
To już cztery lata jak przygarnęłam na tymczas zarobaczoną kiciunię z wypadającym odbytem, wcześniej otrutą. Po trzech operacjach, gdy minęło pół roku już wiedziałam, że jej nigdy nie oddam. Teraz jest moim puchatym serduszkiem. Jeśli ktoś jest ciekawy jej historii to AMA.
11 comments
Czytając ten nagłówek, akurat jadłam obiad…
[removed]
Ten nagłówek to tak trochę nsfw XD.
Ale dobrze że kiteł znalazł kochający dom.
Odbyt już nie wypada? Brzmi jak mało komfortowa przypadłość
Wzięłaś z ulicy czy ze schroniska? Była porzucona czy odebrana komuś?
[deleted]
A ludzie mówią, że koty są wredne i niezdolne do miłości. Popatrzcie na to zdjęcie.
Wielkie brawa za pomoc kici!!!
Mizuni śliczne! To brzusio aż stworzone do robienia mizi mizi, nawet za cenę bycia skopanym przez tylne łapki!
Proszę przekazać głaski.
A dla Ciebie dużo pozdrowień i przytulasków bo zasługujesz.
Też adoptowałem kotkę. Nie miała problemów ze zdrowiem, ale straumatyzowana, bardzo się wszystkiego boi. Nawet teraz po 4 latach. Jednak mogę powiedzieć, że z mojego doświadczenia adoptowane zwierzaki kochają najmocniej.
Miałeś kiedyś inne koty “tymczasowe”?