[https://www.youtube.com/watch?v=V1kOLhhSjl8](https://www.youtube.com/watch?v=V1kOLhhSjl8)

1. Bateria. Samochody elektryczne zasilane są gigantycznymi bateriami, i wszystko jest w porządku, dopóki nie zrobi się zimno. To samo dzieje się kiedy zrobi się gorąco, samochody elektryczne są najefektywniejsze przy około 20°. Każde odchylenie to strata efektywności. Jeszcze gorszym problemem jest degradacja baterii. Na przykład Tesla Model S ma roczną szybkość degradacji ok. 2.2% według [artykułu GeotTab](https://www.geotab.com/blog/ev-battery-health/). Już po 4 latach posiadania takiego auta bateria zdegradowała się do 90%. To duży problem jeżeli chodzi o możliwość ich ponownego użycia i rynku second-hand takich aut. Jeżeli kupisz 10-letnie auto elektryczne, musisz płacić i za auto, i za wymianę baterii, co może kosztować tysiące, nawet dziesiątki tysięcy złotych. Nie wspominając już o tym, kto będzie przetwarzał miliony zużytych baterii każdego roku? Wydobywanie litu i kobaltu zanieczyszcza powietrze, glebę i wodę metalami ciężkimi, zatruwa uprawy i niszczy krajobraz. W kopalniach kobaltu w Kongo pracują dzieci i kobiety, często niewolniczą i przymusową pracą.
2. Zagrożenie pożarowe. Samochody elektryczne są technicznie bezpieczne, jeżeli nie będziesz trzymał ich w suboptymalnych warunkach, czyli w warunkach gdzie temperatura nie wynosi około 20°, a drogi nie są idealnie łagodne, nawet w Polsce, zwłaszcza jeżeli mówimy o jakości dróg. Jeżeli jeździsz autem elektrycznym w gorącym klimacie na wyboistych drogach, twój samochód może się spontanicznie zapalić. To można już zaobserwować przy elektrycznych, bateryjnych autobusach, których spontaniczne pożary zaobserwowano dookoła świata po intensywnym użyciu na wyboistych drogach. Niektóre samochody też są intensywnie używane na wyboistych drogach. Więc jeżeli samochody elektryczne staną się popularne, niektóre z nich staną się tykającymi bombami zegarowymi. I niech Bóg wam pomoże jeżeli takie coś zapali się w korku w tunelu. Podczas gdy samochód spalinowy potrzebuje 1100 litrów, to Tesla potrzebuje 30 000 litrów. Nasze jednostki straży pożarnej po prostu nie mogą sobie poradzić z takimi pożarami. Np. kiedy podczas karambolu na autostradzie 4 samochody elektryczne się zapalą. Pomijając już fakt że każdy kto nie będzie mógł się wydostać zostanie wyparowany w ciągu minut, potrzeba będzie 44 000 litrów wody, lub całą cysternę gaśniczą do ugaszenia. Więc najprawdopodobniej strażacy po prostu pozwolą samochodom się palić, co oznacza że nawierzchnia drogowa pod nimi będzie zniszczona i potrzebna będzie jej naprawa po każdym pożarze. A propos dróg
3. Nawierzchnia drogowa. Wszyscy widzieliśmy te boomerskie memy o drogach starożytnych Rzymian i współczesnych drogach. Rzymskie drogi są całe po tysiącach lat, podczas gdy nowe drogi mają dziury już po roku, dzięki inżynierowie. Współczesne drogi nie są wytrzymałe nie z powodu inżynierów, ale z powodu ruchu pojazdów. Wzrastająca masa pojazdów prowadzi do wykładniczego wzrostu zniszczenia nawierzchni. Żeby spowodować to samo zniszczenie co jedna Toyota Prius (1 370 kg), potrzeba 5 632 grubych mężczyzn na strasznie ciężkich rowerach (jeden z nich waży 160 kg). Potrzebaby było 35 612 grubych mężczyzn na strasznie ciężkich rowerach żeby spowodować tyle zniszczenia ile jeden Hummer (9600 kg) lub 60 Toyot Priusów (82200 kg). Żeby spowodować tyle zniszczenia ile 8-tonowa ciężarówka potrzebaby było 6 000 000 grubych mężczyzn na strasznie ciężkich rowerach. Tesla Model S waży tyle ile Chevy Tahoe (2200 kg), więc potrzebaby było 58 580 grubych mężczyzn na strasznie ciężkich rowerach (10 372 800 kg). Co oznacza żebyście przygotowali się na podwyżkę podatków. Kiedy samochody elektryczne staną się popularne, zniszczenie dróg przynajmniej się podwoi, a wy za to zapłacicie. Przez samochody elektryczne drogi staną się bardziej wyboiste, więcej samochodów elektrycznych się zapali, przez co nawierzchnia bardziej się zniszczy, itd. Ale największy ich problem to
4. Przestrzeń. Jeżeli chodzi o wykorzystanie przestrzeni, samochody są nieefektywne i niezrównoważone. 20-metrowy autobus Solaris ma pojemność 200 osób i zapełniony do polowy zabierze 100 osób. Tyle samo osób w samochodach zajęłoby 500 metrów zderzak w zderzak. Infrastruktura samochodowa na dużą skalę to fundamentalnie zepsuty system, który chcemy teraz naprawić poprzez wepchnięcie baterii do aut i nazywanie tego dniem.

