
“Przeciętna wartość współczynnika przyrostu naturalnego zmniejszyła się w badanym okresie. Co więcej, z poziomu dodatniego (+0,8 promila) przeszła w ujemny (-0,7 promila), co oznacza, że więcej osób umiera, niż się rodzi. Szczególnie widoczne jest to w województwie Lubelskim, Podlaskim i Warmińsko Mazurskim.
Wymarłe wsie gdzie roi się od pustostanów stają się urbexowa atrakcją. Ponad 30% wsi w powyższych województwach może stać się wymarla w ciągu kolejnych 20 lat.”
Jak ktoś kiedyś zboczy z głównych dróg i przejedzie się przez wsie w Lubelskim czy na Podlasiu to można się nieźle zdziwić. Masa pustostanów i to czasem nieźle wyglądających murowanych budynków (oczywiście stare budownictwo) i mnóstwo emerytów. Szczególnie widoczne to jest po liczbie szkół, które z powodu małej liczbie dzieci zostały zlikwidowane.
Źródło:
https://www.portalsamorzadowy.pl/polityka-i-spoleczenstwo/polska-wies-coraz-bardziej-sie-wyludnia-odplyw-bedzie-trudny-do-zahamowania,467042.html
https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/roczniki-statystyczne/roczniki-statystyczne/rocznik-demograficzny-2022,3,16.html
by Snorli12
5 comments
Czy jest to problem? Z góry odpowiadam że tak będzie kto miał dla mnie produkować żywność.
To się dzieje prawie wszędzie. W moim rejonie, w miejscowościach po maks kilkaset mieszkańców dzieci nie ma. Ja jeszcze do szkoły jeździłem autokarem, teraz już nie jeździ, bo nie ma tylu dzieci. Ale czemu się dziwić? W takich miejscach nie ma życia, no chyba, że chcesz przepracować je całe za najniższą krajową i “jakoś to będzie”. O “normalną pracę” jest ciężko, wszędzie trzeba dojeżdżać, jak nie masz auta, to krzyż na drogę ) w szczególności w zimę) Dla ludzi w młodym wieku takie miejsca nie mają kompletnie nic do zaoferowania, a co dopiero z dziećmi. Od mojej rodzinnej miejscowości w promieniu 20/30 km nie ma co liczyć na kino, siłownię, jakieś miejsca rozgrywki, czy rozwoju.
>Szczególnie widoczne jest to w województwie Lubelskim, Podlaskim i Warmińsko Mazurskim. Wymarłe wsie gdzie roi się od pustostanów
To znaczy, to kolejna fala. Jako, że dużo dzieciństwa spędziłem na zapadłej wsi w lubelskim, to mogę powiedzieć, że w chuj ludzi tam poznikało w latach 90tych i np. na drodze, gdzie mieszkała moja babcia stało 16 domów, to pod koniec lat 90tych już tylko 4 były zamieszkane, a reszta zamknięta na głucho.
Powód? Emigracja do USA. Na wsi zaorali POM, ludzie potracili pracę, część młodych wyniosła się do większych miejscowości, a większość uciekła do Stanów, po jakimś czasie sprowadzili tam swoich rodziców, więc nawet emeryci poznikali. Tylko najbardziej zasiedzieli zostali.
A teraz to co robić na wsi? Szczególnie jeśli nie jesteś nieźle prosperującym rolnikiem? Rolnictwo na skalę mikro się nie opłaca, ledwie się wyżywisz, innej pracy nie ma, perspektyw zero, więc ludzie nawet jak się tam wychowają to przy pierwszej okazji spieprzają gdzie pieprz rośnie. A zostają ci, co już nie muszą pracować, bo żyją z rent i emerytur, mają swoje domy, więc koszty życia bardzo niskie.
To samo zresztą dzieje się nie tylko z wsią ale też z małymi miasteczkami, moja rodzinna miejscowość (też lubelszczyzna, miasto ok 18k mieszkańców) przypomina krajobraz postapo, bo wszystko w totalnej ruinie, a ludzi ubywa z dnia na dzień.
Czy to źle?
“Niech ginie.”