Prędkość zabija najczęściej

by LordLorq

6 comments
  1. “Zresztą nie widziałem u moich rozmówców refleksji nad faktem, że kogoś zabili. Częściej płakali nad własnym losem niż nad swoimi ofiarami.”

  2. > Na drogach ekspresowych czy autostradach zdarza mi się nieznacznie przekraczać prędkość.

    Ojoj, to tu prędkość już nie zabija? “Bo inni użytkownicy drogi…”. Każdy ma swoje tłumaczenie. Każdy.

    Problem należy rozwiązać kompleksowo, bo i artykuł leci w tendencję.

    * Należy poprawić oznakowanie, bo obecna sytuacja to śmiech na sali. A najlepiej edukować i docelowo usunąć oznakowanie, bo – niespodzianka – ludzie jeżdżą wolniej bez znaków. Były eksperymenty.
    * należy zadbać o nieuchronność kary
    * należy dopasować limity. Przykładem są autostrady, gdzie odsetek wypadków jest najmniejszy a “wszyscy” jeżdżą ponad limit. Więc może zrobimy model niemiecki?
    * w miejscach newralgicznych – miasta – dać kamery monitorujące wykroczenia przy pasach; czyli to co jest faktycznie śmiertelne
    * rozwinąć transport miejski *obok* dróg. Potrzebne jest i jedno i drugie; a na pewno transport miejski odciąży transport samochodowy. Ale ostatecznie o formie transportu powinni decydować ludzie; więc jedno nie może być kosztem drugiego.
    * Wspierać budownictwo dróg które naturalnie zwalnia prędkość. Myśl slalom a nie policjanci.

    To i pewnie o wiele więcej. Tylko to wymaga innego myślenia niż “dowalimy większych mandatów”

  3. Prędkość nigdy nikogo nie zabiła, jedynie jej nagła zmiana.

  4. Bo w Polsce brum brumy de facto stały się bogiem, a samochodoza religią.

  5. Tak troszkę w temacie wczoraj jechałem przez całą Europę prawie i powiem że w Polsce nie jest tak źle wcale. Ale i tak zdecydowanie najgorzej się jechało pomimo najwyższych limitów prędkości w Europe (poza odcinkami w Niemczech gdzie jest zniesione).

    W Niemczech generalnie jechałem najszybciej, bardzo rzadko ludzie 130 przekraczali nawet jeśli mogli. W Polsce? 140 to takie minimum.

    Lepiej miałem sytuację z której nie jestem super dumny ale jadę jakieś lekko ponad 140 lewy pas. Prawym ludzie jadą 140. Oba pasy pełne, jadę za tuzinem aut. Dobija do mnie jakiś palant ostro hamując z ponad 200km/h i wali mi długimi.

    Raz, drugi trzeci,To wszystko się dzieje przy prędkości przekraczającej 140 btw. To zwolniłem do przepisowej.

    Gość szału dostał. Po czym *włączył* długie. W końcu się poddałem i przepuściłem go i oczywiście wtedy dopiero zauważył że przedemną jest więcej aut. Ale wyprzedzając mnie stukał się w głowę że to niby ja jestem popierdolony!

    Nie jestem bohaterem w tej opowieści. Jak tylko utknął w tym samym rządku co ja, wsiadłem mu na ogon (ale w przeciwieństwie do niego w bezpiecznej odległości 2 samochodów). Zacząłem mu jebać długimi żeby mnie przepuścił. Taka mała zemsta.

Leave a Reply