
Nie można zmuszać dzieci do chodzenia na religię, dlatego w naszej szkole każdy uczeń jest zobowiązany do chodzenia na religię (czasopismo “Idziemy”)
by Cultural-Evidence948

Nie można zmuszać dzieci do chodzenia na religię, dlatego w naszej szkole każdy uczeń jest zobowiązany do chodzenia na religię (czasopismo “Idziemy”)
by Cultural-Evidence948
7 comments
Dosyć ciekawy artykuł z czasopisma Idziemy. Pożar pod tyłkiem jest w kontekście wypisywania się z religii jest już dosyć ewidentny. Zakreśliłem ciekawsze fragmenty, ale polecam całe dzieło.
Oczywiście w artykule Pan Dyrektor (**edit: szkoły niepublicznej**) próbuje jakoś rysować różnice pomiędzy dziećmi młodszymi i starszymi, ale nie trzyma się to za bardzo kupy. Jest mowa o dzieciach mieszkających z rodzicami, więc w zdecydowanej większości przypadków co najmniej do 18 roku życia.
TL;DR Dzieci nie chcą chodzić na religię przez smartfony, gender, relatywizm i “oskarżanie kapłanów o pedofilię”.
Wydaje mi się, że dzieci od dawna chciały się wypisywać z religii, różnica jest tylko taka, że teraz rodzice częściej im na to pozwalają.
To jest dość ciekawe przykład podwójnych standardów, który opisany jest w tym artykule.
Niezależnie od tego wydaje mi się, że katolicy trochę sami sobie robią krzywdę i narażają się na zbędną krytykę w tym kontekście. Lekcje religii tak jak pozostałe obrządki mogłby się z powodzeniem odbywać w parafiach. Nikt nie miałby za złe, że szkoła nie jest neutralna światopoglądowo, że lekcje są prowadzone przez niekompetentne osoby, lub są zapychaczami na ostatnich godzinach. No i szkoły prywatne – jeśli ktoś chce to niech tam posyła dziecko. Jego wybór.
Jestem pewien, że część z tych rodziców może zmuszać dzieci do chodzenia na religię nawet wtedy, gdy sami mają do wiary dyletanckie podejście. Po prostu religia to jest coś, co zawsze było w ich domach i boją się, że świat się załamie, gdy jej zabraknie. I tym bardziej nie pozwolą “głupiemu gówniarzowi”, aby miał lżej w życiu niż oni.
Oni nie wierzą w Boga ani w Chrystusa, po prostu mają irracjonalny strach przed brakiem gusłów w postaci lekcji katechezy, coniedzielnej mszy, święcenia koszyków w Wielką Sobotę i dławienia się ośćmi karpia w grudniu.
zauważ, że mówi o swojej prywatnej szkole. Tam świadomie ludzie posyłają swoje dzieci.
Hipokryzja wśród katolików – kto by się spodziewał.
“Zacząłem rozmowę na argumenty”
Argumenty:
“Jeśli nie będziecie chodzić na religię to nie będzie religii w szkole”
I jak niby ten argument ma kogoś przekonać? Jak ja nie chcę, to mam chodzić, żeby inni chodzili, nawet jesli oni też nie chcą? Co za porąbana logika?