Zawsze bawi, jak firma zapewnia o tym, jak dobrze traktuje pracowników, wręcz wzorcowo, warunki takie, że pracownicy nie chcą opuszczać terenu zakładu, bo lepiej im tam jak w domu.
Potem zawsze następuje weryfikacja i – no kto by się spodziewał – panują tam tragiczne warunki, a pracownik nie jest traktowany jak człowiek, a to wszystko za stawki nieadekwatne do pracy.
Tragedią samą w sobie jest to, że ktoś tam realnie siedzi i śledzi tempo pracy każdego pracownika.
Chciałbym się dowiedzieć, jak wyglądają wspomniane w artykule “rozmowy wspierające”. Zakładam, że to po prostu bardziej “profesjonalne” określenie pójścia na dywanik i dostania zjeby.
1 comment
Zawsze bawi, jak firma zapewnia o tym, jak dobrze traktuje pracowników, wręcz wzorcowo, warunki takie, że pracownicy nie chcą opuszczać terenu zakładu, bo lepiej im tam jak w domu.
Potem zawsze następuje weryfikacja i – no kto by się spodziewał – panują tam tragiczne warunki, a pracownik nie jest traktowany jak człowiek, a to wszystko za stawki nieadekwatne do pracy.
Tragedią samą w sobie jest to, że ktoś tam realnie siedzi i śledzi tempo pracy każdego pracownika.
Chciałbym się dowiedzieć, jak wyglądają wspomniane w artykule “rozmowy wspierające”. Zakładam, że to po prostu bardziej “profesjonalne” określenie pójścia na dywanik i dostania zjeby.