zorganizowany wypoczynek grupowy dla dzieci jeździły te z najbiedniejszych rodzin, często schorowane**
Ja (wieloletni harcerz) byłem pewnego razu obecny przy sprzątaniu komendy hufca, i znaleźliśmy karton z dziennikami obozowymi oraz patrolowymi (inna nazwa na zastęp hercerski). Pochodziły nie z jakichś odległych czasów tylko z okresu lat 90. Wziąłem więc kilka najładniejszych do ręki i zacząłem czytać:
-chłopaki grali w gre polegającą na tym kto rzuci nożem tak żeby wbił się najbliżej stopy drugiego chłopaka.
-dla nowych harcerzy przykotowywano jakąś papke z surowych jajek, mąki, soli, pieprzu i zepsutego mleka a potem kazali im to wypić z zawiązanymi oczami.
– ci sami nowi harcerze musieli przejść tor przeszkód z zawiązanymi oczami, którego granice wyznaczały wbite ostrzem do góry noże, w tym przejść na linie nad owymi nożami.
– jedna z dziewczynek w żeńskim zastępie była niegrzeczna, więc chłopacy ze starszego zastępu harcerzy związali ją i przywiązali do słupa na całą noc i znaczną część następnego dnia bez jedzenia czy picia.
-te same dziewczynki zachowywały sie potem za głośno to im kazano cały dzień biegać na czworakach, boso, po lesie przez reszte dnia i wydawać odgłosy jak pieski.
-chłopacy w ramach jakiejś sprawności łapali i zabijali dzikie zające a potem je prowizorycznie skórowali.
-jeden z chłopaków musiał wrócić wczesniej bo dostał z toporka w głowę podczas zabawy w “janosika”.
Wyobrażacie sobie coś takiego teraz? Każdy w kadrze, każdy wyższy szef tej kadry, w sumie każdy kto chociaż na to spojrzał a miał jakąś funkcje dostał by wieloletnie więzienie, a o dzieciach by kręcili reportaże jak to były torturowane jeszcze przez 20 lat. A te zastępy jednogłosnie opisują to jako świetną zabawe xD
Czasem aż trudno uwierzyć jak świat się zmienił za mojego krótkiego życia.
Chyba w książce Natalki Rolleczek Drewniany Rożaniec był opis takich kolonii.
3 comments
**Dziś obóz windsurfingowy na Rodos, dawniej kolonie letnie w Garbatce. Kiedyś na zorganizowany wypoczynek grupowy dla dzieci jeździły te z najbiedniejszych rodzin, często schorowane**
Ja (wieloletni harcerz) byłem pewnego razu obecny przy sprzątaniu komendy hufca, i znaleźliśmy karton z dziennikami obozowymi oraz patrolowymi (inna nazwa na zastęp hercerski). Pochodziły nie z jakichś odległych czasów tylko z okresu lat 90. Wziąłem więc kilka najładniejszych do ręki i zacząłem czytać:
-chłopaki grali w gre polegającą na tym kto rzuci nożem tak żeby wbił się najbliżej stopy drugiego chłopaka.
-dla nowych harcerzy przykotowywano jakąś papke z surowych jajek, mąki, soli, pieprzu i zepsutego mleka a potem kazali im to wypić z zawiązanymi oczami.
– ci sami nowi harcerze musieli przejść tor przeszkód z zawiązanymi oczami, którego granice wyznaczały wbite ostrzem do góry noże, w tym przejść na linie nad owymi nożami.
– jedna z dziewczynek w żeńskim zastępie była niegrzeczna, więc chłopacy ze starszego zastępu harcerzy związali ją i przywiązali do słupa na całą noc i znaczną część następnego dnia bez jedzenia czy picia.
-te same dziewczynki zachowywały sie potem za głośno to im kazano cały dzień biegać na czworakach, boso, po lesie przez reszte dnia i wydawać odgłosy jak pieski.
-chłopacy w ramach jakiejś sprawności łapali i zabijali dzikie zające a potem je prowizorycznie skórowali.
-jeden z chłopaków musiał wrócić wczesniej bo dostał z toporka w głowę podczas zabawy w “janosika”.
Wyobrażacie sobie coś takiego teraz? Każdy w kadrze, każdy wyższy szef tej kadry, w sumie każdy kto chociaż na to spojrzał a miał jakąś funkcje dostał by wieloletnie więzienie, a o dzieciach by kręcili reportaże jak to były torturowane jeszcze przez 20 lat. A te zastępy jednogłosnie opisują to jako świetną zabawe xD
Czasem aż trudno uwierzyć jak świat się zmienił za mojego krótkiego życia.
Chyba w książce Natalki Rolleczek Drewniany Rożaniec był opis takich kolonii.