“Oszuści wykorzystują pandemię i wysyłają SMS-y z fałszywą informacją o skierowaniu na kwarantannę
PKO Bank Polski ostrzega przed oszustami podszywającymi się pod bank. Cyberprzestępcy rozsyłają e-maile przypominające potwierdzenie transkacji. Do wiadomości jest dołączony załącznik, którego otwarcie może spowodować utratę pieniędzy.
PKO BP poinformował w komunikacie na swojej stronie, że “przestępcy rozsyłają fałszywe e-maile przypominające potwierdzenie transakcji”. “Wiadomości przychodzą z adresu: potwierdzenie @ ipko.pl.com i zawierają załącznik w formacie .rar” – czytamy.
Przedstawiciele największego banku w Polsce ostrzegają, by nie otwierać załącznika. “Jeśli to zrobisz, możesz stracić dane i pieniądze. Załącznik zawiera szkodliwe oprogramowanie” – podkreślili.”
Wystarczy nie być PEBKAC-em i patrzeć na załącznik i adres, z którego mejl przychodzi
Nieśmiało przypominam, że głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa transakcji w Polsce są polskie banki, bo przerzucają całość odpowiedzialności na klienta.
Po tytule myślałem że chodzi o NFT
A wystarczy, żeby skończyć z praktykami w stylu:
– wysyłajmy klientom linki w wiadomościach SMS, przecież to zupełnie bezpieczna forma komunikacji z Klientem, przecież jak wpiszemy w nadawcy /nazwa_instytucji/ to przecież nikt inny tak nie umie! Łan Handred Persent Le’dżit.
– wysyłajmy klientom linki w mailach zamiast mailowo powiadomić: kliencie, w naszej apce mobilnej, którą przecież masz, bo korzystasz z naszych usług i często płacisz blikiem, czeka na Ciebie nasza SuperTajnaWiadomośćPrzeznaczonaTylkoDlaCiebie….
– piszmy bzdurne artykuły na stronach pokroju “Wściekły Ryk Krasowej Wólki Środkowodolnej”, w których będziemy przytaczać wszystkie znane (i nie znane) mity dotyczące ewentualnych oszustw w internetach. Przecież naczelny tego serwisu ma tylko XX lat, siedzi całe dnie na tych fejsbukach, on na pewno rozumie temat. Poza tym Krysia z księgowości mu opowiadała, jak to na home office ktoś jej z konta pieniądze ukradł, bo po klatce chodził i pod drzwiami jakieś czarne pudełka stawiał [tak na marginesie był taki artykuł na łamach strony jednego z lokalnych dzienników – Adam Haertle z z3s na jednym z webinarów się nad nim pochylał). No tak było, pan redaktor serwisu tak napisał.
– piszmy aplikacje mobilne i publikujmy je z kont deweloperskich tak nazwanych, żeby klient miał maksymalnie jak największy kłopot ze znalezieniem naszej aplikacji w sklepie lub skojarzenie naszego konta z nami. Przecież na pewno wejdzie na naszą stronę WU WU WU i kliknie link do sklepu, także po co się starać ułatwiać identyfikację komuś wchodzącemu prosto do sklepu?
– bagatelizujmy kwestie wykluczenia cyfrowego oraz pogłębiających się baniek informacyjnych. Przecież emeryt, którego można potencjalnie oszukać na wnuczka, jest sam sobie winień, bo przecież mógł coś więcej czytać, aniżeli pasek w kanale informacyjnym czy sensacyjne ogłoszenia na klatce / słupie / tablicy w stokro… A, czekaj, że on nie ma komputera i nie umie #wInternety? To dalej jego wina, psiajucha powinien się sam zainteresować, jak co działa w dwudziestym pierwszym wieku…
​
​
Długo by można było wyliczać bzdurne praktyki i pseudo porady pseudo fachowców, jakimi karmi się statystycznego człowieka. Ja tam ludzi w swoim najbliższym otoczeniu staram się ostrzegać, jak mogę. Czy to przynosi rezultaty – nie wiem, ale nie chwalił mi się nikt, jakoby został oszukany na link w SMSie / mailu czy na rozmowę z botem proponującym fotowoltaikę…
5 comments
“Oszuści wykorzystują pandemię i wysyłają SMS-y z fałszywą informacją o skierowaniu na kwarantannę
PKO Bank Polski ostrzega przed oszustami podszywającymi się pod bank. Cyberprzestępcy rozsyłają e-maile przypominające potwierdzenie transkacji. Do wiadomości jest dołączony załącznik, którego otwarcie może spowodować utratę pieniędzy.
