Jak pracowałem w biurze obsługi sklepu to ta sieć miała też swój drugi brand i najlepsze jaja były jak klient się wydzierał, że jesteśmy chujowi i pójdzie do konkurencji bo tam taniej i 100 razy lepiej, a ta “konkurencja” to był ten drugi brand, czyli generalnie wszystko to samo tylko nazwa na fakturze inna
Szukałem ostatnio sznurówek i chodziłem po różnych sklepach w galerii handlowej. Miałem bardzo “specyficzne” wymagania, bo sznurówki miały być w kolorze czarnym, płaskie, niewoskowane i o długości 100 cm.
Niestety, we wszystkich sklepach mieli sznurówki, które nie spełniały jednego z moich wymagań: albo były za krótkie, albo za długie, albo woskowane, albo okrągłe. Nawet w pasmanterii nie takich. W końcu poszedłem do ostatniego sklepu, należącego do pojedyńczej marki producenta obuwia. Okazało sie, że mają takie sznurówki jakich potrzebuję.
Zapytałem się ekspedientki w jakiej są cenie. Odpowiedziała mi, że 30 zł.
Powiedziałem jej cichym głosem (żeby nie dotarło to do innych klientów w sklepie), że 30 zł to trochę dużo za sznurówki, po czym normalnym, spokojnym głosem przeprosiłem za zabieranie czasu i podziękowałem za pomoc.
Miałem się obrócić i skierować w stronę drzwi, kiedy to ona na mnie naskoczyła głośnym, oburzonym głosem:
– A jak pan myśli?! Ile takie sznurówki teraz kosztują?! Mamy inflację, proszę pana! No, gdzie pan teraz znajdzie tańsze sznurówki?! No gdzie?!?!
Zgromadzeni w sklepie klienci patrzyli się raz na nią, raz na mnie.
Powiedziałem jej spokojnym głosem, że w pasmanterii obok sprzedają sznurówki za 8 zł za parę, ale niestety mieli tylko dłuższe niż te, których potrzebuję. Pożegnałem się życząc miłego dnia i wyszedłem.
Tak więc sprzedawcy też czasem potrafią być kłótliwymi chamami 🙂
2 comments
Jak pracowałem w biurze obsługi sklepu to ta sieć miała też swój drugi brand i najlepsze jaja były jak klient się wydzierał, że jesteśmy chujowi i pójdzie do konkurencji bo tam taniej i 100 razy lepiej, a ta “konkurencja” to był ten drugi brand, czyli generalnie wszystko to samo tylko nazwa na fakturze inna
Szukałem ostatnio sznurówek i chodziłem po różnych sklepach w galerii handlowej. Miałem bardzo “specyficzne” wymagania, bo sznurówki miały być w kolorze czarnym, płaskie, niewoskowane i o długości 100 cm.
Niestety, we wszystkich sklepach mieli sznurówki, które nie spełniały jednego z moich wymagań: albo były za krótkie, albo za długie, albo woskowane, albo okrągłe. Nawet w pasmanterii nie takich. W końcu poszedłem do ostatniego sklepu, należącego do pojedyńczej marki producenta obuwia. Okazało sie, że mają takie sznurówki jakich potrzebuję.
Zapytałem się ekspedientki w jakiej są cenie. Odpowiedziała mi, że 30 zł.
Powiedziałem jej cichym głosem (żeby nie dotarło to do innych klientów w sklepie), że 30 zł to trochę dużo za sznurówki, po czym normalnym, spokojnym głosem przeprosiłem za zabieranie czasu i podziękowałem za pomoc.
Miałem się obrócić i skierować w stronę drzwi, kiedy to ona na mnie naskoczyła głośnym, oburzonym głosem:
– A jak pan myśli?! Ile takie sznurówki teraz kosztują?! Mamy inflację, proszę pana! No, gdzie pan teraz znajdzie tańsze sznurówki?! No gdzie?!?!
Zgromadzeni w sklepie klienci patrzyli się raz na nią, raz na mnie.
Powiedziałem jej spokojnym głosem, że w pasmanterii obok sprzedają sznurówki za 8 zł za parę, ale niestety mieli tylko dłuższe niż te, których potrzebuję. Pożegnałem się życząc miłego dnia i wyszedłem.
Tak więc sprzedawcy też czasem potrafią być kłótliwymi chamami 🙂