Więc jakie jest rozwiązanie? Transport publiczny, również poza miastami, zapewniający tani i efektywny sposób poruszania się, rowery, chodzenie i większa gęstość miast.

A teraz o samochodach autonomicznych.

[https://www.youtube.com/watch?v=UVWciFJeFNA](https://www.youtube.com/watch?v=UVWciFJeFNA)

Samochody autonomiczne, aplikacje do szybkiego odchudzania i rady jak szybko się wzbogacić mają coś wspólnego. To głupie, bandażowe rozwiązania na skomplikowany problem. To pokusa szybkiego rozwiązania, gdzie nie musisz zmienić swojego niezdrowego stylu życia i swoich niekontrolowanych wydatków, możesz robić to co robisz i nie musisz nic zmieniać, tylko dodaj słowo “styl życia” i nagle jest to historia sukcesu. Samochody autonomiczne są tego społeczną wersją, z wyjątkiem. Zamiast nic nie zmienić, pogorszą sprawy. >!Samochody autonomiczne są jak pociągi i autobusy, ale gorsze!<

1. Samochody autonomiczne nie istnieją. Wszystkie dotychczasowe to tylko prototypy lub asysty kierowcy, sprzedawane jako “samochody autonomiczne”. Samochód autonomiczny kopiuje zachowania bezpiecznego, doświadczonego kierowcy, w każdej sytuacji, cały czas, bez awarii. Jeżeli chcecie wiedzieć jak daleko od tego jesteśmy, spójrzcie na filmiki na Youtube pokazujące Tesle prawie zabijające swoich pasażerów. Przy okazji, autopilot Tesli wyłącza się sekundę przed zderzeniem, żeby Tesla mogła udowodnić że to kierowca spowodował ~~wypadek~~ zderzenie. W niektórych sytuacjach jest zbyt dużo obiektów dla algorytmu. Owszem, może i ponawiguje osiedlową uliczką, ale świat to nie tylko osiedlowe uliczki. Czasami nawet odpowiednia infrastruktura to dla niego problem.
2. Jeszcze jeden pas. Duży mem w kółkach i społecznościach urbanistycznych to “Jeszcze jeden pas”. To odnosi się do zjawiska zwanego popytem indukowanym. [Oznacza ono, ze im więcej pasów, tym więcej korków](https://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdzenie_Lewisa-Mogridge%E2%80%99a), do momentu, kiedy nawet ta 20 pasmowa potworność zwana Katy Freeway korkuje się w godzinie szczytu. Nie ma tyle fizycznej przestrzeni ani pieniędzy, by pomieścić każdego potencjalnego kierowcę na drodze. Samochody to najmniej efektywny ekonomicznie, rozrzutny i nieprzyjazny środowisku transportowania ludzi. Nie wspominając o przestrzeni marnowanej przez samochody. Przy okazji, niszczą one swoją infrastrukturę. Postaw linię kolejową i może wytrzymać 10 lat bez konserwacji, podczas gdy niektóre drogi nie wytrzymują 6 miesięcy.
3. Nie widzimy lasu dla drzew. Ludzie mający obsesję na punkcie samochodów autonomicznych rozwiązujących problem korków mają kłopot z zadaniem sobie pytania: Dlaczego w Ameryce jest tyle korków? Inne kraje nie mają takich problemów, przynajmniej nie na takim poziomie. Odpowiedź to: [Amerykańskie miasta zostały wyburzone i zbudowane dla aut](https://iqc.ou.edu/urbanchange/). Następnie, transport publiczny został wyeliminowany, wybudowano samochodocentryczne przedmieścia, wszystko rozciągnięto tak że najbliższy sklep spożywczy jest godzinę pieszo, a twoje miejsce pracy jest na końcu 60minutowej jazdy. W takich miejscach, nie masz wyboru ale jechać samochodem, przez to zwiększając ruch. Dodaj do miksu dziesiątki tysięcy ludzi, i masz korki w Stanach które ludzie chcą teraz naprawić samochodami autonomicznymi. Ale te nie są rozwiązaniem. To jest po prostu więcej tego samego.