PKO BP poinformował w komunikacie na swojej stronie, że “przestępcy rozsyłają fałszywe e-maile przypominające potwierdzenie transakcji”. “Wiadomości przychodzą z adresu: potwierdzenie @ ipko.pl.com i zawierają załącznik w formacie .rar” – czytamy.
Przedstawiciele największego banku w Polsce ostrzegają, by nie otwierać załącznika. “Jeśli to zrobisz, możesz stracić dane i pieniądze. Załącznik zawiera szkodliwe oprogramowanie” – podkreślili.”
Wystarczy nie być PEBKAC-em i patrzeć na załącznik i adres, z którego mejl przychodzi
Nieśmiało przypominam, że głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa transakcji w Polsce są polskie banki, bo przerzucają całość odpowiedzialności na klienta.
Po tytule myślałem że chodzi o NFT
A wystarczy, żeby skończyć z praktykami w stylu:
– wysyłajmy klientom linki w wiadomościach SMS, przecież to zupełnie bezpieczna forma komunikacji z Klientem, przecież jak wpiszemy w nadawcy /nazwa_instytucji/ to przecież nikt inny tak nie umie! Łan Handred Persent Le’dżit.
– wysyłajmy klientom linki w mailach zamiast mailowo powiadomić: kliencie, w naszej apce mobilnej, którą przecież masz, bo korzystasz z naszych usług i często płacisz blikiem, czeka na Ciebie nasza SuperTajnaWiadomośćPrzeznaczonaTylkoDlaCiebie….
– piszmy bzdurne artykuły na stronach pokroju “Wściekły Ryk Krasowej Wólki Środkowodolnej”, w których będziemy przytaczać wszystkie znane (i nie znane) mity dotyczące ewentualnych oszustw w internetach. Przecież naczelny tego serwisu ma tylko XX lat, siedzi całe dnie na tych fejsbukach, on na pewno rozumie temat. Poza tym Krysia z księgowości mu opowiadała, jak to na home office ktoś jej z konta pieniądze ukradł, bo po klatce chodził i pod drzwiami jakieś czarne pudełka stawiał [tak na marginesie był taki artykuł na łamach strony jednego z lokalnych dzienników – Adam Haertle z z3s na jednym z webinarów się nad nim pochylał). No tak było, pan redaktor serwisu tak napisał.
– piszmy aplikacje mobilne i publikujmy je z kont deweloperskich tak nazwanych, żeby klient miał maksymalnie jak największy kłopot ze znalezieniem naszej aplikacji w sklepie lub skojarzenie naszego konta z nami. Przecież na pewno wejdzie na naszą stronę WU WU WU i kliknie link do sklepu, także po co się starać ułatwiać identyfikację komuś wchodzącemu prosto do sklepu?
– bagatelizujmy kwestie wykluczenia cyfrowego oraz pogłębiających się baniek informacyjnych. Przecież emeryt, którego można potencjalnie oszukać na wnuczka, jest sam sobie winień, bo przecież mógł coś więcej czytać, aniżeli pasek w kanale informacyjnym czy sensacyjne ogłoszenia na klatce / słupie / tablicy w stokro… A, czekaj, że on nie ma komputera i nie umie #wInternety? To dalej jego wina, psiajucha powinien się sam zainteresować, jak co działa w dwudziestym pierwszym wieku…
​
​
Długo by można było wyliczać bzdurne praktyki i pseudo porady pseudo fachowców, jakimi karmi się statystycznego człowieka. Ja tam ludzi w swoim najbliższym otoczeniu staram się ostrzegać, jak mogę. Czy to przynosi rezultaty – nie wiem, ale nie chwalił mi się nikt, jakoby został oszukany na link w SMSie / mailu czy na rozmowę z botem proponującym fotowoltaikę…