
Czołem kinomaniacy!
Po raz kolejny znaleźliśmy się w wątku gdzie dzielimy się wrażeniami z obejrzanych filmów, seriali, (również tymi animowanymi), programów rozrywkowych, edukacyjnych etc…
—
Trochę wybranych zwiastunów:
Sonic The Hedgehog 2 – https://www.youtube.com/watch?v=I9nrRmnOJho
The Matrix Resurrection | Trailer 2 – https://www.youtube.com/watch?v=3tqzzy45-_g
New York Ninja – https://www.youtube.com/watch?v=X1wMt3fgOyM
Hilda and the Mountain King – https://www.youtube.com/watch?v=4MnjzxvsBNM
Cobra Kai S4 – https://www.youtube.com/watch?v=I3uX4uwrAaY
The Silent Sea – https://www.youtube.com/watch?v=Af_Hj0MDBBQ
—
Co tam słychać? Co tam ostatnio ciekawego (lub mniej) przeczytaliście?
Ponieważ mamy koniec roku, to śmiało też możecie przypomnieć wszystkim o jakimś tytule, który wasz szczególnie ujął w tym roku.
Do przeczytania!
6 comments
Filmy w tym roku mnie nie zachwyciły za bardzo. Jedynie Diuna i nowy Spiderman były w porządku, no i jeszcze Suicide Squad 2. Mocno uśmiałem się na “Nie oddychaj 2”. Aż mi się przypomniała seria “Strasznych Filmów”. Na pewno jeszcze się wybiorę na Matrixa.
Z seriali to na plus bym dał “My Name” oraz “Arcane”. Całkiem udany też “Cowboy Bebop”. Poza tym obejrzałem w tym roku sporo dokumentów z netflixa.
Z animców to mało co mnie zainteresowało w tym roku. Z tych dla mnie ciekawszych na pewno bym dał “Gintama: The Final”, Evangelion 3.0+1.0 oraz Fate/Stay Night: Heavens Feel 3(blu-ray miał w tym roku premierę).
Kontynuuję swój romans z Prime’em i tym razem padło na serial **Goliath** z Billy Bob Thorntonem w roli głównej. Facet ma unikalną charyzmę i zawsze go lubiłem, choć warsztat ma raczej niezbyt rozbudowany. Serial z początku wydał mi się słabo napisany – niby o prawnikach, rozprawach, a więc zdawałoby się siłą rzeczy mocno osadzony w rzeczywistości, a jednak część bohaterów (głównie antagonistów) cechuje takie… komiksowe wręcz przerysowanie. Np. główny *bad guy* pierwszego sezonu (to nie spojler) ma poparzone pół twarzy, siedzi większość czasu w ciemnym pokoju, a z podwładnymi woli porozumiewać się kliknięciami *clickera* niż werbalnie. Postać rodem z komiksu o Batmanie. Z początku wziąłem to więc za przejaw amatorszczyzny scenarzystów. Po obejrzeniu całości muszę jednak przyznać, że to co z początku wziąłem za wadę stanowi siłę tego serialu i element, który zapamiętam najdłużej. Owszem, postaci i sytuacje są nieco przerysowane, jednak bez przekraczania pewnej konsekwentnie utrzymywanej przez wszystkie cztery sezony granicy. Każdy sezon to nowa sprawa, nowy *setting* i nowi źli, choć część z nich pojawia się lub jest wspominana w kolejnych sezonach. I wszyscy oni, dzięki tej komiksowej manierze, są unikalni, barwni i zapadają w pamięć. **Goliath** nie jest jednak typowym *court room drama*, a same rozprawy, choć stanowią niby *clue* każdego sezonu, nawet laikowi wydają się uproszczone i spłycone. Niemniej 5/5, mam nadzieję na piąty sezon.
Na Netflixie zaliczyłem za to ostatni sezon **Zagubionych w Kosmosie** i **Mindhuntera**.
**Zagubieni w Kosmosie** to straszna kupa, miałem nieodparte wrażenie, że wszyscy zaangażowani w ten ostatni sezon chcą to już jak najszybciej skończyć. Szkoda, bo pierwsze trzy sezony zapamiętałem dobrze. Serial jest raczej młodzieżowy, więc może niezbyt głęboki ale przygoda była dobra. Do teraz…
**Mindhunter** dobry, a nawet bardzo dobry. Opowiada o początkach wydziału *profilerów* w FBI. Nie wiem jak bardzo oparty na faktach ale pojawiają się w nim prawdziwi mordercy i prawdziwe morderstwa, za inspirację posłużyła zaś chyba książka prawdziwego pioniera profilowania w FBI. Nieco mroczny, protagoniści budzą sympatię i można się do nich przywiązać, zaś kreacje seryjnych morderców (historycznych, a więc będących jak najwierniejszym obrazem prawdziwych ludzi) to prawdziwe aktorskie perełki i nawet tylko dla nich polecałbym ten serial. Szkoda, że tylko dwa sezony. Podobno twórcy się znudziło… 🙁
Spider-Man: No Way Home był super, mój drugi ulubiony film Marvela po Infinity War. Polecam, nawet jak ktoś nie przepada za MCU. Żałuję, że cokolwiek wiedziałem o tym filmie przed pójściem, no ale takie czasy.