Samochody autonomiczne to prosty sposób na niezmienienie naszych miast na lepsze i nie zmienienia naszego cennego, marnotrawnego stylu życia. To przepis na porażkę. Możesz trenować przez miesiąc, ale jeżeli długo siedzisz i jesz śmieciowe żarcie, nigdy nie będziesz w formie. Możesz słuchać mnóstwa rad jak szybko się wzbogacić, ale jeżeli nie kontrolujesz swoich wydatków, nigdy nie będziesz bogaty. Możemy zmienić samochody na autonomiczne, ale jeżeli nadal będziemy budować w samochodocentrycznym stylu, korki nie znikną. By coś zmienić, trzeba w to włożyć wysiłek. NIe oczekujcie od samochodów autonomicznych że cos zmienią.

Więc jakie jest prawdziwe rozwiązanie? Przemyślenie i przebudowanie naszych miast. By zagęścić miasta, by zbudować dobry transport publiczny i infrastrukturę pieszo rowerową. Promuj swoje pomysły by budować skupione na ludziach miasta.

Dziękuję jeżeli wytrwałeś do tego momentu.

by BaseballSeveral1107

5 comments
  1. Rozwiązaniem jest rozrzedzanie miast a nie zagęszczanie. Dość już chowu klatkowego i mikroapartamentów. A transport publiczny w polskim wydaniu nie będzie działać, nie ma się co oszukiwać. Każdy przetarg na zakup floty, przebudowę infrastruktury takiej jak tory tramwajowe itp. jest rozpatrywany kryterium “byle taniej”, to jest droga donikąd. Nie jesteśmy w stanie nic zrobić, żeby wywrzeć presje na miasta by zmieniły swój styl zarządzania. Więc pozostaje działać w tym co jest w obszarze naszych prywatnych możliwości – kupić sobie wygodnego elektryka i tyle. A przykład “jeszcze jednego pasa” nie ma zwyczajnie sensu na naszym gruncie. To się odnosi do gigantycznych metropolii z USA czy Chin a nie Rzeszowa czy Koszalina, które mogą pomarzyć, że kiedyś dobiją do 200k mieszkańców.

  2. Pisząc o elektrykach i samochodach autonomicznych wymieniasz tylko Teslę Model S. Aktualnie na rynek wchodzi coraz więcej aut różnych producentów, którzy biją na łeb technologię Tesli. A technologie, które są już dzisiaj testowane na drogach, najpewniej pojawią się w autach dopiero za kilka lat (3/4 poziom autonomiczności).

    Zgadzam się w większości z tym co piszesz. Też marzę o miastach, w których króluje dostępna, szybka i tania komunikacja miejska, bezpieczne i liczne ciągi piesze i rowerowe, ale tak długo jak istnieją ludzie chętni kupować auta, tak długo ten biznes będzie się rozwijał, a miasta dopasowane do potrzeb kierowców.

  3. Prius i Tesla S nie sa w tym samym segmencie wagowym iwielkosciowym wiec wagi sa oczywiscie inne (segment B i E odpowiednio) i Tesla ma wage porownywalna z innymi samochodami tej klasy.

    Samochody elektryczne nie sa alternatywa dla transportu publicznego tylko dla samochodow spalinowych. A samochody autonomiczne sa alternatywa dla taksowkarzy.

    po 10 latach z twoich danych to bateria ma 80%, to oczywiscie mniej niz miala ale to nie jest roznica ktora powoduje ze trzeba ja wymienic, po 20 juz jest tylko 64% prawda ale to juz jest 20 wiek samochodu zabytkowego i tak samo jak 20 letni spalinowy taki samochod ma ograniczona uzytecznosc.

    Pozary elektrycznych samochodow sa trudniejsze w ugaszeniu ale same samochody plona raczej rzadziej (chociaz dane nie sa definitywne ze wzgledu na ich stosunkowa mala ilosc)

    https://www.forbes.com/sites/neilwinton/2022/03/02/electric-car-fire-risks-look-exaggerated-but-more-data-required-for-definitive-verdict/

    Calosc argumentow walczy z niestniejaca propozycja (przynajmniej w Europie). A konkretniej walczy z modelem promowanym przez Tesle u modelami Tesli. Z czym generalnie sie zgadzam bo wszelkie pomysly na hyperloopy oparte na samochodach elektrycznych sa pociagiem tylko gorszym. Ale nie wydaje mi sie zeby walczenie z Amerykanskimi problemami bylo warte poswiecania uwagi w Polsce poza uznawaniem ich za wzor jak nie robic.

  4. Bardzo fajny wpis, dzieki! Samochody elektryczne nas nie uratuja, o ile sa pewnym rozwiazaniem to jest malo prawdopodobne ze wymienimy wszystkie spaliniaki 1:1 do 2050 (i ogolnie kiedykolwiek). My jako kraj nie potrafiacy w planowanie transportu publicznego na pewno bedziemy w stosunkowo wiekszej dupie niz mniejszej.

  5. > Nie widzimy lasu dla drzew.

    Prawdziwe lodowanie na cieście.

Leave a Reply