Przed seansem obejrzałem pierwszego Spider-Mana (z ’02), bo to był jedyny z tych na większym ekranie, którego nie widziałem. Fabułę znałem, kiedyś miałem jakiś komiks na podstawie filmu. Był całkiem ok, choć pewnymi aspektami nie zestarzał się szczególnie dobrze (np. muzyka w każdej scenie, nieważne czy pasująca czy nie).
Na dużym ekranie zobaczyłem też The French Dispatch (mnie się podobało, ale musi komuś odpowiadać styl Wesa Andersona), Nasze Magiczne Encanto (po ocenach spodziewalem się lepszego filmu, ale był ok; animacja przed nim trochę fajniejsza), Szef Roku (hiszpańska czarna komedia, ich kandydat do Oscara – całkiem dobry), Ghostbusters Afterlife (był ok, ale zapamiętam go z innego powodu – parę akapitów niżej), House of Gucci (nawet niezłe, myślałem, że będzie gorsze, zwłaszcza że strasznie długie) oraz dzisiaj West Side Story (dobre, ale musicale to nie moja bajka jednak).
Dodatkowo, też na dużym ekranie na festiwalu filmów niemych z muzyką na żywo Gabinet Doktora Caligari oraz Cienie. Ten pierwszy to klasyk, warto było się zapoznać. Z Cieniami niekoniecznie, chociaż z muzyką (choć tutaj to bardziej puszczane kawałki, jak DJ – w przypadku Caligariego ludzie normalnie grali na instrumentach) dawało to ciekawe doświadczenie.
W domowym zaciszu jeszcze trzy filmy Wong Kar-waia (Chungking Express, Spragnieni miłości, Upadłe anioły). Polecam wszystkim, szczególnie pierwszy (chyba że ktoś ma na nazwisko Bosak, wtedy trzeci #pdk). I Beasts of No Nation, mocny i porządnie nakręcony film, a Idris Elba był w nim genialny. Jeszcze jeden hiszpański – Wigilijna uczta, ale nie mam o czym pisać.
Wracając do Ghostbustersów, to stwierdzam, że niektórzy ludzie są **POPIERDOLENI**. Byłem na seansie z napisami. Film się zaczyna, rząd za mną słyszę jakąś matkę mówiącą do dziecka “chodź na kolanka”. Po czym zaczyna coś gadać do tego dziecka, nie słyszałem za bardzo co. Na początku olałem, myślałem, że zaraz przestanie. Ale minęła minuta, a ona wciąż gada. Odwracam się, by ją grzecznie upomnieć, ale jak się odwróciłem, to zrozumiałem słowa, które ta matka wypowiadała. Były one na ekranie. Tak, czytała córce napisy! Jak tylko sobie to uświadomiłem, to wymsknęło mi się “ja pierdolę”, co najwidoczniej usłyszała, bo powiedziała do dziecka ‘chodź przesiądziemy się, bo panu przeszkadzamy’ xD Dobrze, że chociaż tyle samoświadomości miała, choć przesiadła się blisko innych osób, no ale to już nie był mój problem.
Ale wiecie, co jest najbardziej niezrozumiałe w jej zachowaniu? Ten film miał też seans z dubbingiem (ba, większość seansów była z dubbingiem).
Naprawde, nie rozumiem, co takie osoby mają w głowie. Od biedy bym zrozumiał, jakby był tylko film z napisami — bo że ludzie mają tak wyjebane na innych, że nie zdają sobie sprawy, że ich czytanie napisów przez cały jebany film wkurwia wszystkich dookoła, to jeszcze mogę od biedy zrozumieć. Ale tak? Po co? Co się działo w jej mózgu?
Kolega miał kiedyś identyczną sytuację z Lego Batmanem – ten film też był z napisami lub dubbingiem. To było tak absurdalne, że nie spodziewałem się, że mnie to też mogło kiedykolwiek spotkać, a jednak.
Byłem wczoraj na Spider-Man No Way Home – i co by nie mówić o tym filmie, to jestem pod wrażeniem, że udało im się zrobić to co zrobili i że nie wyszła z tego kupa.
Ogólnie film mi się podobał i nie mam za wiele rzeczy, do których mógłbym się przyczepić, poza tym że Peter ciągle był dzieciakiem, który przez te 5,5 filmu niczego się nie nauczył, co w końcu się zmieniło pod koniec tego filmu.
Ktos tu nie dawno polecal “The Man in the High Castle” na Amazonie. Faktycznie dobry serial. Ksiazka sie nie umywa. Narracja poprowadzona na dobrym poziomie, a bohaterowie sa na tyle ludzcy, ze zaczalem nawet sympatyzowac z paroma nazistami. 😛
Obejrzałem wczoraj Matrixa 4.
Na internecine pełno opinii jaka to kupa i dno, ale ja się z tym nie zgadzam. Matrix 1-3 to klasyka. Matrix 4 to luźna kontynuacja tej historii. Trzeba pamiętać że między 3 a 4 jest około 20 lat różnicy więc oczywiste że nie będzie to dokładnie ten sam klimat.
Sposób w jaki nawiązano do końca trójki bardzo mi się podobał ponieważ był dobrze wytłumaczony i miał sens, a nie ‘lol magic’ jak to często jest w nowoczesnych reaktywacjach klasyków.
Bez spoilerów nie wiem co jeszcze napisać, poza tym że uważam że film był by 10/10 gdyby był dosłownie 5 minut krótszy.